Tak niewiele chcę…

Obudziłam się z bólem. Niepokojącym, zwiastującym (oby nie!), że może się skończyć rehabilitacją przez kilka miesięcy. Więc zaklinam rzeczywistość, by to, co może się stać,  nie spełniło się. Wszak dziś Mikołajki! Czego mogę chcieć?  Jedenaście lat temu, w takim właśnie dniu, miałam operację. Mikołaj naprawdę się postarał! Więc liczę na powtórkę! Tak, tak Mikołaju! Nie chcę czekoladek, które kocham pazernie, ani biżuterii, którą wolę podziwiać niż nosić, ani perfum( bo jeszcze flakony są pełne), czytać też jeszcze mam co, ciuchów nie lubię dostawać, a praktyczne prezenty, to wiesz gdzie mam…w głębokim  poważaniu oczywiście;) Wprawdzie nie pogardziłabym, gdybyś mnie wysłał gdzieś, gdzie jest przynajmniej 25 stopni,na plusie oczywiście, ale nie samą- ale nie wiem  czy spełniasz grupowe życzenia, więc  dajmy temu spokój! Chcę tylko jednego: by ból zniknął tak szybko, jak szybko się dziś pojawił….No przecież dasz radę! Liczę na Ciebie. Chyba na tyle, to grzeczna byłam, a może nie? hmmm…

Za oknem cukrzy, więc coraz bardziej biało, bajkowo. Niech dzieciaki się cieszą! Trudno, przeżyję jakoś ;P

Za moment pójdę do Pyziolka  i sama się wcielę w postać Mikołaja 🙂 Nic innego nie zmusiłoby mnie do wyjścia z domu. Po powrocie mam zamiar zakopać się w łóżku i czekać na….cud!

Wszak cuda się zdarzają, każdy to wie 😉

Reklamy