Dziś agitacja ;)

Byłam wczoraj w teatrze. Tak się składa, że drugi raz  w tym miesiącu, a trzeci w tym roku. I nie ostatni, biorąc pod uwagę przyszły repertuar. Nie jest to jakaś oszałamiająca częstotliwość, zważywszy, że w poprzednich latach rzadko zdarzało mi się bywać. Żałuję. 

Wczorajszy spektakl to komedia w gwiazdorskiej obsadzie, czyli  występy nierodzimych aktorów. W mieście, które kiedyś było miastem wojewódzkim, a dziś  wraz z innym jest współstolicą województwa. Jestem niemile zaskoczona, że publiczność nie dopisała i odwołano wcześniejszy spektakl, a wieczorny nie był wypełniony po ostatni fotel. Nie wiem, co jest tego przyczyną, że nieduży teatr nie pęka w szwach. Bilety wprawdzie droższe niż te do kina, ale nie całkiem z górnej półki- cena przyzwoita. Wręcz tańsze niż na poprzednie spektakle na których byłam, za to ten uważam za najlepszy! 
Nie będę pisać tu recenzji, ale z czystym sumieniem mogę napisać, że warto zobaczyć  „Diabli mnie biorą” , jeśli ma się ochotę na  przedstawienie pełne humoru, skłaniające do refleksji i wyśmienitą grę- szczególnie Krzysztofa Kiersznowskiego 🙂
Pewnie nie jest to przedstawienie zwane sztuką, nawet przez małe s.
Dla wyrafinowanych, obeznanych w SZTUCE  odbiorców 😉
Za to dziś  Teatr Telewizji pokaże na żywo ” Boską”  z Jandą  w roli głównej.  
Usiądę wygodnie na kanapie z kubkiem gorącej herbaty, może w pewnym momencie nawet się położę. Nikt nie będzie mi  za plecami kaszlał prosto do ucha, tak jak miało to miejsce wczoraj. Ani zasłaniał swoimi barczystymi plecami, jak siedzącej obok mnie koleżance.
Mimo tego nie poczuję się jak w teatrze, nie wchłonę jego atmosfery…myślę, że bardzo potrzebnej przy oglądaniu spektaklów.
Więc zachęcam do chodzenia  do teatru. W miarę Waszych możliwości!