Przeplatane…

pokratkowanym tygodniu, w którym dni robocze przeplatają się z dniami wolnymi, czas albo snuje się wolno, albo przyspiesza jak pociąg ekspresowy i to nie naszych państwowych  linii kolejowych, ale co najmniej tych zza zachodniej granicy 😉 Nie należymy do tych szczęśliwców, którym pisany  jest( bo wciąż trawa) najdłuższy   w tym roku weekend. 

Mimo intensywnej pracy wplotłam wte dni wypady na łono przyrody (będzie  foto relacja na moich  ścieżkach), spotkania towarzyskie pod gołym niebem z zapachem i smakiem grillowanych pyszności, a także czas dla siebie. Gdy zmęczenie dawało po kościach, odczuwalne było każdym mięśniem, a upał potęgował znużenie- siadałam na tarasie w fotelu, z truskawkowym shake lub kawą, do której dodawałam lody (waniliowe, śmietankowe) i zatapiałam się w lekturze. Świat zewnętrzny przestał istnieć. Żadnych odgłosów cywilizacji, tylko trele ptaków, swoisty podkład muzyczny pod ciszę.
Uwielbiam tę porę roku, gdy wokół tyle zieleni soczystej, a niebo w swym błękicie niczym niezmącone. Były burze, ale wiadomo, po nich zawsze wychodzi słońce. 
Wciąż, to co najlepsze jeszcze przed nami.
Zapowiedź kilku najpiękniejszych miesięcy…
Oczekiwanie…
Spełnienie…
Wspomnienie…
A jak mija ( minął) Wam ten tydzień ?
Reklamy