Czas na wnuki…?

Kiedyś to było oczywiste, że  zaraz po ślubie jest  czas na dziecko.  Bo kiedyś, gdy ludzie  się pobierali,  to po pierwsze chcieli  w końcu zamieszkać razem, a po drugie   stworzyć rodzinę. Pełną  rodzinę.

Dziś większość  ( młodych) par nie potrzebuje przysięgi, żeby wspólnie zamieszkać.  O ślubie w ogóle nie myślą lub odkładają go  na jakieś,  niesprecyzowane później, a decyzja o dziecku  jawi się w  mglistej perspektywie, jeśli w ogóle pojawia się w rozmowie.
Moja Przyjaciółka jest „zła” na swoje dzieci, czyli syna i synową.  A właściwie na ich decyzje, a raczej na brak tej jednej konkretnej.  Bo Przyjaciółka chciałabym już zostać babcią. Według Niej to czas najwyższy, w końcu  młodzi już dawno świętowali  trzecią rocznicę ślubu. I nie złości Jej to,  że młodzi odsunęli tę decyzję w czasie, bo  w końcu  to ich życie i planować  im go nie będzie, ale złoszczą Ją ich argumenty. Dlaczego? Bo jeśli  może zrozumieć, że przeszkodą jest  remont mieszkania, w którym po przeprowadzce  młode małżeństwo ma  zamieszkać, to już zimowy wypad na narty, czy latem  wesele koleżanki, nijak do mojej Przyjaciółki  nie przemawiają. Twierdzi, że to zwykłe wymówki, a takich w życiu jest na pęczki. Zawsze  znajdzie się coś, co stanie na przeszkodzie. Wolałaby konkretnie usłyszeć, że za rok, dwa, trzy, niż kolejny raz, że plany ulegają zmianie, bo coś tam jest teraz ważniejsze…
Obawia się też, że takie zwlekanie może okazać się zgubne, bo co jeśli się okaże, że posiadanie potomstwa nie będzie takie proste?
Sama jest jeszcze na tyle młoda, energiczna i mobilna, że chętnie pomoże w opiece nad maleństwem.  Dlatego nie rozumie, dlaczego młodzi  zwlekają, odkładając powiększenie rodziny na czas nieokreślony. Szczególnie że spełniają wszystkie warunki. Mają  prace,  kasę,  mieszkanie. 
 I dwie gotowe babcie, i na dodatek dwie zniecierpliwione prababcie 😉
 
Odnoszę takie wrażenie, że w dzisiejszych czasach kiedy to kobiety  często decydują się na swoje pierwsze dziecko  grubo  po trzydzieste, gdzie średnia wieku rodziców  wydłuża się,  to potencjalne babcie niecierpliwią się i z niepokojem ponaglają swoje dzieci, bo chcą cieszyć się wnukami będąc  same jeszcze w pełni sił.  I tak jak kiedyś,  dla kobiety było problemem, gdy w  zbyt młodym wieku została babcią, tak teraz jest to, że zostaje nią zbyt późno, albo w ogóle…