Zarządzam…

…bynajmniej nie blogiem przez już jakiś dłuższy czas. Wpadam tu przelotem, goniąc uciekający czas. Po drodze minęłam czas przedświąteczny i świąteczny, pełen spotkań, uśmiechu i słońca…Ot, zwykły- niezwykły czas nie tylko przy stole, gdzie królik spotkał się z gąską 😉  Potem chwila oddechu, i gimnastyka w ogrodzie i, już następny świąteczny czas. Minął…a przede mną kolejne spotkania, wyjazdy, rocznice… Bez i kasztany zakwitły w tym roku szybciej niż zazwyczaj…Trzydzieści lat minęło jak…kilka zaledwie  wiosen. Matury! A jakże, będę świętować!

Zarządzanie własnym czasem, czasem nie wychodzi, ale przecież nic nie muszę. Więc wybieram, przebieram, ale nie grymaszę 😉 Zielono jest, zielono mi…!