Tak było, tak jest, a co gorsze, tak będzie…

Tylko raz odpowiednią notką uczciłam kolejny rok mojej pisaniny na blogu. Kolejna rocznica już minęła i nie wspominałabym o tym, gdyby  Klarka w komentarzu nie zapytała się mnie, jak to było na początku i kiedy było najgorzej. Czyli, czy wcześniej też tak mocno potrafiło zawrzeć i zakipieć na blogach, jak  ma to miejsce teraz.

Moje początki były miłe;  zanim sama zaczęłam pisać, trafiłam na blogi mocno ze sobą zaprzyjaźnione.  To  odkrywanie nowego świata, jakim jest świat wirtualny i poznawanie nowych ludzi, dawało poczucie, że taka społeczność ma sens, jest niekłopotliwa, a wiele sobą wnosi. Choć wiem, że zanim ja się pojawiłam,  niektórzy z blogosfery już  zniknęli, bo jakiś troll skutecznie zatruł atmosferę.  Sama  jednak nie byłam świadkiem żadnych awantur- tym bardziej uczestnikiem – ubliżania, podszywania się, klikania pod różnymi nickami, straszenia prokuraturą, śledzenia IP itp…Aż do czasu…

Na moich oczach zaczęło się dziać coś okropnego, niezrozumiałego, a najdziwniejsze było to, że pierwsze rzuciły  błotem te  blagierki, które  obrzucaną osobę poznały w realu, które ją wcześniej wspierały, kibicowały etc… Tak, łaska pana na pstrym koniu jeździ…

Nie chcę wracać do tamtego czasu, na nowo roztrząsać motywy. Napiszę tylko tyle, że choć nie dotyczyło mnie to bezpośrednio, to jednak   mocno  przeżyłam tę sytuację i  na jakiś czas ograniczyłam blogosferę w swoim życiu,  a niektóre osoby z niej skreśliłam. Bo nie ma u mnie przyzwolenia na żadną  nagonkę, tym bardziej na taką, która potrafi zaszczuć człowieka, na dodatek ciężko chorego. To było obrzydliwe…!

Internet skupia frustratów, którzy czując się bezkarnie, wypisują anonimowo, to co im ślina na język przyniesie. Blogi nigdy od tego nie były wolne. Szczególnie te najbardziej popularne. Zawiść i zazdrość to cechy narodowe- niby stereotyp, ale jakże prawdziwy. To one dają upust niewybrednym słowom. Jak również dążenie do celu…po trupach… Osiem ( tyle lat tu  jestem) siedem, sześć lat temu wcale nie było inaczej. Owszem, mam wrażenie, że dużo mniej było agresji-  m.in. to konkursy na najlepsze blogi spowodowały rywalizację, również tą niezdrową- ale jednak zawsze była obecna na blogach.  A  teraz jest jej apogeum, nie tylko na blogach, na różnych forach, ale również w innej  przestrzeni publicznej. Pan reżyser  publicznie stwierdza, że kilkunastu dziennikarzy popularnej gazety i  stacji telewizyjnej powinno się wystrzelać i dostaje za to oklaski- chore to wszystko…Ludzie nie potrafią się różnić, za to potrafią innych i siebie zeszmacić za swoje racje…Dziwne to.

A  to, co się dzieje na blogach jeszcze dziwniejsze. Bo czytanie blogów  nie jest żadnym obowiązkiem, tak jak nie obowiązuje  jedna konwencja pisania bloga. Choć blogowanie ma swoją definicję, to każdy interpretuje  i stosuje ją  tak,  jak mu serce i rozum podpowiada. Dla własnej wygody, według  własnego zamysłu…Albo czytaczowi to pasuje, albo nie- i niech znika, a nie truje! 😉

Nie wiem, czy  wyczerpująco odpowiedziałam na pytanie, ale  myślę sobie, że jeśli się  jest aktywnym uczestnikiem blogowej sfery, bywa się u tak wielu  różnych osób, czytając i komentując, to zawsze po jakimś czasie trafi się w sam środek  wrzącego kotła- bo znajdzie się ktoś, kto podłoży pod niego zbyt duży ogień, a inni go rozdmuchają. Tyle tylko, że o ten wybuch dziś jakby łatwiej…

I jeszcze jedno…kasa, sława, popularność zawsze budzą emocje. U niektórych zbyt burzliwe! Niektórzy zbyt mocno tego pragną, zapominając, że to tylko wirtualny świat. Jedno kliknięcie i znika…

Reklamy

29 myśli na temat “Tak było, tak jest, a co gorsze, tak będzie…

  1. mnie w lipcu stuknęło 5 latek. różnych i z różnymi ludźmi. z awanturami, zwłaszcza jak post został polecony i ktoś wybiórczo coś tam przeczytał. zresztą wiesz dobrze jak było na onecie….z tych ludzi, których poznałam te pięć lat temu – większość już od dawna nie pisze. czemu? każdy ma jakiś powód. ale miło wspominam tych, których poznałam w realu. kontakty (sporadyczne) utrzymujemy nadal… pozdrawiam:)

    Polubienie

    1. Pięć lat to równie długi staż, można się zaprzyjaźnić i żal gdy ktoś znika z blogosfery. Ja z niektórymi wciąż mam kontakt @ i tel…
      Uważam, ze najmniej szkodliwi- choć komentarze często od czapy i obraźliwe- są ci co wpadają przy okazji postu na głównej, ale tu wystarczy kliknąć delete i po sprawie. Najczęściej ci naprawdę czepliwi, to tacy co długo podczytują nie komentując, albo komentując, ale po jakimś czasie uważają, ze muszą autora umoralniać i zmieniają front, a przy okazji nick, albo się rozmnażają…;)
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  2. Blogosfera przez te ponad 5 lat jak ja bloguję bardzo się zmieniła, na gorsze niestety. Dlatego tak wiele osób ucieka do blogów na zaporszenie, hasła itd, bo tak jest bezpieczniej, tylko, ze przez to cała idea troszkę traci sens… ale sama temu uległam bo miałam dość trolli i nie zaluje.

    Polubienie

      1. NIKT! dlatego ja usuwam takie komentarze, kiedyś zostawiałam (pewnie znajdą się pod starszymi polecanymi notkami) jako świadectwo wystawione temu co je zostawiał, ale stwierdziłam, że to nie jest miejsce na takie bagno. Z drugiej strony mam chyba szczęście, bo to niewielki margines i tak naprawdę mnie nikt nie nękał ani nie zdołał obrazić. Jednak tak jak napisałam Izie…zbyt długo tu jestem i włącza mi się cenzor, często nie poruszam jakiegoś tematu, bo wiem, ze wylądowałby na głównej jako sensacja- Onet to lubi- nie ze względu na trolli, a osoby z tym tematem związane…

        Polubienie

    1. Wiem Iza, masz rację…Ale to też jest tak, że im dłużej blogujesz a blog dotyczy twojego życia tym bardziej się odkrywasz i wystawiasz…Zawsze się znajdzie ktoś kto chce dowalić i nieważne, że przeczytał bez zrozumienia, a im notki bardziej osobiste, kontrowersyjne tym większy żer.

      Polubienie

    1. Brutalizacja wypowiedzi w necie, złudna anonimowość i brak zwykłej przyzwoitości- to plaga!
      cholewka za oknem śnieg pada ;(((( i to jest dopiero plaga- biała 😉

      Polubienie

  3. Ale dlugo juz blogujesz 🙂 ja troche krocej ale tez kilka lat bedze 🙂 i kiedys wydalo mi sie ze na blogach jest mniej agresywnie niz teraz …ale mysle zze wczesniej bylo podobnie tylko nie zwracało się tak na to uwagi albo po prostu takich zachowań nie spotykalam…

    Polubienie

  4. Hmm… Jak ja sobie przypomnę, to moje blogowanie ma chyba z osiem lat. Albo lepiej. Chociaż oczywiście pisałem pod innym nickiem, innym adresem. Jako TataSzymona piszę od lat (trochę ponad) trzech. I masz rację, Internet daje szansę frustratom na wyładowanie swoich… frustracji. Ale wiesz, jak to mówią – mądrzejszy głupiemu ustępuje i dlatego ten świat tak wygląda 😉

    Polubienie

    1. O, no proszę…a ja myślałam, żem taka weteranka jest 😉 Ustąpić można, czasami to jedyne wyjście, ale nie można dać zgody na takie zachowanie, niekoniecznie obroną przez atak, ale choćby wykluczeniem…

      Polubienie

      1. No tak, ale wiesz… Ja generalnie nigdy nie miałem jakoś specjalnie popularnych blogów, a co za tym idzie, nie miałem problemu z trollami, hehe. Ale zadzam się, że jest to bardzo nasilający się problem, niestety.

        Polubienie

  5. jak się skończyła chora rywalizacja na onecie to zrobiło się przyjaźniej, szkoda jednak, że tak jak napisałaś, tylu blogerów odeszło nie wytrzymując. Mnie też niewiele brakowało, na szczęście po przejściu na blogera mam spokój a pisanie sprawia mi radość. Uściski!

    Polubienie

    1. A skończyła się? i czy tylko na Onecie? Ja myślę Klarko, ze wciąż wystarczy mieć popularny blog, zbyt popularny, napisać kontrowersyjną notkę, apelować o pomoc dla kogoś, publicznie chorować, publicznie odnosić sukces, nie daj boże zbierać na coś pieniądze lub dla kogoś, a znowu się piekło rozpęta…I nieważne czy blog w końcówce będzie miał onet, blogspot czy co innego. Tylko teraz blogerzy są mądrzejsi, usuwają komentarze, moderują lub nie pozwalają w ogóle komentować notki, które mogą wywołać burzę w szklance wody. Ale przyznaję rację, że Onet jako portal w jakiś sposób przyczynił się do tej chorej rywalizacji, wyłapując różne notki i promując je na głównej. Tylko czy to wina Onetu, że niektórzy blogerzy jej ulegli? a inni z zazdrości trollowali gdzie się tylko dało…
      Wiesz ja nigdy nie oceniałam blogów i blogerów. Mnie nie przeszkadza, że ktoś pisze o tym co rano zjadł, a wieczorem wypił i ma tysiące wejść.Albo co Onet pokaże na głównej, bo z autopsji dobrze wiem, ze żywi się sensacją- na początku mnie to przerażała i irytowało, a potem machnęłam ręką i nie czytam tego( wyjątek jeśli rzuci mi się w oczy temat o skorupiaku) Mnie interesuje mój blog i blogi zaprzyjaźnione- chyba bardziej związana jestem z autorkami niż z tym co na tych blogach się znajduje- po prostu po jakimś czasie tak się właśnie dzieje…częściej to komentarze zbliżają niż sama treść postu.
      Ale rozumiem Ciebie, Ty jesteś właściwie profesjonalistką jeśli chodzi o pisanie…masz inne podejście do blogowania, oprócz przyjemności to Twoja praca ( wydana książka itp) Z Twojej perspektywy pewnie też bym zwracała uwagę i irytowałoby mnie to co na blogach jest irytujące, i jeśli mnie to nie przeszkadza, to nie znaczy że to akceptuję…
      Cieszę się, ze jesteś, że piszesz, bo czymkolwiek się kierujmy pisząc blogi, to radość z blogowania jest podstawą!
      Alem się rozpisałam- przepraszam!

      Polubienie

  6. Też nie popełniam notek rocznicowych. Właściwie. Bo zdarzyło mi się raz czy dwa. Raz czy dwa zdarzyło mi się również mieć na blogu awanturę, a może raczej awanturkę. I to wywołaną przez człowieka, którego znałam z kilku przypadkowych notek, a który postanowił wyładować na mnie frustrację, że śmiem bywać u kogoś, z kim on się czubił. Ucięłam to czym prędzej, bo te blogowe awantury mnie właściwie śmieszą. Jaki jest sens się tutaj obrzucać błotem, skoro można zwyczajnie skorzystać z błogosławieństwa czerwonego krzyżyka?

    Polubienie

    1. Jakoś niektórzy nie potrafią postawić krzyżyk i wolą się pieklić.
      tak zazdrość o bywanie, relacje, kontakty pomiędzy blogerami były, są i chyba będą zalążkiem blogowych awantur…

      Polubienie

  7. Witaj
    Należę do grupy, którą „wyniszczano”. Skasowałam blogi 2 razy przez trolli 😦
    Gdybym blogowała cały czas w sierpniu minęło by aż 7 lat. Niestety…
    To fakt, że świat tworzą także ludzie źli. Bo zło piętrzy się dookoła bez pozwolenia, bez skrupułów, opamiętania, żadnych kar.
    Nie wolno jednak na to zezwalać i robi, to co dobre- dla ludzi mądrych i pożytecznych 🙂
    Gratulacje i serdeczności 🙂
    Bardzo się ciesze, że Cię poznałam 🙂 póki co tylko wirtualnie, ale może kiedyś posiedzimy i pogadamy w cztery oczy…kto wie 🙂

    Polubienie

    1. Och propozycja pogaduszek jak najbardziej do przyjęcia, może kiedyś się uda? Dużo Morgano swoimi postami wnosisz, jesteś bardzo, bardzo użyteczna 🙂 Niewątpliwie byłaby to wielka strata gdybyś przestała pisać,poruszasz tak ważne tematy, podajesz jak na tacy wyśmienite przepisy, porady itp. A robisz to w tak ciepły, życzliwy sposób.
      Cieszę się, że Ciebie mogą odwiedzać 🙂
      Ściskam serdecznie!

      Polubienie

  8. Oj, dużo się pozmieniało przez te lata. Teraz już sobie nie wyobrażam mieć bloga otwartego dla wszystkich. To znaczy i tak mam, nawet kilka, ale to blogi tematyczne i poglądowe. Prywatny, w którym opisuję siebie i swoje życie, jest dla wybranych. Pewnie nie tylko ja nie pozwoliłabym na pakowanie się na moją stronę z buciorami i pisanie, co popadnie, bo jest miejsce na uwalenie komcia.

    Przez wielu takich, którym się wydaje, że blog to to samo, co forum, blogerzy pozamykali się, a blogosfera zrobiła się hermetyczna. Nie wiem czy komuś tam od Onetu wydawało się, że wrzucenie na główną to nagroda i każdy tylko o tym marzy, czy mieli to po prostu gdzieś, ale w dużej mierze temu „nagradzaniu”, a nie tylko słynnej awarii, zawdzięczają utratę popularnych blogów, które zapewniały im masę wyświetleń i zyski z reklam. Blogowanie to wymiana poglądów i zdobywanie nowych znajomości, a nie wywalanie swojego życia na tablicy, gdzie byle łachmyta może podejść i napluć, bo znowu mu się coś nie udało i przydałoby się wyżyć. Przynajmniej mnie nigdy nie zależało na głównej stronie Onetu ani na masie wyświetleń, dążyłam do nawiązania kontaktów z fajnymi ludźmi – nie z milionami bez imion. Inaczej zostałabym dziennikarką 🙂

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. To wszystko co piszesz jest prawdą.
      Pamiętam mój pierwszy szok, gdy zobaczyłam własny post „Przechodzeni narzeczeni” na głównej i to na samej górze, mimo, ze już byłam wcześniej polecana, ale na stronach blogowych. No mało co się nie zapadłam pod ziemie- ze wstydu ;)))Miotały mną różne emocje.
      Przyjęłam to wszystko na klatę, a polecanie jako możliwość poznania nowych blogerów. Bo dzięki temu, że ktoś mnie odwiedził, zostawił swój adres- mogłam złożyć rewizytę. Sama rzadko, sporadycznie chodziłam po nowych blogach, teraz w ogóle tego nie robię. Polecanych na pierwszej nie czytam, czasem jak temat rzuci mi się w oczy- odnośnie skorupiaka to wchodzę. Takie zboczenie 😉 Ale własnie ze względu na chorobę i czasem pisane na ten temat posty nie chciałam zamykać bloga na klucz tylko dla wtajemniczonych. Z drugiej strony trolle jakoś mi nie dokuczały, ale fakt, po tylu latach włączył mi się cenzor…Wiele tematów unikam z obawy, że Onet potraktuje jako sensację i znajdę się znowu na głównej- zupełnie nie zasłużenie.
      Nie uciekłam z portalu, bo chcę mieć blog w całości- z jednego ważnego powodu, paradoksalnie liczę na to, że nigdy on się nie ziści.
      Na popularności nigdy mi nie zależało, nie takiej globalnej, konkursowej, bijącej wszelkie statystyki, choć miło jest bardzo gdy ktoś czyta i komentuje. Ale największą radość sprawia to, że jest się zapraszanym na blogi zamknięte, ze tworzy się małą wspólnotę z fantastycznie piszącymi blogerami, ze wciąż poznaję nowych blogerów, bo choć sama specjalnie nie wyszukuję, to miło każdą wizytę odnotowuję i rewizytuję- chyba o tym już pisałam, odbiegam od tematu…
      Tak, trudniej się bloguje teraz, a powodem jest, że coraz więcej jest blogerów i niej jest już to taki hermetyczny świat jak na początku. A czytacze są różni…lubią wpaść i pokazać swoje sfrustrowane oblicze…
      Cieszę się, ze mogę bywać u Ciebie :*

      Polubienie

  9. heh Roksanko:) sie przezylo co? ja po tamtej akcji dlugo nie moglam dojsc do siebie..co zreszta widac do dzisiaj-patrzac na czestotliwosc moich wpisow jak i komentowaniu..cos sie wypalilo..cos pieknego niestety..pozdrawiam:)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s