W oczekiwaniu na nieuniknione…

Powoli ogarniam otoczenie i siebie. Po raz pierwszy staram się przygotować bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Doskonale wiem, czego mogę się spodziewać, choć wciąż pozostaje  mniej lub więcej znaczących niewiadomych. Wcześniejsze doświadczenia pozwalają ogarnąć temat, ale i wywołują bunt podszyty obawą. Czy wytrzymam? Czy wytrzyma moje ciało kolejną ingerencję  w nie substancji chemicznych…? Czy oprócz zdrowych komórek( te na pewno osłabi) rozprawi się z tymi zmutowanymi? Za tydzień kolejny raz moje życie ulegnie zmianie. Chciałabym, żeby to było tylko na jakiś czas, żeby niemożliwe stało się możliwe, żeby był czas…tak jak poprzednimi dwoma razami.

Przede mną jeszcze 6 dni czucia zapachów, smaków…Chęci na cokolwiek… Rozmawiam, czytam, oglądam…Niestety nie da się wszystkiego nadrobić…

Na  „Obywatela” się wybierzcie! 🙂

10 myśli na temat “W oczekiwaniu na nieuniknione…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s