Tego nie kupisz…

No i czego Wam życzyć? ZDROWIA! – całą resztę możecie sobie kupić. Choćby arbuza zimową porą, która wcale nie jest zimowa…No, ale taki mamy klimat 😉

Drugi cykl, a właściwie czas po nim ( wciąż trwa) przeczołgał mnie bez litości. Straciłam cztery kilogramy, czasowo jakąkolwiek  chęć na cokolwiek, i chyba tylko świadomość, że wszystko mija, trzymała mnie przy rzeczywistości, bo miałam ochotę ( a jednak) popłynąć…I gdy już było tak źle, że gorzej sobie nie wyobrażałam, to wymyśliłam sobie arbuza. OM stanął na wysokości i miałam kilkunastosekundowe  „niebo w gębie”…A od wczoraj wracam do żywych…czyli jedzących w miarę normalnie 😉  Muszę przyjąć na klatę, że leczenie mnie bardziej wykańcza niż choroba, choć łatwe to nie jest. Fizycznie.

Dziś mam zamiar opuścić łóżko, na chwil kilka…Poziom mnie już męczy, na pion nie mam sił, ale powoli…kolejny kęs i wrócę do użyteczności domowej ( publicznej).

Muszę się z  Wami podzielić, że zastanawiałam się, jak zareaguje na mnie Pędraczek, wszak nie widzimy się co najmniej dwa tygodnie. Wnusio wdrapuje się do łóżka, daje buziaka, kładzie się obok i przytula. Nie dziwi się, że wcześniej jego babi miała długie włosy, potem obcięte na zapałkę, a teraz wita go w czapce smerfetce 😉 Gdy w końcu mogę Go przytulić, to czuję, że wraca normalność…

Dlatego, przede wszystkim życzę duuuuuużo zdrowia nie tylko na święta, ale również na cały rok!!!

Spokojnych, Radosnych, Pięknych  Świąt!!!

Reklamy