Dlaczego porzucają?

   Nie potrafię zrozumieć, ani doszukać się choćby krzty usprawiedliwienia, gdy dorosły facet porzuca swoje dzieci. Żadna patologia, a nagle znika z ich życia tylko dlatego, że rozstał się z ich mamusią. Płaci lub nie, najczęściej nie i znika jak kamfora. Żyje często w tym samym mieście, samotnie  lub zakłada nową rodzinę, ale tych, co wcześniej oswoił- porzuca. Bez słowa. Pomijam sam fakt rozstania, bo nieważna jest ani przyczyna, ani po czyjej stronie jest wina.  Dzieci nigdy niczemu nie są winne. One powinny być   bezwarunkowo kochane. Przez oboje rodziców. Ale  okazuje się, i to dość często, że ojcowie porzucają, mimo że przez kilka, kilkanaście  lat żyli pod jednym dachem z własnymi dziećmi i uczestniczyli w ich wychowywaniu. Nagle przestali je kochać? Mimo podjętych prób przez byłe żony czy same dzieci  nie mają ochoty na żadne widzenia. Z własnej woli, a  nie wymuszonej jakimiś działaniami byłych żon czy partnerek, rezygnują  z uczestnictwa w życiu własnych dzieci. Dlaczego?  

Znam  dwa takie przypadki. 
Obaj panowie wykształceni z ugruntowaną pozycją zawodową, własny dom. Rozwód, bynajmniej nie z powodu zdrady z jednej czy z drugiej strony. Powód zresztą nieważny, bo znikają z życia  żon, ale przede wszystkim znikają jako ojcowie. Zresztą najpierw znikają, a potem następuje rozwód i to z inicjatywy porzuconych kobiet. W jednym z tych przypadków, przynajmniej na początku był jakiś sporadyczny kontakt z dziećmi, który szybko zanikł. W obu, żony w momencie rozstania nie pracowały. W jednej chwili zostały bez środków do życia. Bez  bieżących  dochodów na utrzymanie. Wspólne  oszczędności wyparowały. Jakikolwiek by nie był motyw takiego postępowania, to nic nie tłumaczy  tego, że nagle ojciec staje  się obojętny na los własnych dzieci. Pomijam aspekt utrzymania, jakże ważny, a w tych przypadkach nawet  tragiczny, gdyż  nie bardzo obu panów obeszło jak sobie bez nich rodzina poradzi. Ale kompletny zanik zainteresowania, uczuć ? Jak można przejść nad tym obojętnie.  Dla mnie to niepojęte.
Dla dzieci rozstanie rodziców jest zawsze traumą. W takich sytuacjach rodzice  przeważnie zapewniają dzieci, że choć już się nie kochają i muszą się rozstać, to wciąż nie przestali  ich kochać.
Porzucenie, to ogromna krzywda emocjonalna. Czy można wytłumaczyć ten fakt dziecku jeśli samemu sie go nie rozumie?
 
Niedawno dostałam SMS-a. Był od jednego z tych ojców. Kiedyś nasze rodziny miały  ze sobą bliski kontakt. Wciąż mamy, ale z jego  byłą żoną i dziećmi. 
Nie odpisałam. 
Najchętniej bym mu na trzaskała. Czas na rozmowę już dawno minął.
 
Wróciły wspomnienia i…Mam  ogromne przekonanie, że w przypadku obu tych ojców, jak i wielu innych, w dużej mierze zawinili ich rodzice. Gdzieś w ich wychowaniu, przekazywaniu wartości, zasad, a może nawet miłości, czegoś zabrakło. W takich sytuacjach często wraz z ojcem z życia dzieci znika cała jego rodzina.
Dlaczego tak się dzieje?
 
 
Reklamy