Odurzona…

Czasem mam ochotę zniknąć, tak by nikt, a może bardziej nic, przez jakiś czas mnie „nie dorwało”.  Pobyć  sobie  z własnymi myślami, nawet tymi nieposkładanymi, rozczochranymi…Być wolną od bodźców zewnętrznych…Nie reagować.

Nie da się!- przynajmniej w stu procentach. Więc chodzę pijana powietrzem, by jak najbardziej zminimalizować wpływ tego, na co wpływu nie mam. Nawet te kilka dni pogorszenia pogody nie pozwoliły mi całkiem wytrzeźwieć 😉

 

16 myśli na temat “Odurzona…

  1. Oj, jak ja wiem, o czym piszesz.. To znaczy, na pewno piszemy o różnych sprawach. Ale ten brak wpływu, ta chęć zniknięcia, przeczekania..

    trzymaj się.

    Polubienie

    1. rzeczywistość mnie dorwała, wyciągnęła z zawieszenia i brutalnie postawiła do pionu by się z nią zmierzyć, a za chwilę rozłożyła mnie na łopatki…Ta wiosna zapadnie mi na długo w pamięci…i pewnie pozostawi ślad…zły ślad.

      Polubienie

  2. Przechodziłam to upojenie/odurzenie wczoraj! Zdecydowanie mi się podobało 🙂

    A co do chęci znikania, optuję za jakąś machiną przenoszącą w bardzo odległe miejsce, gdzie nic i nikt nas nie zaczepi i nie zakłóci spokoju 🙂

    Polubienie

  3. Trzeba korzystać, póki pogoda sprzyja. Jakieś ochłodzenia i deszcze zapowiadają… Przyjemnego ładowania akumulatorów i sam na sam ze sobą 😀

    Polubienie

    1. Były i deszcze, i ochłodzenia…i dobrze, bo te dni okazały się zbawienne, przynajmniej nie musiałam żałować, że ślęczę nad papierami i obrazami w czterech ścianach…Czas mi był potrzebny i pogoda mi go dała…;)
      Pozdrawiam serdeczni 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s