O pewności…

W życiu jedno jest pewne- śmierć. Czasem przychodzi po długiej chorobie, czasem nagle, a bywa i tak, że jest oczekiwana jako  koniec długiego, spełnionego życia. Albo koniec cierpienia. Bólu nie do wytrzymania, tak silnego, że śmierć jest wybawieniem.

Mieć wybór w kwestii życia i śmierci. Być panem własnego ciała i duszy…

Chciałabym… Jeśli mogę za życia zadecydować, co się stanie po śmierci z moim ciałem, to chciałabym również móc decydować o przyspieszeniu tego, co nieuniknione. Śmierć można w pewien sposób oswoić, pogodzić się, że przewlekła nieuleczalna choroba kończy się odejściem. Pozostaje jednak strach przed umieraniem. Fizycznym bólem. Nieokiełzanym przez leki, lekarzy, obecnością bliskich…To już nie jest ten moment, gdy walczy się z chorobą o każdy dzień, to jest ten moment, gdy śmierć jest oczekiwana jak wizyta przyjaciółki…z utęsknieniem…

Mieć wybór. Myślę, że jest to ważne dla wielu. Statystyki mówią, że blisko 50% ankietowanych chciałoby by eutanazja była u nas legalna. Nie wiem, czy coś tak indywidualnego, intymnego można zamknąć w kilku paragrafach. Nie wiem, czy wszyscy pod słowem eutanazja, rozumieją to samo. Każdy człowiek jest inny, każde życie jest inne, każde odchodzenie również…Ale wciąż uważam, że powinno się  mieć  wybór. Kiedy przerwać  ból fizyczny, taki który nas odziera z człowieczeństwa i odejść kilka dni wcześniej, zaoszczędzając sobie i bliskim niewyobrażalnego cierpienia. Bo nikt na takie nie zasługuje…Dobra śmierć, testament życia, cokolwiek, obym sama mogła o tym zadecydować.

Trudna sprawa, bo cienka jest granica, której z różnych przyczyn przekroczyć nie można. Ale dyskusja potrzebna.

Wspomogliście już WOŚP ? Ja wybrałam opcję dla leniwców 😉

A z przyziemnych spraw, to jedno jest pewne:  nie wierz nigdy facetowi! 😉

Wczorajszy dzień powitał mnie awarią prądu, z którą dostawca energii, po kilku godzinach jakoś się uporał. Jednak ani telefon stacjonarny, ani internet nie działał, na co OM oznajmił, że to grubsza awaria i tak naprawdę to od niej się zaczęło. Przyjęłam do wiadomości i spokojnie czekałam aż awarię usuną. Sobota minęła, pół niedzieli również i w końcu  coś mnie tknęło by jednak awarię potraktować nie globalnie tylko indywidualnie. Zgłosiłam, i w ciągu 10 minut znowu mam przez oba łącza kontakt ze światem…Z OM na razie nie szukam kontaktu, nawet wzrokowego, no bo wiecie, gdyby wzrok mógł…;)