Odurzona…

Czasem mam ochotę zniknąć, tak by nikt, a może bardziej nic, przez jakiś czas mnie „nie dorwało”.  Pobyć  sobie  z własnymi myślami, nawet tymi nieposkładanymi, rozczochranymi…Być wolną od bodźców zewnętrznych…Nie reagować.

Nie da się!- przynajmniej w stu procentach. Więc chodzę pijana powietrzem, by jak najbardziej zminimalizować wpływ tego, na co wpływu nie mam. Nawet te kilka dni pogorszenia pogody nie pozwoliły mi całkiem wytrzeźwieć 😉

 

Reklamy