Idą święta…

Niektórzy mimo upływu lat, wciąż z radością dziecka czekają na święta. Bez przymusu  rzucają się w wir przygotowań, aby tradycji stało się zadość. Planują generalne porządki, prawie remonty, zakupy, strojenie, gotowanie, pieczenie… Nie udają radości, nie szukają nastroju, bo on w nich jest. Co roku.

Jednak coraz częściej spotykam osoby, którym tradycja już ciąży. Nie chcą już przymusu odczuwania świątecznej atmosfery, tego całego zaganiania przed, by potem przy stole usiąść i udawać, że jest pięknie, radośnie i rodzinnie, rzucać nic nieznaczące słowa, obietnice. Również te, składane  sobie w duchu, że to ostanie już takie święta, że na drugi rok na pewno wyjadą gdzieś daleko, uciekną od tej magii, której wcale nie czują…  I z ulgą oddychają, gdy jest już po… świętach, by ponownie za rok, znowu to samo…
Dlaczego coraz więcej ludzi nie znosi świąt?
Czego Wam życzyć  na ten świąteczny czas?
Może tego właśnie, aby był autentycznie radosny i bliski, a tradycja nie była czymś wymuszonym. A może stworzenie nowej, swojej  tradycji ? Tak! niech się spełni… A tym, którzy nie znoszą świąt, żeby jednak poczuli miłość i dobroć, tę autentyczną, żeby nie musieli niczego   udawać.
Tradycyjnie zaś, bo przecież tradycja to ważna rzecz, wszystkim życzę dużo, dużo zdrowia. I jeszcze więcej miłości. Uśmiechu.
I niech Wam będzie: wora prezentów!!!
    
PIĘKNYCH ŚWIĄT !!!!
i
oczywiście śniegu na święta
 
u mnie właśnie pada!