Podżegacze …czyli o mały włos…

Dzień miał się rozpocząć  nie jak co dzień leniwą pobudką, gdy ciało uzna już, że się wyspało, ale od dźwięku  znienawidzonego budzika. Na szczęście. Bo już w drodze do łazienki poczułam dochodzący z dołu dziwny zapach i dźwięk. Już na schodach dostałam przyspieszenia, ale i też  poczułam strach, bo w zapachu zaczęła dominować nuta ( cała partytura) spalenizny  i gazu.  Moim oczom ukazał  się koszmarny obrazek: doszczętnie spalony czajnik,  mocno nadpalony drewniany blat, a kuchenka – czarna rozpacz! To mój OM chciał zrobić sobie herbatę,  więc wstawił wodę i… zniknął…. Cholewka! to mnie nie raz zdarzyło się spalić czajnik, nawet garnek z zupą, ale nigdy nie  było takiego efektu pogorzeliska.  A przy tym- smród nieziemski!.  Ulga, że opatrzność czuwała, budzik zadzwonił, blat nie zapalił się płomieniem…

Dzień wcześniej zachciało mi się naleśnikowego makaronu do rosołu. Zamiast pod patelnią podpalić gaz, to podpaliłam pod plastikową misą z ciastem… i wyszłam na chwilę z kuchni.  Co zastałam, możecie sobie wyobrazić…Powiem tylko, że trochę czasu mi zeszło by doczyścić blat kuchenki 😉 A tylko moment mnie nie było.

Wam też się coś ostatnio przydarzyło? I czy zawsze jest tak, że „nieszczęścia” chodzą parami?

34 myśli na temat “Podżegacze …czyli o mały włos…

  1. No to nieźle, hehe. Było blisko. Ja w sumie dawno nie miałem żadnych wpadek ale się rękami i nogami podpiszę pod hasłem, że nieszczęścia chodzą parami, chociaż ostatnio skupiły się na naszym samochodzie, haha ;).

    Polubienie

    1. Było. Dobrze, że a byłam w domu i musiałam wstać o konkretnej godzinie. OM po prostu zapomniał i wyszedł do pracy.A blat mnie zadziwia, że nie zajął się cały…musiał płomień zgasnąć z palnika…

      Polubienie

    1. Mimo, ze mamy czajnik elektryczny i nawet go czasem używamy to siła przyzwyczajenie jest silniejsza. Nie raz wstawiłam wodę i zatopiłam się w pracy na kompie, albo wyszłam na chwilę z domu. Jednak ucierpiał tylko czajnik albo garnek…Tym razem OM popełnił jeszcze jeden błąd, bo postawił na największym palniku, gdyż w starej kuchence w tym miejscu był mniejszy- siła przyzwyczajenia górą, mimo, że tę kuchenkę mamy już rok. Ech!
      A z moją pamięcią faktycznie coś się niedobrego dzieje…
      Miłego weekendu 🙂

      Polubienie

  2. Mnie zdarza się często ,że wychodzę z kuchni – a salon mam po drugiej strony korytarza – i zapominam , co stoi na kuchence. Przypalone mleko , spalone pieczyste- to norma . Nie przejmuj się, najważniejsze ,żeby nie podpalić domu.

    Polubienie

  3. Witaj
    Ja mam czujny, wyostrzony nos i węch, zatem bez obaw.
    Ale mąż raz czytał książkę i podpalił mu się od lampki nocnej- koc na wersalce. Nic nie czuł. Za to ja miałam nową narzutę.
    Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. 🙂 Mój nos też wyczuł, ale dopiero po obudzeniu się i otwarciu drzwi z sypialni… Gdyby niekonieczność wstania, dalej bym sobie spała…
      Miłego!

      Polubienie

  4. Widocznie o czymś innym myślisz, może się czymś martwisz ?
    p.s. mam nieśmiałe pytanie lub stwierdzenie, nie ma mnie w Twoich ścieżkach. Pewnie czymś Ci podpadłam, bo też mnie nie odwiedzasz:( chlip:(

    Polubienie

    1. Lui Kochana, a gdzieżby!!!! nie wiem jak to się stało, że Ciebie nie ma. No nie mam pojęcia. Nikogo nie usuwałam, nawet stare blogi na Onecie mimo, że właściciele nie piszą lub piszą na innych portalach, wciąż widnieją w linkach.
      W niczym mi nie podpadłaś, tyle, że „ścieżki” to takie ułatwienie kto napisał nowy post, a u Ciebie cisza i teraz wiem dlaczego. No!
      Że mnie nic nie tknęło. Na usprawiedliwienie mam tylko to, że i Ciebie ostatnio mało było na blogach…
      Przepraszam Lui!!! Już błąd naprawiłam i choć miałam na laptopie film oglądać to lecę do Ciebie.poczytać.
      Dziękuję, że zwróciłaś mi uwagę i biję się w pierś, ze nie zauważyłam jak z linków zniknęłaś :((((
      buzia:****

      Polubienie

  5. Coś na pewno wisi w powietrzu, niskie ciśnienie czy coś w ten deseń. My też tacy nieco nietomni, a P. wczoraj i przedwczoraj notorycznie zapominał o wyłączeniu kuchenki. Co prawda elektryczna, więc najwyżej prąd by się skończył, ale normalnie nie byłby taki roztargniony.

    Coś jest na rzeczy 🙂

    Polubienie

  6. Dlatego kupiłam czajnik elektryczny. Może prąd żre, ale się nie przypala. Mam tak, że zwykle zapominam gwizdek założyć, a samej pary nie słyszę.
    Dobrze, że wszystko dobrze.

    Polubienie

    1. Dobrze! Czajnik elektryczny jest, i to od lat…Siła przyzwyczajenia silniejsza. Ja to jeszcze używam, ale OM wcale…bo to nie o oszczędności chodzi, ale właśnie paradoksalnie o czas. Na prąd szybko się gotuje i za szybko wyłącza, i ponownie trzeba włączyć jak wrzątek potrzebny.A na gazie może dłuuugo się gotować…;)

      Polubienie

  7. Ja mam bezpieczniej, bo bez pożaru, bez zapłonu cholera jasna……auto mi palić nie chciało ostatnio, jakieś pompo-wtryski, czy wtryskiwacze do zrobienia. Odpuściłam, albo piechotą do pracy, albo mpk. Niecałe dwa tygodnie postało. A jak chciałam któregoś dnia odpalić, to okazało się, że wejść do środka nie mogę – akumulator się rozładował. Kluczykiem nie mogę, bo zamek uszkodzony w drzwiach po wakacyjnym włamaniu i tylko z centralnego drzwi otwierałam – teraz prądu brak. Zamek w bagażniku – klucz wchodzi – przekręcić nie mogę. Poczytuję fora – podać prąd od spodu… wybić szybę….złodzieja zawołać…..Może ognisko obok rozpalę?
    A może do wiosny poczekam to słońce mi naładuje. Cholera!!!!!!

    Polubienie

    1. No cholera jak nic!!!
      Może jednak lepiej na wiosnę poczekać niż ognisko palić 😉
      U mnie dziś słoneczko pięknie świeci…podsyłam je do Ciebie 🙂
      P.S. na awariach w samochodach kompletnie się nie znam, sama to ja tylko ewentualnie tankuję ;P reszta należy do OM…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s