Medytacja, rzeczywistość, czerwone wino…

Przypadkiem znalazłam się na pewnym wykładzie. Wątpię, że był on mi przeznaczony 😉 Wynikało z niego, że nasze niemedytujące umysły są jak dzikie galopujące konie, jak małpy skaczące z gałęzi na gałąź. Dlatego istnieje potrzeba dosiąść konia i go ujarzmić- tak głosi tradycyjna teoria. Po to, by wolny umysł, oczyszczony z natłoku myśli,  mógł spokojnie dostrzec piękno tu i teraz. W tym ma pomóc właśnie medytacja, czyli praca z umysłem. Szczerze mówiąc: wykład uświadomił mi, że często ulegam medytacji nie wiedząc o tym 😉

Po wykładzie zacumowałam w Portofino. Jedząc nie całkiem włoskie danie jakim jest średnio wysmażony stek i pijąc całkiem włoskie wino- wraz z Przyjaciółką popłynęłyśmy ku meandrom rzeczywistości 😉  A rzeczywistość jest, jaka jest. Wystarczy, że dyrektor placówki nie dba o swojego pracownika, ten pracuje na pół gwizdka, bo na cały to mu się nie opłaca, w końcu płacą mu za pół, słowo pilne zostaje tylko na papierze, i nawet znajomości nic nie pomagają, bo akurat padł serwer. Więc wciąż jestem uboższa o wiedzę, którą miałam posiąść w piątek, po 2.tygodniach oczekiwania. Pozostało tylko upić się 😉 Na szczęście na wesoło 🙂

 

 

8 myśli na temat “Medytacja, rzeczywistość, czerwone wino…

    1. Perfidna 😉 koleżanka znaczy się 😉
      Ja się spotykam z tym na co dzień nie tylko od koleżanek, ale i od najbliższych. Cukier jest dla mnie niewskazany, a słodycze to jedyny nałóg, i nie pomagają mi z nim walczyć. Moja waga paradoksalnie też w tym nie pomaga…;)” Kuje” w oczy koleżanki ;D

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s