Bezdzietność z wyboru…

  Dzieci są naszą – rodziców-  największą miłością, bo każda inna miłość może przeminąć, a miłość do dziecka trwa nawet wtedy, gdy jego już  zabraknie.

Ale nie każdy człowiek może doświadczyć tej miłości. Pomijam  rodziców patologicznych, to nie każdy może lub chce mieć dzieci.
Z czasów swojego dzieciństwa i wczesnej młodości pamiętam dwa bezdzietne małżeństwa, które przychodziły do moich rodziców. Jedni to zapaleni podróżnicy, więc zawsze z otwartą buzią słuchałam ich opowieści o podróżach. A były to czasy, kiedy niełatwo było dostać paszport i wizę- przepustkę do innego, kolorowego świata.  Drudzy to miłośnicy kultury i sztuki.  To z nimi moja mama chodziła do teatru, do operetki, często zabierając mnie ze sobą. Nigdy nie zapytałam, dlaczego nie mają dzieci. Nigdy nie słyszałam w domu na ten temat żadnej rozmowy. Osobiście traktowałam ich jako ciekawych ludzi mających własne pasje i ciekawe życie.
Obecnie w moim  otoczeniu jest  jedno bezdzietne małżeństwo. Nie wiem, czy  nie mogą, czy nie chcą mieć dzieci. Najzupełniej jest mi to obojętne, choć nie ukrywam, że rozmawiałam na ten temat z kimś mi bliskim, kto również jest i im bliski z powodu więzi rodzinnych. Ale ta osoba również nie wie i wiedzieć nie chce. Usłyszałam, że woli myśleć, że nie mogą mieć dzieci niż usłyszeć wprost, że nie chcą mieć dzieci. Padło stwierdzenie, że bardzo wiele straciliby w jej oczach. Byłam zaskoczona, ale nie tokiem myślenia, a tym, kto te słowa wypowiedział. Osoba bardzo tolerancyjna i życzliwa innym.
To dało mi do myślenia, że wiele osób postrzega innych przez pryzmat posiadania potomstwa czy jego braku. Że ktoś, kto świadomie decyduje się, aby nie mieć dzieci, postrzegany jest przez większość społeczeństwa jako egoista pozbawiony wyższych uczuć. Wciąż w naszej kulturze, a właściwie jej braku są na porządku dziennym pytania typu: a kiedy dziecko? Zadają je nie tylko najbliżsi, ale również i dalsi znajomi, gdy tylko w ich otoczeniu pojawi się para lub młode małżeństwo. Bezdzietni są bezustannie nagabywani. Bo  model rodziny jest jeden: Rodzice plus dziecko, a właściwie dzieci. Bo rodzice jedynaków również czują na sobie  presję społeczeństwa.
Czy faktycznie niechęć do  posiadania dziecka  od razu dyskwalifikuje kogoś jako człowieka? Świadoma decyzja, że w tym związku nie będzie dzieci, budzi nieufność oraz automatyczne analizowanie  pobudek takiej postawy. Czy bezdzietne małżeństwo jest przez większość społeczeństwa  postrzegane jako to wybrakowane?
Gdy słyszymy słowa typu: nie lubię dzieci, nie  chcę ich mieć, nie czuję takiej potrzeby- to zapadają one w naszym umyśle i sercu. Bo to nie to samo, jak ktoś mówi, że nie lubi podróżować, czy czytać książek. 
Miłośnicy zwierząt domowych, szczególnie psów i kotów często  nie potrafią przyjąć do wiadomości, że ktoś może nie podzielać ich miłości do czworonogów. Już to każe im podejrzliwie i z ostrożnością patrzeć na takiego osobnika.
Osoby posiadające dzieci reagują podobnie w stosunku do par bezdzietnych, szczególnie tych z własnego wyboru. Brak instynktu macierzyńskiego wciąż w naszym społeczeństwie jest potępiany. Często osoby, które nie chcą mieć dzieci, nie mówią o tym wprost, bo nie jest to życzliwie i ze zrozumieniem przyjmowane. 
Czy słusznie?
 
Reklamy