(Nie)Terminowość…

Minus cztery o godzinie dziewiątej rano to jakiś żart? Jest połowa października, jeszcze jesień  na dobre  się nie rozgościła, a już zimowe klimaty mamy. I to na zachodzie, gdzie podobno najcieplej i najsłoneczniej. I co z tego, że w górach spadł śnieg? Od mojego regionu wara! 

Będąc w sklepie i zastanawiając się głośno czy kupić piękny boczuś  wędzony, usłyszałam, żebym się nie zastanawiała, bo trzeba jeść, jeść i to tłusto, kalorycznie bo zima sroga idzie. Boczuś kupiłam, bo mam zamiar dziś kapuśniaczek ugotować, ale srogiej zimy do świadomości nie dopuściłam.  A tu rano taka niespodzianka! 
 
Jesień z Zimą terminów nie przestrzega, ot co!
 
W tym roku jak nigdy w życiu czekam z niecierpliwością na jeden konkretny miesiąc zimowy. Inaczej w ogóle bym zimę zignorowała! Ja, która nie lubi skarpet na stopach, muszę kozaki i ciepłe kurtki z garderoby powyciągać, bo już w crossach nawet się nie da na budowę podskoczyć nie narażając  się na wyziębienie organizmu. A budowlańcy chyba lubią zimą pracować, gdyż odpuścili sobie dwa miesiące letnie, robiąc ogromną obsuwę i wprowadzając nerwową atmosferę. Taa,  moje starsze dziecię, odziedziczyło po mnie pecha jeśli chodzi o fachowców, a raczej o  niedotrzymywanie przez nich terminów.
 
Za to kolejny raz jestem mile zaskoczona, jeśli chodzi o termin PET-a. Dwa tygodnie od puszczenia faksu  ze skierowaniem, gdzie tydzień trwa  samo zakwalifikowanie się lub nie, i mam telefon, że już w przyszły piątek mam badanie. Po raz trzeci,  i za każdym razem czekałam góra dwa do trzech tygodni.  To zawsze jest budujące! Także jesień to trochę nerwówka związana z badaniami, a raczej bardziej z ich wynikami. 
 
Ale na razie podziwiam słońce i te resztki zieleni, choć ja cwanie sobie   pod oknem iglaki wsadziłam i zielenią zachwycam się cały rok 😉
Tylko czemu przez większość roku  jest za zimno jak na mój gust?
 
Miłego weekendu ze słońcem życzę!
 

18 myśli na temat “(Nie)Terminowość…

    1. W białej sukience i ja lubię, ale szkopuł w tym, że gdy zbyt długo w nią ubrana to biel się w szarość zamienia, więc na kilka dni ok, nie więcej i to najlepiej w okolicy Bożego Narodzenia i Nowego Roku- tyle dam radę wytrzymać i nawet zachwycać się będę, bo jest czym 🙂

      Polubienie

  1. U mnie zimno choć słonko świeci. Zima nie jest moją ulubioną porą roku bo mam do odśnieżania całkiem sporo. Nie lubię nosić czapek. o fachowcach mogłabym napisać spore tomisko ale daruję ci tej traumy.Trzymaj się cieplutko. Pozdrawiam serdecznie

    Polubienie

  2. Nie lubię zimna. Nie lubię, a tu trzeba już było założyć rajstopy, bo w samych spodniach bym chyba zamarzła. Niestety, ale ciepło już się skończyło i nastaje powoli pora zimnicy.

    Polubienie

  3. Zima jakiś falstart zrobiła, nie przejmuj się 🙂 Ja śpię cały czas przy otwartym oknie, zimie w październiku (mimo mojej sympatii) mówię stanowcze NIE!! A co do fachowców: nie ma na nich sposobu? Bo nie wierzę, że aż tak można sobie bimbać pracę, za którą bierze się ciężkie pieniądze… Trzymaj się Roksanno (cały czas czekam na obiecanego kilka postów temu niusa i doczekać nie mogę ;))) A może tylko ja to tak odebrałam? Hmmm… Miłej niedzieli

    Polubienie

    1. Falstart? mrozi co noc i ranek mimo, ze pogodynka uparcie twierdzi, ze w naszych stronach mrozu niet 😉 Można bimbać jak się umowy odpowiedniej nie spisało i nie ma kogo wziąć by dokończyć prace, więc jest się na łasce i niełasce kombinatora ..wrrrr No ale człowiek uczy się na błędach ( tu mówię o młodych) Nius będzie, choć niektórzy już trafnie odgadli czego dotyczy 😉 Ściskam 🙂

      Polubienie

  4. A co tak skrzętnie budujesz? Zima straszna nie będzie (mam taką nadzieję)!!! Ostatnie dwie były koszmarne. Zaspy u nas leżały na 2 metry wysokie, a dróg nikt nie odśnieżał na osiedlach, bo sprzętu i czasu drogowcom brakowało, więc osiedla wyglądały jak zakopane w śniegu. Wyjechać samochodem z garażu nie można było. Cóż z tego, że sobie człowiek odśnieżył kawałek przed domem, skoro inni mieli to w pompie i zmarznięty śnieg tworzył tak wysokie koleiny na drodze, że sąsiada urwał sobie miskę olejową, a my jeździliśmy tylko wartburgiem, bo ma bardzo wysokie zawieszenie i dało się nim przejechać… szorując po grudach lodu, ale jakoś się dało…….

    Polubienie

    1. Ja nic..na szczęście 😉 to moje dziecka ( córcia i zięć ) Nawet nie chcę myśleć, ze w tym roku mogłoby nas zasypać, mąż już pług robi tak na wszelki wypadek, po doświadczeniach z zeszłego roku…brrr

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s