Rocznik poborowy…

Misiek puścił mi strzałkę (w ten sposób oszczędza cenne minuty), więc odwoniłam i słyszę:

– Mamuś nie odbierajcie żadnego poleconego do mnie.
– ???  a  czemuż to ???- lotem  błyskawicy przeleciała mi  myśl przez głowę, że coś zmalował.
– No, bo nie mam zamiaru stawać  przed komisją.
– Komisją??? Jaką komisją?
– Poborową…
– Synu- przerywam-  przecież do wojska już nie biorą, więc nie ma strachu. A nawet jeśli by brali, to z twoją dokumentacją medyczną nie masz szans.
– Wiem, ale ja nie mam zamiaru być obmacywany, ty wiesz, co się dzieje na takiej komisji?!- i tu mój syn  z dezaprobatą w głosie opowiada  jak  lekarz wojskowy  najpierw jednego delikwenta  maca po intymnej części ciała, a następnie  drugiemu zagląda do jamy ustnej, nie zmieniając przy tym rękawiczek. Jednorazowych.
– Przesadzasz- mówię z niedowierzaniem i od razu przypominają mi się opowieści z dawnych czasów, kiedy to  wezwanie na komisję   pobudzało u poborowych  inwencję twórczą mającą na celu wymyślenie sposobu  na  uzyskanie  kategorii E i wymiganie się od wojska. Oraz tych, którym się nie udało i musieli  w chwale służyć  ojczyźnie, a przy okazji przechodzić falę i inne upokorzenia. Był czas, że myślałam, że są one mocno przesadzone i podkoloryzowane, dopóki sama osobiście nie musiałam udać się do jednostki wojskowej na rozmowę z oficerem. Po niej miałam mieszane uczucia i wrażenie, że nie rozmawiałam z normalnym człowiekiem. I uwierzyłam we wszystkie opowieści.
– Wcale nie- ton głosu Miśka brzmi kategorycznie- niektórzy  koledzy już byli, a pozostali tak jak ja, nie mają ochoty przekonywać się na własnej skórze. Dlatego proszę, nie odbieraj poleconych do mnie.
 
No i co miałam odpowiedzieć? Oczywiście, że nie odbiorę, bo nie przekonałam go, że  mimo wszystko nie powinien unikać wezwania. Zgłosić się z  całą dokumentacją szpitalną, która  zapewne wystarczy  do zwolnienia go z badań i automatycznego wykluczenia z rezerwy. Ale Misiek nie ma ochoty brać udziału (według niego) w żenującym spektaklu.
 
A tak w ogóle to jestem zaskoczona, bo myślałam, że  u dzisiejszych  roczników poborowych, (mamy   w końcu armię zawodową) temat komisji wojskowej   nie wywołuje tylu emocji i…paniki. A tu niespodzianka 😉
 
Reklamy

22 myśli na temat “Rocznik poborowy…

  1. Ale mi teraz przypomniałaś :))) z racji ukończonej przeze mnie szkoły medycznej stawałam sama przed taką komisją. Ubaw po pachy i temat na post (kiedyś) :)) To były czasy hehe Od razu mi się humor poprawił. Miłego dnia

    Polubienie

    1. Koniecznie, koniecznie podziel sie z nami. Ja też się chcę pośmiać :))) Ale również mnie zaskoczyłaś, kobieta przed komisją wojskową, wiem, wiem to nie jakiś wyjątek, ale może być smakowity kąsek…do opowieści 😉 Miłego dnia.

      Polubienie

  2. Mój ojciec zawsze mówi tak: Facet bez wojska to nie facet. Ale ja to mówię tak: Kiedyś były inne czasy, mężczyźni chętnie się zaciągali, a teraz unikają wojska jak ognia. Chociaż mam dwóch kolegów co bardzo chwalą sobie wojsko i myślą nad wróceniem do niego.PozdrawiamPS: Zmieniłam adres bloga ze względów prywatnych. Jeśli dalej chcesz mnie odwiedzać i czytać to zapraszam na: anjoli.blog.onet.pl Psotek

    Polubienie

    1. Mój tata nie był, a jest 100procentowym facetem :)Mąż odbębnił po studiach 10 miesięcy i wtedy się przekonałam, ze wojsko w tamtym wydaniu to jakiś bezsens z absurdem połaczony. Ale zawodowe, czemu nie. Jestem za o ile chłopaki idą z własnego przekonaia, a nie z powodu, ze nie mają innego pomysłu na zycie- zarobek. Fajnie, że podałaś nowy adres i jesteś, bo obawialam się, że bez słowa zniknęłaś.

      Polubienie

  3. pierwsza komisja to jeszcze nie lekarz tylko w gminie i wtedy jest to najlepszy czas na złożenie stosownych „papierów” żeby mieć święty spokój. tak przynajmniej było.

    Polubienie

    1. Było, ale kiedy? Bo ja pierwszy raz o czymś takim słyszę. Moje roczniki od razu miały wezwanie na komisję. Później to ja nie wiem, bo w wiedzy interesu nie miałam 😉 A obecnie jeśli coś takiego byłoby w gminie to raczej bym wiedziała. Mała jest i wieści by się rozeszły.

      Polubienie

    1. Hmm co do tchórzistwa to przemilczę bo nie widze związku. A co do oszczędności, no jasne, że oszczędza i to maminą kasę, bo jako uczeń niezarabiający to i tak za tel. starzy płacą;) No i mama ma do syna bez limitu, a syn już nie. Proste? 😉

      Polubienie

  4. mozna watpic, ale ja nie watpie juz w nic. wystarczy wlaczyc wiadomosci , internet. wcale mu sie nie dziwie, nawet jak troche przesadzone przez innych, wszystko moze okazac sie realne… sprezynki sie nam poluzowaly… czuwaj nad dzieciakiem – brakciszy- 🙂

    Polubienie

    1. No w pierwszej chwili równiesz pomyślałam, ze lekka w tym przesada, ale…no właśnie za dużo człowiek wie, a niemożliwe często możliwym jest 😉 Czuwam, ale On równie dobrze potrafi sam o siebie zadbać 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s