Kierunek zachód…

Upał obrał kierunek na wschód, więc ja wyruszam w przeciwną stronę. Pięćset kilometrów na zachód, z tego czterysta autostradą trzypasmową- bez opłat! Jutro  gorąco to  będę  się  witać z Przyjaciółmi 😉 Pięć lat minęło od naszej ostatniej wizyty. W międzyczasie rozmowy telefoniczne i krótkie wizyty każdego z osobna, u nas. Także, trochę minęło czasu, jak w czwórkę spędzaliśmy razem czas. Przed nami kilka wspólnych dni. Cieszę się przeokropnie…I cieszę się, że w tych dniach upałów tam nie będzie. Sprawdziłam! Bo o ile na wsi są one do wytrzymania, to nie wyobrażam sobie, jak można je wytrzymać w mieście, i to w bloku. Choć nie mamy zamiaru siedzieć w mieszkaniu, ale spać kiedyś trzeba. A po ostatnich parnych nocach, szczerze mówiąc miałam  już dość. Szczególnie że z powodów przeciągów nabawiłam się kataru, a jedząc  bez opamiętania lody, przypałętała się infekcja górnych dróg oddechowych i skończyło się na antybiotyku, który właśnie skończyłam brać. Gdyby nie wyjazd- i Pędraczek- to pewnie nie wybrałabym się w niedzielę do Rodzinnej i leczyłabym się domowymi sposobami. Chciałam mieć też pewność, że nie zarażę Pędraczka. W każdym  razie chorowanie w upale jest jakąś pomyłką, nawet jeśli się miało przy tym  temperaturę 35,6.

No to do miłego, po powrocie 🙂

Reklamy

8 myśli na temat “Kierunek zachód…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s