Ciężarna przedsiębiorczość..

    O ZUS-ie mogłabym długo i pewnie bez epitetów by się nie obyło.  O tym jak potrafi,  i to w imię prawa wykołować obywatela- płatnika lub za sprawą  lekarza-orzecznika uzdrowić chorego. 

Ale tym razem napiszę jak to obywatel, a właściwie obywatelki wykorzystują ZUS.  Mam na myśli kobiety  ciężarne, które  w momencie zajścia w ciąże nie mają pracy. Jednak, kiedy stwierdzają swój stan nagle tę pracę znajdują. Wystarczy, że ktoś z rodziny, przyjaciół  czy ich znajomych zna jakiegoś przedsiębiorcę lub sam nim jest. Najczęściej  ciężarna nawet nie zjawia się w pracy, tylko umawia się z pracodawcą na zwrot kosztów poniesionych z tytułu jej zatrudnienia.  A jest to miesięczna składka do ZUS plus podatek od wynagrodzenia  za 2 miesiące. Po miesiącu od zatrudnienia idzie na zwolnienie. Dalsze świadczenia wypłaca już ZUS ( od 2 miesiąca zwolnienia) Łącznie z macierzyńskim.
 
ZUS nie kontroluje zwolnienia ciężarnych lub robi to bardzo rzadko. W końcu mamy politykę prorodzinną.
 
Przykład wprawdzie nie z mojego podwórka, ale…
Prowadziła jednoosobową firmę. Składki ZUS regularnie odprowadzała od kwoty minimalnej.  Zresztą tak, jak większość osób na działalności własnej.  To co zarobiła wystarczało, żeby się utrzymać.  Od jakiegoś czasu była w związku, choć nie prowadziła z partnerem wspólnego gospodarstwa domowego.  Partner ma dobrze prosperującą firmę. Gdy zaszła z nim w ciąże, swoją działalność zakończyła i zatrudniła się u partnera na trzykrotnie wyższą kwotę od minimalnej, czyli około 6 tys. Po miesiącu poszła  na zwolnienie.  Płaci jej ZUS. Wszystko  w imię prawa. 
Bo prawo w założeniu  przede wszystkim miało chronić ciężarne przed utratą pracy. Często się zdarza, że ciąża planowana lub nieplanowana   przydarzy się  zaraz po zatrudnieniu. Więc prawo chroni, ale niestety również pozwala na nadużycia. 
Ja wiem, że wiele ciężarnych pracuje do ostatniego miesiąca. Jak również to, że  wiele jest  czy było  w ciąży zagrożonej. Ale wiem  również, że teraz standardem jest dostać zwolnienie. Z tym nie ma żadnego problemu. Samo bycie w ciąży już lekarzowi wystarczy.   Kiedyś tak nie było. Teraz  często pracodawca nawet nie ma szans zaproponować przeniesienie na inne stanowisko pracy, bo o ciąży pracownicy dowiaduje się w momencie gdy ona przynosi już zwolnienie. 
 
Ale wracając do tych ciężarnych, które nie pracowały przed zajściem w ciąże.
Tak  sobie myślę, że są to najlepiej zainwestowane pieniądze. Przypuśćmy, że ciężarna kobieta zatrudnia się  tylko  za minimalną płacę. Koszt jaki poniesie,  to około 1000zł- zwrot dla pracodawcy. Osiem miesięcy zwolnienia plus cztery macierzyńskiego daje w skali roku około 12 tysięcy wypłacane przez ZUS osobie zatrudnionej, która zaszła w ciążę i urodziła. Wszystko się zgadza, bo bycie osobą zatrudnioną nie oznacza to samo, co bycie osobą pracującą.
To się nazywa przedsiębiorczość 😉