Tak niewiele chcę…

Obudziłam się z bólem. Niepokojącym, zwiastującym (oby nie!), że może się skończyć rehabilitacją przez kilka miesięcy. Więc zaklinam rzeczywistość, by to, co może się stać,  nie spełniło się. Wszak dziś Mikołajki! Czego mogę chcieć?  Jedenaście lat temu, w takim właśnie dniu, miałam operację. Mikołaj naprawdę się postarał! Więc liczę na powtórkę! Tak, tak Mikołaju! Nie chcę czekoladek, które kocham pazernie, ani biżuterii, którą wolę podziwiać niż nosić, ani perfum( bo jeszcze flakony są pełne), czytać też jeszcze mam co, ciuchów nie lubię dostawać, a praktyczne prezenty, to wiesz gdzie mam…w głębokim  poważaniu oczywiście;) Wprawdzie nie pogardziłabym, gdybyś mnie wysłał gdzieś, gdzie jest przynajmniej 25 stopni,na plusie oczywiście, ale nie samą- ale nie wiem  czy spełniasz grupowe życzenia, więc  dajmy temu spokój! Chcę tylko jednego: by ból zniknął tak szybko, jak szybko się dziś pojawił….No przecież dasz radę! Liczę na Ciebie. Chyba na tyle, to grzeczna byłam, a może nie? hmmm…

Za oknem cukrzy, więc coraz bardziej biało, bajkowo. Niech dzieciaki się cieszą! Trudno, przeżyję jakoś ;P

Za moment pójdę do Pyziolka  i sama się wcielę w postać Mikołaja 🙂 Nic innego nie zmusiłoby mnie do wyjścia z domu. Po powrocie mam zamiar zakopać się w łóżku i czekać na….cud!

Wszak cuda się zdarzają, każdy to wie 😉

30 myśli na temat “Tak niewiele chcę…

  1. Cuda się zdarzają, wierzę w to gorąco, ba! nawet nie raz takowego doświadczyłam 🙂 Tak więc, życzę Ci, Roksanno cudu. By przestało boleć (w tym miejscu zainteresowana kładzie się z książeczką pod ciepłym kocem i daje swojemu organizmowi wytchnienie) i tych 25 stopni na plusie również (zaraz po tym, jak się nacieszę zimą :))) Pozdrawiam mikołajkowo

    Polubienie

    1. Mikołaj do bólu dołożył 39,5 stopni – niestety to ja tak grzeję, a nie słoneczko. Uziemił mnie tym w domu, i za nic ma moje prośby…Nie wygląda to różowo, choć zważywszy na wysypkę w okolicy bolącej- to róż jest. Nie mam sił na książkę, poszukam w necie ogłupiającego filmu i może odpłynę…
      Żal mi tylko, ze nie mogłam dziś osobiście robić za Mikołaja- wredota nie pozwolił 😉
      ślę gorące pozdrowienia, rozpalona do czerwoności 😉

      Polubienie

        1. :))) to nie do końca o prezent chodzi, który i tak dotarł o czasie, tylko siem stęskniłam- tak wyszło, że już kilka dni szkraba nie widziałam…buuu

          Polubienie

  2. Jak bardzo się czegoś pragnie to się spełnia.Więc i cudu i spełnienia pragnień Ci życzę. A Mikołaj jeszcze przyjdzie.Pozdrawiam cieplutko

    Polubienie

    1. Dziękuję i nawzajem…. Jak dorwę Mikołaja to powiem co o nim myślę, tak mnie dziś urządzić. Pierwsze mikołajki Pyziolka a ja grzeję kanapę….wrr

      Polubienie

  3. Hmm, no tak, cuda się zdarzają. I tego życzę. Sam wiem, jak to jest, jak czasem nie wiadomo dlaczego, złapie ból. U mnie wspomniany ból ma ostatnio trzy opcje do wyboru, więc… lubi atakować, heh. Powodzenia :).

    Polubienie

    1. akurat u mnie wiadomo czemu, tyle, że kilka lat miałam spokój- teraz mam powtórkę z rozrywki, liczę jednak wciąż, że nie skończy się aż tak uciążliwie…
      dzięki!

      Polubienie

      1. Hmm, no ja miałem spokój w sumie od pierwszego roku studiów czyli od… Matko Boska, jedenaście lat, jeśli umiem dobrze liczyć ;). Przynajmniej jeśli chodzi o kolana – siódma klasa podstawówki, zima, narty (pierwszy raz) i złamanie nogi, jak dobrze pamiętam… dobra, nie pamiętam, która to noga była ;). W każdym razie złamanie, z przemieszczeniem. Lekarze się nie mogli nadziwić, jak to się stało, że przy takim skręcie nogi kolana wytrzymały… Trzy lata później się dowiedziałem, że jednak nie do końca wytrzymały i z lewego miałem wycinaną część łękotki. Teraz co jakiś czas pobolewa raz jedno, raz drugie, a przy okazji prawe potrafi trzaskać przy robieniu przysiadów tak, że mnie prawie w drugim pokoju słychać ;). Tyle o sobie, haha bo się rozpisałem. W każdym razie właśnie, też bym mógł powiedzieć, żeby mi Mikołaj kolana naprawił ;).

        Polubienie

        1. O rany, z kolanem to nie tka prosta sprawa…
          Misiek miał wypadek na skuterze- skutki na całe życie…mimo operacji…ech.
          No Mikołaj niejedno kolano mógłby naprawić 😉

          Polubienie

    1. w domu się dorobił? czyli co? wcześniej zła diagnoza?Zdrowia życzę!…U mnie bez zmian, tyle, że leki ból wyeliminowały i temperaturę obniżyły do takiej umożliwiającej kontakt ze światem…
      dzięki

      Polubienie

  4. no to ci mikołaj prezent sprawił! jakiś złośliwy chochlik z niego. co tam chochlik – chocholisko całe, okropne. i jeszcze ta temperatura. dasz radę wytrzymać, leki potrzebne masz??? uściski

    Polubienie

    1. Leki mam choć nie wiem czy jakiś antybiotyk nie trzeba by było wdrożyć…Bo te co mam to chyba objawy – i to nie wszystkie- a nie przyczynę zwalczają. Zobaczymy…
      A Mikołaj niech mi się na oczy nie pokazuje, w planach mi pomieszał i to nie tylko tych mikołajkowych, no!
      ściskam.

      Polubienie

    1. Dziś to bym sie teleportowała gdziekolwiek gdzie jest tylko na choćby malutkim plusie:) Ale z Tobą tanyu chętnie wyruszyłabym po słońce i nie tylko 🙂

      Polubienie

    1. Cieszę się Cami, że wciąż jesteś :))
      Jakoś mnie blogowe zawieruchy, tudzież burze i tornada- omijają 😉
      Więc sobie tu jestem 🙂
      Ściskam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s