Trotylowy odpał…

Do statystyk to ja mam raczej ambiwalentny stosunek. Z jednej strony uważam, że ukazują nam  rzeczywistość, a z drugiej strony  nieźle potrafią ją  zniekształcić. Statystycznie rzecz biorąc oczywiście ;).  Statystyki mogą  człowieka podbudować, dać nadzieję, ale również przygnębić, jak i przerazić.

Trzydzieści sześć procent  społeczeństwa (badanego) nie myśli racjonalnie, uczestnicząc w  teorii spiskowej i  wierząc w  zamach. Czy  to nie jest przerażające?- bo dla mnie jest.  Wprawdzie każdy może wierzyć w to, co chce, ale przygnębiające jest to, że tak łatwo można snuć teorie  nie do obalenia, udowadniając  coś bez dowodów. Wystarczy jeden artykuł, a premier naszego kraju jest  publicznie (między wierszami) oskarżony o popełnienie  niesłychanej zbrodni…Szok. Abstrahując od sympatii politycznych, czy one są, czy nie, to zwykłemu obywatelowi (czytelnikowi) Rzeczpospolitej  po takim wystąpieniu powinny stanąć włosy na głowie – z oburzenia ?; z niedowierzania?; że coś takiego jest możliwe. Bez konsekwencji.  Bo ten, co oskarża, coś wie, ale nie powie, coś ma, ale nie pokaże, wszystko owiane jest dobrze strzeżoną tajemnicą. To na jej podstawie żąda dymisji rządu… Ma swoją prawdę, niepodlegającą żadnej weryfikacji. Koniec. Kropka.  A  36% procent  obywateli w to wierzy.

I to mnie przeraża, serio!  Chcę wierzyć ( wszak mogę), że w tym przypadku wystąpił  błąd statystyczny rzędu 99,9% …