W (nie)pamięci mej…

   Zostawiłam. Wyrzuciłam. Pozostało jeszcze mi zapomnieć. Nie, nie pielęgnuję w sobie wspomnień. Szkoda czasu, ale trudno  jednak zapomnieć o największym rozczarowaniu w moim życiu. Jednak nie żałuję wypowiedzianych słów. Prawdy o tym, co myślę. Nawet jeśli konsekwencją jest grobowa cisza, która trwa już któryś rok. Próbowałam ją przerwać. Bez skutku. Teraz wiem, że nie było warto podejmować żadnych prób. Gdy druga strona nie zna takich pojęć jak lojalność, bezinteresowność, to nie warto czasu tracić, by relacje ratować. Szczególnie że tamtej stronie łatwo przyszło skreślić i to bez zbędnych słów. Tylko dlatego, że  ktoś odważył  się swoją prawdę powiedzieć. No cóż, nigdy mi nie było po drodze z tymi, którym wbrew sobie we wszystkim  musiałabym potakiwać.

 
Bez emocji, z  lekkim uśmiechem, ale i odrobiną smutku  włożyłam rozsypane fotografie z powrotem do pudełka…

 
Reklamy