Ale jaja…!

Już za chwilę to one będą  wiodły prym  w naszym menu. W różnych kolorach, w odświętnym  przybraniu będą się  dumnie panoszyć na stole.

Ale jakie jaja?
Tak wiem, jestem szczęściarą i nie znam (bom zapomniała, tak dawno to było) smaku jajka fermowego. Na szczęście. 
A Wy?
Kupujecie w sklepie czy może  na rynku, od zaprzyjaźnionego dostawcy? A kupując zwracacie uwagę na to, jaka cyfra znajduje się  na jajku, i czy wiecie, co ona oznacza?
Czy w ogóle zwracacie uwagę na  wygląd, a potem na smak, czy też nie ma to znaczenia i tylko  liczy się cena ?
No i jak odróżnić dobre jajo od tego fermowego, gdy w sklepach najczęściej są podróbki. Sprzedaje się nam( wam)  fałszywki, gdyż wielkie fermy co innego pakują, a  co innego wypisują na etykiecie. Ot, taki polski zwyczaj. A najlepiej napisać, że to są te najmodniejsze, czyli  od kur z zielonymi nóżkami. Ludzie się nabiorą i kupią. Wszak te jaja są nie tylko eko- czyli zdrowe, ale też i najsmaczniejsze. I tak producenci nabijają  konsumenta…w jajo!
Kurza twarz!
No i jeszcze ta cena! Ta od zielononóżek-  najwyższa! A tu jeszcze Unia wymogami klatek zaserwowała nam( wam) podwyżkę jaj, nawet od kur zniewolonych. 
No, bez jaj!
 
Na osłodę dodam, a może i nie…;) że przeciętny zdrowy człowiek może jeść jajka codziennie! Bo nie mają nic wspólnego z podwyższaniem złego cholesterolu. 
Kolejny mit obalony, oczywiście przez Amerykanów 🙂 Za to znajdują się w nich  witaminy: A, D, E, B-12; kwasy tłuszczowe omega-3 i omega-6; beta- karoten oraz co najcenniejsze chyba, egzogenne aminokwasy, których organizm sam nie syntetyzuje.
Ale nie lecicie od razu do lodówki i nie róbcie sobie jajecznicy z 10 jaj. Bo to wyczerpie  tygodniowy zdrowy limit. Zresztą najzdrowiej jajo spożywać na surowo (żółtko) albo gotowane na miękko.
Smacznego!!!
 

49 myśli na temat “Ale jaja…!

  1. Hej! Tak się jakoś utarło, że wszyscy robią konsumentów w jajo i nie chodzi tu oczywiście tylko o jajka 🙂 Gdyby tak człowiek zawracał sobie głowę wszystkimi faktami i mitami dotyczącymi żywności,to na dobrą sprawę powinien nic nie jeść 🙂 Ja tam uwielbiam jaja pod każdą postacią i nic mi ich nie obrzydzi 🙂 Buziaki.

    Polubienie

    1. No jasne, bo jeszcze można nabić w butelkę 😉 Ale serio, to faktycznie, ze konsument jeśli chodzi o żywność eko to najczęściej jest po prostu oszukiwany. Bo na etykietach napisane jest niezgodnie z tym jak produkt został wyprodukowany. Ale też często jest tak, że w ogóle nie czytamy etykiet.A jeść trzeba wszystko byle z umiarem i słuchać swojego organizmu. Wtedy nic nam nie zaszkodzi :)Buziaki.

      Polubienie

  2. Czuję się mało inteligentnie, ale zapytam. To jest inkubator dla jajeczek? Wyklują się kurczaczki? Można tak? Pojęcia nie miałam :)Uwieeelbiam kuchnię wielkanocną. W Boże Narodzenie nigdy nic mi specjalnie nie smakuje, ratują mnie tylko pierogi, ale też szału nie ma. Za to Wielkanoc to same rozkosze. Uwielbiam jajka pod każdą postacią, uwielbiam sałatkę warzywną (to chyba w każdym domu standardzik ;), a mam jeszcze to szczęście, że moja rodzina ma dostęp do świeżego, ekologicznego mięsa i wędzarni. Także sami wędzimy, pieczemy pasztety, wędlinki, produkujemy kiełbachy – no bajka. Jajka też zawsze przywożę ze wsi, od zaprzyjaźnionych babulinek. Kiedy niespodziewanie się skończą i trzeba skoczyć po pudełko do Biedronki… to czuję, że coś jest nie tak 😉

    Polubienie

    1. Oj tam mało, jak kliknęłaś w JAJA! to już wykazałaś się inteligencją :)))*Tak, to jest inkubator i za 3tygodnie wyklują się kurczaczki. Nie pierwszy raz zresztą, ale po raz pierwszy w tym roku. Za to od kwoki mam już 10 plus 9 ( różny wiek) i jeszcze dwie kwoki siedzą. Postanowiłam, że w tym roku nie kupuję cudzych, wszystkie będą swoje. Ale, ze naturze trzeba pomóc, to od piątku mam w domu wylęgarnię ;PMy też mamy wędzarnie, od tego roku swoją ( do tej pory u teściów taka prowizoryczną), stoi na podwórku wiejskiego domu rodziców i…w sobotę spalili 12kg szynkę z kością…Żal, ale bezie następna. Boczki po wędzone cudnie…a z szynką się nie udało, mimo nowoczesności i stałej temperatury oraz nie pierwszyzny ;)Uwielbiam swojską wędlinę. JJa mało jadam wędlin ogólnie, ale swojskiej się nie oprę…tak jak np mięsom pieczonym a potem jedzonym na zimno do chleba.Oj bajka!

      Polubienie

      1. Ale to trzeba od razu zabrać kurze jajko i szybciutko prosto do inkubatora? I wtedy wystarczy tak niewiele czasu do wylęgnięcia sie? Bo domyślam się, że jeśli teraz wyjęłabym jajko z lodówki, zabrała je ze sobą do łóżka i tam czule ogrzewała… to nie będę miała kurczaczka, prawda? 😉 Samo czytanie o tych prawdziwych mięskach, które i u Was się szykują, jest przyjemne! Też uwielbiam kanapki z aromatycznym schabikiem. Najbardziej to lubię taki nadziany śliwkami suszonymi albo ząbkami czosnku. I cały rok mogę na niego czekać, bo różowe, oślizgłe wędlinopodobne twory ze sklepów to dla niego żadna konkurencja. Kto w tym roku zajmuje się u Was Wielkanocnym kurzacheniem? Wzięłaś to na klatę? 🙂

        Polubienie

        1. Szybciutko niekoniecznie, pewnie i takie 3 tygodniowe również nie byłoby złe, pod warunkiem, że to jajko byłoby od kury, którą wcześniej deptał kogut 🙂 I jeśli pod kołderką temperatura byłaby stała, tak mniej więcej 38 stopni, oraz byś wilgoci dostarczała i jajeczko dwa razy dziennie obracała…hmmm…masz ochotę spróbować ? ;P Schab ze śliwką, ale i z żurawiną – uwielbiam. A czosnek to ja wpycham gdzie tylko się da!Jesli chodzi o kucharzenie, to ja mam cudowną ekipę w postaci Mamy i Cioci 🙂 Już w ten weekend przyjeżdżają by coś tam przygotować, min pierogi z kaczki. tak, tak bo ja pierogowa jestem i każde uwielbiam, więc i na Wielkanoc muszą być :))) No i ponownie zapeklować mięsiwo, a przede wszystkim szynkę z kością, bo Tata sobie nie daruje, że by nie było…Ja jak co roku tylko podkuchenną jestem, czyli takim pomagierem 😉 Na dodatek całe święta w domu Rodziców, jak zwykle, odkąd mają swój dom na mojej nie-mojej wsi ;)Jaka to wygoda :))) Może kiedyś będę musiała wziąć na klatę, ale na razie cieszę się wspaniałą kuchnią tych dwóch mi najbliższych pań :)Nigdy im pewnie nie dorównam, bo za gotowaniem nie przepadam, choć potrafię ;)Po cichu mam nadzieję, że kiedyś Tuśka przejmie pałeczkę…Już w tym roku drugą wigilię( wiesz, ze ja podwójnie obchodzę święta) mieliśmy u Niej, a nie tak jak zawsze u teściowej.

          Polubienie

          1. Czy mam ochotę spróbować ogrzewać i obracać jajka w łóżku? A jakże ;)) Tylko kolejną zagwostkę mi podsunęłaś. Kogut musi mieć wcześniej z kurą do czynienia, żeby jajko było… potencjalnie płodne? Czyli generalnie kury znoszą jajka tak same z siebie, bez uprzednich kontaktów intymnych z kogutem? Jak to człowiek całe życie się uczy… ;))”Gdyby jajko miało inną formę, życie kury byłoby potworne”, tak mi się a propos przypomniało ;)Cudnie mi się czyta o Waszych kulinarnych planach Wielkanocnych! (muszę spróbować z tą żurawinką…) Liczę na post na ten temat, a najchętniej to na soczyste, aromatyczne fotki efektów pracy Kucharek ;)Dobrej nocy!

            Polubienie

            1. Tak, dzięki kogutowi w jaku jest zarodek, z którego może wykluć się potencjalne kurcze 🙂 bez koguta kura znosi jaja, ale gdy kogut jest w stadzie to znosi ich więcej. Choć ja tego nie doświadczyłam, bo u nas zawsze był kogut i to nie jeden ;)Na fotki liczysz…no będę musiała się postarać, bo gdy ja jeszcze śpię, to One już pół roboty są wstanie wykonać. Takie ranne ptaszki 😉 No chyba, ze efekt końcowy. Ale snuje się po nie temat kulinarny, tematem związanym z tym postem. W wolnym czasie na pewno popełnię ;)Miłego dnia!Ja dziś mam całe popołudnie zajęte, trzeba na ZUS zapracować 😉

              Polubienie

              1. Głupi ZUS możnaby obrzucić jajkami. Ale szkoda jajek! ;)PS: Dziękuję za zoologiczną edukację. Myślałam, że z każdego jajka może urodzić się kurczak, bo przy każdym żółtku jest taki mała, mlecznobiała sprężynka. Zawsze myślałam, że to zaczątek zarodka i skrzętnie usuwałam z jajecznicy 😉

                Polubienie

  3. Czuję się mało inteligentnie, ale zapytam. To jest inkubator dla jajeczek? Wyklują się kurczaczki? Można tak? Pojęcia nie miałam :)Uwieeelbiam kuchnię wielkanocną. W Boże Narodzenie nigdy nic mi specjalnie nie smakuje, ratują mnie tylko pierogi, ale też szału nie ma. Za to Wielkanoc to same rozkosze. Uwielbiam jajka pod każdą postacią, uwielbiam sałatkę warzywną (to chyba w każdym domu standardzik ;), a mam jeszcze to szczęście, że moja rodzina ma dostęp do świeżego, ekologicznego mięsa i wędzarni. Także sami wędzimy, pieczemy pasztety, wędlinki, produkujemy kiełbachy – no bajka. Jajka też zawsze przywożę ze wsi, od zaprzyjaźnionych babulinek. Kiedy niespodziewanie się skończą i trzeba skoczyć po pudełko do Biedronki… to czuję, że coś jest nie tak 😉

    Polubienie

  4. Ja tęsknię za polskimi jajami ;). Nieważne, czy to fałszywki, czy też jaja od kurek biegających po podwórku cioci, polskie mają smak (nawet te oszukane, najtańsze). W Szwecji, czym droższe jajka tym większe i tyle różnicy w nich, bo w smaku żadnej różnicy nie zauważam. Plus taki, że mają białą skorupkę i łatwo farbuje się je na święta Wielkanocne 🙂 Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. No to jakieś plusy szwedzkich jaj znalazłaś 😉 Jajka od kur wolnobiegających czyli wiejskich są różne, i wielkość, i kolor, i kształt. A te od zielononóżek mimo, że są najmniejsze, to najdroższe. Nie wiem jaki smak mają teraz nasze fermowe, bo ja nie jem jaj u nikogo innego, no chyba, że znam ich pochodzenie, ale wierzę Ci, że nasze, bo polskie są lepsze! Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      1. Wszystko, co Polskie jest najlepsze! :). Tak naprawdę to mi właśnie przypomniałaś, że polskie jaja i nie tylko one, bo inne produkty również, mają zupełnie inny smak, albo raczej po prostu mają smak 😉 Natomiast po pewnym czasie zaczyna zapominać się, że coś może smakować inaczej/lepiej. Akceptuję dostępne smaki 🙂

        Polubienie

        1. Oj tak, nasze wyroby są wspaniałe. Ale nie te z hipermarketów, o przedłużonych terminach. Na szczęście wciąż można kupić dobrą wędlinę, tylko trzeba wiedzieć gdzie.Ci sami producenci mają osobne linie produkcji do takich molochów, by było po prostu taniej. A ludzie kupują nie wiedząc, a może i wiedząc, że smak i zapach jest sztucznie wywołany. Ja wychodzę założenia, że lepiej mniej, a dobre, a co dobre i naturalne musi więcej kosztować. Ale wierzę, ze jak nie ma się dostępu to trzeba polubić to co jest. Choć to pewnie trudne.P.S. hiszpańska szynka, albo włoska no i salami węgierskie też zasługują na uznanie!

          Polubienie

          1. Odnośnie wędlin, mięs to przypuszczam, że w każdym jednym kraju można znaleźć sobie smaczne wyroby tylko w grę wchodzi cena i wtedy narzeka się że nie ma nic smacznego bo rzeczywiście tańsze wyroby są nie najlepszej jakości, . Natomiast to co najbardziej mnie „boli” to brak dobrych warzyw , owoców. W Szwecji to jest porażka, pomidory, ogórki, jabłka jeżeli tylko są krajowe to są po prostu niejadalne, a oprócz tego właśnie bardzo drogie. No ale niebawem wybieram się do Polski, także zaspokoję swoje braki warzywno – owocowe ;).

            Polubienie

            1. Oj, to faktycznie ból, bo jak tu bez dobrych, świeżych owoców i warzyw? Mięsożerni zawsze sobie jakoś poradzą, choćby własnoręcznym pieczeniem mięs, ale i oni potrzebują witamin i minerałów…Nie wiedziałam, że w Szwecji tak krucho z zieleniną i owocami. Ale wiesz, że u nas choć jeszcze wciąż smak i zapach, to coraz częściej te nowe odmiany są również pozbawione tych podstawowych składników. Coraz rzadziej można trafić na te co się pamięta z dzieciństwa…W kilkunastu skrzynek z jabłkami , we dwóch lub trzech jabłka są smaczne i pachną.Co to się robi? nie wiem…

              Polubienie

              1. No to jest straszne zwłaszcza gdy ma się małe dziecko i chce się dostarczać, jak najwięcej naturalnie witamin, a nie ma w czym. W Polsce sezonowo miałam zawsze alternatywę , u teściowej marchewka, u wujka sad z jabłkami, u mamy czereśnie, truskawki. Tutaj kiedyś sąsiad poczęstował mnie jabłkami i gruszkami z jego sadu, ale nie wiem kompletnie o co chodzi, gruszki co prawda były smaczne, ale jabłka miały dziwny smak, coby nie używać innego określenia :). W przedszkolu u mojej córki dzieci dostają przeważnie banany i mandarynki (które na nota bene są smaczniejsze niż w Polsce, ale wiadomo że to już zależy od kraju z którego są importowane), rzadko podawane są jabłka i to również jest zastanawiające. Przypuszczam, że Szwecja ze względu na surowy klimat ma problem z hodowlą dobrych warzyw / owoców.

                Polubienie

                1. Za to pewnie ryb jest pod dostatkiem i cenowo dostępne. Bo u nas ryba wciąż droga i zbyt rzadko zjadana, a przecież zdrowa.Teraz jest nacisk na ekologiczną żywność, ale nawet na wsi ludzie przestali oprawiać warzywa, bo wygodniej skoczyć do sklepu i kupić. A wokół domu mają posadzone iglaki i kwitnące krzewy 😉

                  Polubienie

                2. To prawda ryb i owoców morza jest pod dostatkiem, a mnie najbardziej cieszy łosoś,którego można tutaj tanio kupić i przyrządzić na wiele sposobów. Oprócz tego gdy ma się w domu wędkarza to darmowo można sprawić sobie rybkę 🙂 Co do uprawy warzyw, to trzeba też to lubić robić, ja w Polsce zawsze wykręcałam się brakiem czasu, a tak naprawdę, nie lubię grzebać w ziemi 🙂

                  Polubienie

                3. Łososia uwielbiam, ja w ogóle kocham ryby….najlepiej smażone prosto z patelni, ale i wędzonymi nie pogardzę. Czasami na święta dostajemy od zięcia rodziców, Oni często wędzą ryby, bo mają swojego dostawcę. A z owoców morza, to najlepiej lubię krewetki i kalmary :)Fakt, ja też niekoniecznie w tej ziemi, ale jak były dzieciaki małe , a ja zdrowa to mały warzywnik miałam, a uczyłam się z książek 😉 Teraz korzystam od teściowej, no i mam sprawdzonych producentów. Mimo, że z miasta jestem, to nie mogłam patrzeć jak ziemia jest niewykorzystana, no i fajnie tak po warzywka skoczyć do ogródka. Niestety, od 10lat już nic sama nie uprawiam…

                  Polubienie

                4. Ja również uwielbiam jeść ryby. Ostatnio byłam na tyle odważna, że kupiłam rybę, której niestety nie znam polskiej nazwy, żaden słownik nie był wstanie mi tego przetłumaczyć, zapytałam tylko obsługę czy ta ryba przypadkiem nie pochodzi z Wietnamu albo warunki hodowli ma zbliżone do pangi, zapewniono mnie że nie, także zdecydowałam zakupić tą rybę i okazało się że jest bardzo smaczna, no ale nie wiem co to było :).Ja jestem wychowana na wsi, ale nie zaczepiłam sobie chęci hodowania własnych warzyw, odnośnie karmienia dziecka, to zostałam bohaterką w momencie, gdy chciało mi się co prawda z kupnych warzyw/owoców, ale jednak własnoręcznie tworzyć papki warzywne, czy też owocowe, w dobie gotowców jakie dusza zapragnie :).

                  Polubienie

                5. Gdy moje dzieci były małe to w sklepach jedynie można było dostać bobofruty, ale miały też od czasu do czasu sposobność wypróbowania też jedzenia ze słoiczków ( z zagranicy) i pluły tym gdzie popadło.Nic im nie mogło zastąpić maminych przecieranych zupek :)A co do handlowców ryb, ja się też za bardzo nie znam, szczególnie jakbym miała po wyglądzie ocenić, ale nigdy, nigdy nie kupuję w hipermarketach…nie mam zaufania, po prostu. U nas z uczciwością w handlu jest jeszcze różnie, np jak jest jedna odmiana popularna dobrych ziemniaków to okazuje się, ze wszyscy ją na rynku mają, tylko po ugotowaniu okazuje się, ze to ściema 😉 A pangę to nagminnie sprzedają jako solę…szczególnie w gastronomii

                  Polubienie

                6. Na podróż zdarzyło mi się kupować jedzonko w słoiczkach, bo jednak to była najbezpieczniejsze , ale generalnie mając mnóstwo czasu tworzyłam sama przecierane obiadki.W szwedzkich marketach raczej nie robią takich numerów z żywnością jak w Polsce, gdy zbliża się koniec terminu przydatności to po prostu dany produkt ma obniżoną cenę. W Szwecji nie ma takich stoisk, jak w Polsce z żywnością na wagę, można kupić tylko na dziale samoobsługowym żywność pakowaną hermetycznie. Czasami właśnie ryby mają osobne stoiska gdzie można kupić na wagę. Natomiast wędliny, mięsa, sery nie ma takiej możliwości.Ciekawostką też jest to , że nawet takich sklepów z żywnością na wagę nie ma w pobliżu marketów. Sklep z mięsem widziałam w jednej z galerii z ubraniami:). Dzięki temu chyba własnie nie ma tutaj afer w marketach, związanych z myciem mięs itp., nie myją bo nie mają czego :). A taki sprawdzony sklep z rybami mam pod nosem , z mięsem na drugim końcu miasta 🙂

                  Polubienie

                7. U nas afera za aferą, ostania z solą….Ale gdziekolwiek się nie mieszka to warto mieć swoje sprawdzone miejsca, w których ma się pewność, ze żywność jest świeża i zdrowa 🙂

                  Polubienie

                8. O soli słyszałam. Ja za kilka dni będę w Polsce, a że moja cała liczna najbliższa rodzina również mieszka poza granicami Polski i właściwie wszyscy naraz zjeżdżamy się, coby się ujrzeć, to nie bardzo będzie miał kto nas ostrzegać przed niewłaściwymi (czyt.nieświeżymi ) zakupami, ratuje nas tylko nasza intuicja :).

                  Polubienie

  5. Odkąd karmie dzieciaki czym innym niż tylko „nabiałem” :), zwracam uwagę na pewne rzeczy i jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że posiadam ciocię z własnym gospodarstwem. W związku z tym co jakiś czas pojawia się u nas nowa dostawa jajek bez pieczątki. Nawet, jeśli płacę odrobinę więcej niż w sklepie i tak wolę dać zarobić rodzinie i mieć pewność, że są one „niepodrabiane”, a różnica między tymi jajami a fermowymi jest widoczna gołym okiem, nie mówiąc już o smaku… Smacznego jaja (prawdziwego :)) Wam życzę 🙂

    Polubienie

    1. I niech takie ciocie, babcie dalej swe kurki trzymają, by inni też poznali smak prawdziwego jajka. Różnica jest kolosalna. U nas paszę robi się samemu, ze swoich buraków, kukurydzy, dyni i zbóż…nie ma nic chemii i to od razu można wyczuć. No i co najważniejsze mają 20 ar wolności :)Smacznego wzajemnie:)

      Polubienie

  6. Jajka na surowo! Brrt! Na miękko! Brrr! Nie lubię i włos mi się jeży na samą myśl. Na twardo czy jajecznica bądź omlet – ok, tak może być :)))Patrzę na numerek, kiedy kupuję jajka. Ale teraz nasze kurki wiejskie zaczęły znów znosić swoje, więc dostaję z domu „prawdziwe” jajka, nie sklepowe. Od kur, które łażą po podwórku i wciągają robaki, a nie siedzą w magazynie i nie widzą słońca :)))

    Polubienie

    1. Nie lubisz kogiel- mogiel ? Oj dawno nie jadłam…hmmm bo najlepiej mi smakował jak mama, albo babcia robiła 😉 Dawne to czasy. Na ciepło to najchętniej jadam na miękko, a na zimno to pod przykryciem w różnych wariantach. Wiedziały kury, ze Wielkanoc się zbliża i produkcję zwiększyły ;)))

      Polubienie

  7. Mieszkam na wsi a jajek „prosto od kurki” jak na lekarstwo bo się nie opłaca. Jak to słyszę to mi ciśnienie rośnie. Ogrody są, trawa rośnie, ziarno można dostać bez problemów i nie opłaca się?. Rzadko kupuję w sklepie. Serdeczności Roksanno

    Polubienie

    1. A ja ostatnio, przepraszam, że tak się wetnę między Was ;), czytałam jakieś obliczenia, że jeśli wziąć pod uwagę cenę kury, cenę karmy dla kury i cenę znoszonych przez nią jajek, to kupno kury zwraca się po dwóch tygodniach. Także, jeśli ktoś uparty, to i na balkonie przy M2 może sobie hodować 😉

      Polubienie

      1. :)) Na upartego -zawsze! To są zbyt proste wyliczenia. Ale ja i tak uważam, że opłaca trzymać tyle byle dla siebie starczyło. Ale widzisz, jak się chce mieć dobre jajko, a i mięso to, już nie jest takie proste. My mamy swoje zboże ( pszenżyto i pszenicę),swoją kukurydzę, swoje buraki i dynię, a kury: dwa kurniki, dla maluchów i dorosłych, oraz ponad ok 20ar wybiegu, gdzie zielenina na nim króluje. Nie kupujemy paszy, śrut sami robimy( tata, albo pracownik), jak zabraknie jakiegoś składnika to kupujemy od rolników. I produkcja mojego jajka automatycznie jest dużo droższa i nieopłacalna( w stosunku do cen jajka na rynku), do tego dochodzi prąd, bo w kurniki 24h pali się światło ( zimą) Nikt tu na wsi tak nie dogadza kurom, bo każdy uważa, ze kura byle czym , byle jakim ziarnem i jajko zniesie. Owszem…ale rzadziej i nie takie smaczne, co jak wieść wiejska niesie nasze są najsmaczniejsze:))) Na święta mam zapisy, po 50 szt nawet i to od bab wiejskich u których kury po podwórku chodzą 😉 Bo, żeby jajko naprawdę było smaczne i odżywcze, to kurze trzeba dać dobrze zjeść, a to kosztuje, również praca wykonana.Dlatego z czysto ekonomicznego punktu to nie opłaca się trzymać kur, bo jeszcze dochodzi do tego czas robocizny. Ale na wsi to grzech zaniedbania, i te kilka kurek zawsze się jakoś wyżywi, a jajka od nich zawsze będą lepsze niż te fermowe. No, a gdy teraz ceny jaj poszybowały w górę,to bez dwóch zdań każdy na wsi powinien założyć kurnik!

        Polubienie

    2. Haniu, a gdzie ja sprzedaję jak nie na wsi, gdy mam nadwyżkę, bo rodzina i przyjaciele wystarczająco są już zaopatrzeni. Mieszkając w mieście nawet nie miałam działki, nic na temat ziemi i chowu nie wiedziałam. Ja też słyszę , ze się nie opłaca, a to nie prawda, bo nie ma takiego przelicznika jeśli chodzi o produkcje zdrowej żywności- dla siebie i swoich najbliższych. Nie opłaca się na handel, to fakt, ale dla siebie?? Wystarczy po prostu tej roboty nie liczyć tak skrupulatnie, i już! Ściskam 🙂

      Polubienie

  8. Bardzo lubie jajka. Podobnie jak moja babcia i jedna corka. Jem je pod kazda postacia, nawet jako „ajerkoniak”. W tym roku Swieta beda „pod palma” i zupelnie nieswiateczne. Wyjezdzamy na 2 tygodnie w nastepny poniedzialek ( z rodzina, ktora wlasnie dzisiaj do nas przylatuje). Wpadne w objecia pana Disneya, pozdrowie Orlando, poplywam z delfinami. Takie swieta – piekne, ale bez jaj i baranka. Bedzie inaczej. Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Maluszek już jest zdrowy 🙂 Dziękuję za troskę :* Wczoraj nawet przyjechał swoim pojazdem na nasze podwórko, a dziś pogoda się całkiem zepsuła, więc ja Maluszka odwiedziłam, a nawet przewinęłam i nakarmiłam gdyż Jego mama musiała na chwilkę wybyć z domu. No i już można sobie z Nim pogadać, wszak dziś kończy 2 miesiące. :))))

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s