Zleciało…

 Najmłodsze dziecię   ostatnie  naście kończy. Nie wiem kiedy to zleciało, ale zleciało. Osiemnaście lat plus rok pełnoletności i z nastolatka w dorosłość wkracza.

W maju matura. Ostatni egzamin dojrzałości. Teoretycznie, bo przecież życie nie odpuszcza i egzaminuje po maturze również. I nie mam na myśli tu uczelnianej wiedzy, ale tak ogólnie.
Sama nie wiem, które egzaminy są trudniejsze,  pewnie te życiowe. One niosą za sobą konsekwencje. I przeważnie nie ma z nich poprawki.
Tak jak z rodzicielstwa. Nie da się cofnąć czasu. 
A czasem chciałoby się. Może nie po to, by  coś naprawić, poprawić, ale przeżyć jeszcze raz.
Dzieciństwo zbyt szybko przemyka przez nasze życie. Własne, a potem naszych dzieci.
Niestety 😉
Miśkowi życzę, żeby z każdego egzaminu wychodził zwycięsko!!!
 
Za oknem wiosna. Wczoraj dwa razy byłam na spacerze. Dziś też pójdę. Jeszcze nie do lasu, ale po kotki…do wazonu. Z miasta przywiozę tulipany. Już mnie korci by meble ogrodowe wstawić na taras. Wiem, za szybko, ale otulona pledem chętnie już bym posiedziała na słońcu. Najbardziej je lubię wiosną, gdy już mocno grzeje, ale powietrze jest jeszcze chłodne.
 
 
Reklamy