Weselnie…

W weekend się weseliłam, mimo że nasi przegrali.  Ale jak tu się nie weselić na weselu?

No nie da się 😉
A już na weselu tak wyjątkowej pary, to jest po prostu niemożliwe.
Oboje po przejściach i z bagażem doświadczeń. Złych i dobrych.
Mimo przykrych doświadczeń potrafili odnaleźć siebie i jeszcze raz zaufać miłości i instytucji małżeństwa.
Gdzie tu wyjątkowość?
Dobre pytanie, na które musiałabym długo odpowiadać.
Więc napiszę tylko jedno: mimo zdrady, porzucenia, depresji itp…wśród gości weselnych była rodzina byłego męża, a byli teściowie  występowali w charakterze rodziców. I nie były to występy jednorazowe, bo tak ich traktuje na co dzień. A oni traktują ją jak własną córkę.  Obecny mąż akceptuje to w pełni, więc nie raz siedział z byłym przy jednym stole.
Można tak ?
Można.
Choć nie zawsze się udaje. Nie zawsze jest taka potrzeba.
Ale cudownie patrzeć, że ktoś tak potrafi.
Ja patrzę i podziwiam 🙂
******
Od Onetu dostałam @, że już więcej blog znikać nie będzie, ale żeby tak własnie było, to wszelkie ustawienia, notki będą  pokazywać się  z lekkim opóźnieniem. Się zobaczy, bo licznik jak stoi już drugi tydzień tak stoi 😉 Ale jeśli to ma być tylko ta jedna usterka, to niech się nie kręci, oby blog funkcjonował 🙂