Punkt widzenia…

  Jak często powtarzamy, że  punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? Ale czy potrafimy to zrozumieć?  Zrozumieć, że jesteśmy różni. Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim różnie przeżywamy, odczuwamy, odbieramy tę samą sytuację. Jak często ktoś rzuca, że druga osoba jest małostkowa, bo przejmuje się jakąś bzdurą. Ale ta bzdura dla tego kogoś jest z jakiegoś powodu bardzo ważna.  Różnimy się i często mówimy, że to dobrze, bo świat  inaczej byłby nudny. Tylko czemu subiektywne widzenie świata przez kogoś tak nam przeszkadza? Bo nie jest takie jak nasze? Krzyczymy, ty nic nie rozumiesz, a może właśnie rozumie tylko po swojemu? Niby jesteśmy tolerancyjni, niby potrafimy iść na kompromis, ale tylko wtedy, gdy jest po naszemu. Zdziwieni, że ktoś patrzy na wydarzenia z własnego punktu widzenia. Ale dlaczego ma patrzeć z naszego? A wystarczyłoby porozmawiać, dlaczego ten punkt jest taki, a nie zmieniać go na siłę. Tylko komu się chce? Lepiej narzucać własny, a jak nie to…spadaj…

Mentalność Kalego chyba każdemu jest  znana…