Słoneczniki…

Znalazłam się na kozetce. Z własnej woli, w pewnym celu. Nie wiem, co zadziałało, ale popłynęłam. Tak, że  jak wyszłam, to nawet nie pamiętałam wszystkiego. Potok słów. Oczyszczenie, ale nie do końca. Nie wiem w jakim stopniu to było odpowiedzią na wspólną grę, ale dostałam receptę na słońce. Wiedziałam, że wykupię i… nie zastosuję…Tyle że pamiętając o ostatniej bezsennej nocy w DM, gdzie każdy odgłos ulicy i telewizora u sąsiadki-która nie dość, że nocami nieśpiąca  to jeszcze przygłucha- skutecznie mnie w  tej bezsenności przytrzymywał; po prostu na powtórkę nie miałam ochoty.  A słoneczniki były w zasięgu  oczu i ręki. Lubię słoneczniki, lubię  w naturze i jako motyw.

Wzięłam. Niewielki kawałek…Śniłam bez snów, całe pięć godzin. Zabrałam więc słoneczniki ze sobą do domu. Zasypiam, kolejny raz nie budząc się bladym świtem…Ale, nagle mój organizm się buntuje, nie za bardzo toleruje.  Mdli mnie na sam widok. Nie wiem, może musi się przyzwyczaić? A może powinnam wyrzucić je do kosza…i przerzucić się na tulipany 😉

Nurtuje mnie jedno zadane pytanie: To będzie je pani stosować?

No cóż:” jedynie ludzie o zdrowych zmysłach wariują.”

I jeszcze jakże trafne spostrzeżenie:”  z jednego systemu  nie wydobędziemy  się długo: ze słonecznego.”

24 myśli na temat “Słoneczniki…

    1. No nie…
      Ale spokojnie, nie dzieje się nic nad czym nie panuję. Nadarzyła się okazja, więc spróbowałam i, robię pauzę na chwilę, bo konsekwencji w łykaniu czegokolwiek u mnie jak zawsze brak. A brak snu, a raczej niemożność zaśnięcia nie doskwiera aż tak…gdy rano nie trzeba wstać…

      Polubienie

        1. Z tym panowaniem to może być niebezpiecznie jeśli pójdzie się torem pełnej kontroli nad wszystkim…bo jedno ogniwo pęknie i można się zagubić. Dlatego myślę, że trzeba czasem wyluzować i puścić własnym torem i rytmem…czyli niech się dzieje wola…nieba;)
          Osobie takiej jak ja, która ze snem nigdy wcześniej kłopotu nie miała i lubiła dłuuuuugo spać, taka bezsenność to katorga…

          Polubienie

  1. Też bym została przy słonecznikach, są jak namiastka słońca. Tulipany też jednak lubię. Żółte. Wszystkie, które żółte, lubię – taka tęsknota za słońcem.
    Gdzie ta kozetka, gdzie dają receptę na słońce? Chcę też i nic to, że pewnie chcieć nie powinnam.

    Polubienie

    1. Kozetki trzeba poszukać, mnie podpowiedziała Przyjaciółka…
      Lubię żółty….szczególnie kwiaty, a w połączeniu z niebieskim niebem- to prawie jak barwy narodowe kawałka mnie 😉

      Polubienie

        1. Kiedyś miałam cudowne spodnie w kolorze intensywnego nieba i do tego kurteczkę jak słońce. Dziś mam podobne spodnie i zamiast kurteczki-bluzkę, takie zestawienie było moim ulubionym w poprzednim sezonie 😉

          Polubienie

  2. Słońce w pigułce – zastanawiam się czy ja nie powinnam…
    Jak przeszłam przez to, przez co przeszłam…
    Jak poradziły sobie moje dzieci… i czy poradziły (z wczorajszej rozmowy: „mamo szkoda, że nie ma….”)
    Czy to naprawdę takie proste? Bierzesz i już, po wszystkim…
    Buziak

    Polubienie

    1. Nic nie jest proste…
      Nie umiem Ci odpowiedzieć, bo…nie biorę…mam zamiar zacząć i obserwować…
      Widzisz nawet branie jest skomplikowane i nie wygląda to na to na co wygląda…
      bużka.

      Polubienie

Odpowiedz na ~tanya Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s