Dzień jak (nie) co dzień

Dzień rozpoczął się powstaniem …Lekko nie było,  bo po wczorajszym pucowaniu powierzchni szklanych, a potem półtoragodzinnym  pchaniu pojazdu z zawartością, czyli spacerze z Pyziolkiem- dziś czuję każdy mięsień i prawie każdą kosteczkę. Ale powstać trzeba było, choćby dlatego, że dzień zapowiadał się iście letni, co później  potwierdził termometr pokazując 40  stopni w słońcu. Ile było w cieniu, tego nie wiem. Dziś  również  pchałam pojazd z najcenniejszą zawartością i przyznaję, że się  ugotowałam w cienkiej bluzie…
Och, jak ja lubię takie dni jesieni.. co nie znaczy, że  w końcu polubiłam jesień. O nie! ja ją tylko toleruję 😉  I zachwycam się niektórymi jej elementami, bo przecież jedna jaskółka wiosny nie czyni, a kilka dni słonecznych i ciepłych,  nie oznacza, że lato wraca. Wciąż widmo zimy przed nami stoi i przebiera nóżkami- niestety!
A na razie korzystam ze słońca i się dotleniam, i dotleniam Pyziolka 🙂
 Wczoraj zanim  padłam z nadmiaru wysiłku fizycznego i nadmiaru tlenu, to obejrzałam urywki ” Kuchennych Rewolucji”. Takiej Magdy G. rozpromienionej , rozsmaczonej,  piejącej z zachwytu nad  serwowanym jedzeniem – nie wdziałam.  Od razu zapragnęłam pojechać na Śląsk, dokładnie nie wiem gdzie, ale dowiem się. Kuchnia włosko -polska jak najbardziej jest  moją  kuchnią ulubioną.
 W ramach dobrej kuchni dziś postarałam się o:
– świeżą natkę pietruszki- z ogródka teściowej
– kurzą wątróbkę – drogą zakupu
– kaczkę francuską- z własnego podwórka
i co najważniejsze- najlepszą kucharkę na świecie, czyli własną Mam 😉
Dostarczywszy wszystko do wiejskiego domu rodziców, czekam na efekty 😉
Miłego weekendu, słonecznego i smacznego!!!
Reklamy

24 myśli na temat “Dzień jak (nie) co dzień

    1. No wczoraj mi narobiła takiego smaku, ze po raz pierwszy zachciało mi sie do tej restauracji natychmiast, już! A, ze to niemożliwe to wymyśliłam sobie coś dla połaskotania kubków smakowych, coś co niezbyt często jadam, bo sama nie robię 😉

      Polubienie

    1. Ha! to jest dobre pytanie, i nie wiem czy sprostam, bo nigdy w mej zagrodzie nie było kaczek pospolitych, więc o nich się nie wypowiem. Francuska jest kolorowa, mówią ,że bardziej dzika( lubi sobie pofruwać), cudowna na rosół, żadna kura w smaku do niej się nie równa. I tyle jest mojej wiedzy na ten temat. Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s