Już…?

…za 3 tygodnie święta i, to nie żart, niestety. Sprawdziłam w kalendarzu, nie wierząc własnym uszom. Bo jakże tak, już?! A ja jestem w czarnej d…dziurze. Ze wszystkim. Być może  jutro się okaże, że w  jeszcze większej niż myślę. A moje myśli mkną jak auta po autostradzie bez bramek z opłatami. Nie zatrzymując się i nie dojeżdżając do celu…

Po głowie chodził mi post  o tym, jak to wszyscy książki piszą. Nie wiem, czy to dobrze -a może wiem- pewnie lepiej by było, gdyby tak wszyscy książki czytali. Dla ludzkości lepiej.  Postu nie popełnię, bo nie mam czasu, by się rozpisywać. A pewnie bym popłynęła z nurtem, długo nie dobijając do brzegu. Napiszę tylko, że dziwię się, że niektóre pozycje się  sprzedają, a niektórym się w ogóle nie dziwię, że schodzą z półek księgarnianych jak ciepłe bułeczki w piekarni. Znane nazwisko robi swoje.  Znane z telewizji, gazet.  Ale nie generalizujmy. Niektórzy naprawdę mają coś do powiedzenia, opowiedzenia, nawet jeśli nie robią tego własnymi rękami i nie do końca własnymi ustami. A reszta nie chce być gorsza…I na tym kończę…ten temat.

Kaśki świętowały. Andrzejki się odbyły, a teraz czas na Baśki.

Najlepszego dziewczyny!