Z etyką na bakier…

Przegoniłam sen z powiek, czekając na „Zemstę”. Niepotrzebnie, bo z jakieś przyczyny odcinek nie wyemitowali. Nim się zorientowałam sen odszedł w siną dal (w objęcia Morfeusza?), zostawiając mnie samą…Pozostało mi zmęczenie materiału lub w ostateczności połknięcie cudownej pigułki, bo rano trzeba powstać o konkretnej godzinie, gdy jeszcze ciemność króluje na niebie. Liczenie baranów odpada…no, chyba że zacznę od wyliczania ilu jest ich w naszym sejmie 😉 Ale wtedy to już na pewno nie zasnę. Z nerwów, wstydu i załamania. Już dawno nie słyszałam tylu żenujących wypowiedzi. I tak się zastanawiam, co czują niektórzy wyborcy, gdy słyszą tych, na których głosowali. Jak się czują ci   wszyscy będący w nieformalnych  „jałowych związkach”, z których społeczeństwo nie ma „żadnego pożytku”, bo nie rodzą się w nich dzieci, bezdzietni single w różnym wieku, którzy głosowali na pewną posłankę, której zabrakło kultury i szacunku wobec nich i całej reszty społeczeństwa. Podejrzewam, że zemszczą się   podczas następnych wyborów, bo takich słów się nie zapomina. Szczególnie gdy  jej własne słowa są podszyte hipokryzją, wszak z pani poseł – według jej własnych słów- też dla społeczeństwa pożytku nie ma. Pozostał wstyd dla środowiska, z którego się wywodzi. Wszak pani profesor, wykładowczyni na uczelni, posłance,  nie przystoi obrzucać innych błotem, szydzić z nich,  wyśmiewać publicznie, tylko dlatego, że mają inne preferencje życiowe. Nikomu nie przystoi, bo to zwyczajny brak kultury. Broniąc swoich racji, poglądów nie można o niej zapominać. Skandaliczne wypowiedzi nikomu nie służą. A najmniej temu, kto je wypowiada…

Przerażające jest to, że nawet do debaty o niektórych sprawach, tak ważnych dla wielu Polaków – „wybrańcy narodu” jeszcze nie dorośli.