Plany, plany,

…a życie weryfikuje.

Luty miał minąć tanecznym krokiem. Miał. Niestety, śmierć ( dosłownie) zweryfikowała te plany. I mimo że  w  ustalonych  terminach  odbyły się imprezy, to jedna z nich całkowicie zmieniła swój charakter.

Marzec miał mijać marszowym krokiem, i taki był jego początek. Wszak pogoda cudownie sprzyja wędrówkom po lesie. I niby wciąż nic nie stoi na przeszkodzie, ale…No właśnie… Samej się nie chce, a mojej towarzyszce przytrafił się wypadek. Co najmniej przez miesiąc pozostanie unieruchomiona.

Jutro zaś w planach spotkanie 8 kobiet. Bliskich memu sercu. I nie będziemy świętować Dnia Kobiet, tylko okrągłe urodziny jednej z nich. Mam nadzieję, że tym razem nic planów nie pokrzyżuje. Drapanie w gardle i cieknący nos próbuję zignorować. Jak na razie z dobrym skutkiem 😉

Miłego weekendu i nadchodzącego nowego tygodnia!

Wszystkim zaś Paniom dużo uśmiechu!!!!