Po śniegu czy po trawie…

Wszyscy widzą, jak jest. Więc (nie zaczyna się zdania od więc) pewnie nie tylko ja mam odczucie, że aura pomyliła święta. Wokół biało i szaro, zieleń  wciąż  się ukrywa. Wcale się nie dziwię, bo na ten mróz nikomu się nie chce nosa wyściubiać.

W kurniku strajk. Zrodziła  się platforma oburzonych kur i dopóki śnieg i mróz jajek nie będzie i już! Wielkanoc odwołana! I za nic mają społeczną kolejkę, długą jak od kurnika po Himalaje. Z przyzwoitości tylko (bo kurnik ciepły i właściciele dobrze karmią) dla rodziny gospodarzy zniosą  coś z siebie,

A śnieg wciąż sypie. Więc i ja strajkuję. Okien myć nie będę! Wiosenne święta zimową porą są wystarczającym usprawiedliwieniem. Przed samą sobą. Może i na Wielkanoc śnieg zdąży zniknąć, ale z prognoz i tak wynika, że będą to święta zimne i szare. Żadnego wiosennego koloru…Bunt we mnie rośnie…No, bo jeśli na Boże Narodzenie nie mogliśmy ulepić bałwana, to chociaż na Wielkanoc ulepilibyśmy wielkanocnego zająca- zawsze to jakaś atrakcja, albo nowa tradycja. A tak, będzie nijak: ani zima, ani wiosna.

Tak czy siak, Wielkanoc się odbędzie (mimo solidarności z platformą oburzonych kur) Więc…

WESOŁEGO ALLELUJA!!!