Okiem babci Pierworodnego…

Ten post musiałam popełnić, bo przecież każdy wie, że pierwszy jest najbardziej oczekiwany, czasem najważniejszy,  często najlepszy 😉

Pierwszy dzień.
Pierwszy uśmiech.
Pierwszy miesiąc.
Pierwszy rok.
Pierwszy krok.
Pierwszy dzień w przedszkolu i pierwszy dzień w szkole.
A potem…
Pierwsza miłość…
Pewnie tych pierwszych   wiele można byłoby  wyliczyć…
Ale w dniu, którego mogłoby nie być, mój Pierwszy Wnuk kończy miesiąc 🙂
Więc sami rozumiecie, że wspomnieć musiałam 🙂
I nie napiszę nic odkrywczego, nic czego  nie wiedzą wszystkie babcie na całym świecie, że taki maleńki szkrab to skarb 🙂 Słodki i kochany. I, że babcią być to świetna sprawa. I  prawdą jest, ze wnuki odmładzają, a nie postarzają 😉 Bo nie ma czasu na chorowanie i stękanie. Babcia musi być zdrowa, silna i mobilna 🙂
Dlatego  wczoraj profilaktycznie co nieco sobie przebadałam, by się przekonać, że to co zostało usunięte, żadnych niespodzianek nie skrywa. Od lekarza badającego przyjęłam gratulacje, że wyniki są ok  i  obiecałam, że starać się będę by ten stan trwał jak najdłużej.   Potem w ulubionym miejscu wypiłam  dwie kawy i  zjadłam ciacho z owocami w towarzystwie  Pierwszej Przyjaciółki ( z najdłuższym stażem),  i  załapałam się na  pyszny i zdrowy obiad u  nie całkiem niestety  zdrowej Mam.   A potem jak na skrzydłach pognałam do domu…zanim jednak dojechałam, to po drodze wstąpiłam by zobaczyć Wnusia 🙂  I oczywiście zostawić sprawunki- podarunki. No bo nie da się nic z miasta nie przywieźć 😉
W końcu każdy wie, że babcie są od kochania i rozpieszczania 😉
Mądrego oczywiście! 
 
W pewnym sensie  stopa życiowa  określa  standard życia ;D