Brak działania…

   Od dwóch dni snuję się po domu, a ściśle mówiąc, pokładam się tu i ówdzie, czyli albo łózko, albo kanapa. Od czasu do czasu poobijam się o  kuchenne meble z kiepskim skutkiem. Z kiepskim, bo nawet kawy nie potrafię szybko i sprawnie zrobić. Myśli wcale nie krążą gdzieś w obłokach, bo one mokre,  szare, bure i ponure. Więc nie wiem, dlaczego sypiąc kawę nasypałam sobie do brudnego kubka ze zużytą   herbacianą saszetką, a kiedy się zorientowałam i wzięłam drugi kubek i świeżą kawę, to okazało się, że kolo słoika z kawą  stoi już zasypany trzeci kubek. Mleko dodałam sobie do kubka niezalanego wodą. Zdarza się i zdarzyć się może każdemu, choć tu jakiś cykl nastąpił. Choróbsko mnie dopadło, mąż mnie świńską straszy i zakazał wychodzenia z domu, tak jakbym miała na to w ogóle ochotę i siły.  Ale…gdzieś w mojej głowie zakiełkowała myśl, że to nie przez  wirusy, które mnie zaatakowały, nie tylko przez nie jestem jakaś taka…

No właśnie jaka?

Byle jaka, zgnuśniała, czyli bez jakiejkolwiek formy do działania. 

Mój nastrój i nastawienie do świata sięgnęło dołu. A właściwie  stanu obojętności.
Szukam powodu i nie znajduję.
Nie, żeby było tak cudnie, pięknie i kolorowo, ale nie gorzej niż było.
Więc co mnie dopadło?
Pogoda?
Nie można wszystkiego zwalać na nią.
Na nią zwaliłabym  wirusy, którymi mnie obdarzyła i może niewielkie obniżenie nastroju. 
A może ten brak działania bierze się stąd, że tak naprawdę nie mam nic do działania.
Domowe obowiązki się nie liczą, te zawsze mogą chwile poleżeć odłogiem…
 
 
 
 

46 myśli na temat “Brak działania…

      1. Ja się tak we wtorek snułam. Nie potrafiłam miejsca sobie znaleźć jak Żabcia była pierwszy dzień w żłobku. Później już w ruchu. Im więcej zajęć, tym lepiej – człowiek nie jest w matni i ma czas by oderwać się od myśli i zacząć działać

        Polubienie

        1. Dopóki w ruchu to się jakoś kręci, ale wystarczy zalec na kanapie i nagle brak sił na wszystko, i można tak godzinami nie znaleźć energii by znowu zacząć działać…Msakra!

          Polubienie

  1. Czego nam teraz potrzeba? Więcej światła,przyjemnej muzyki,więcej pozytywnego myślenia, a zmartwienia wyrzucić w kubeł na śmieci bo jeszcze nikomu nic niedały, a dużo zdrowia zabrały…

    Polubienie

  2. Że jak mówisz? „poleżeć odłogiem… tak to ja będę jak dziś wrócę z pracy. Marzy mi się poleżenie, poczytanie czegoś co nie jest liczbami, cyframi, tabelkami z excela wrednymi do drukowania… właśnie skończyłam marudną robotę…spaaać….tylko jak się okaże, że źle się wczytałam w przepisy i….sp…. to zaryczę się chyba na śmierć z powodu tej zarwanej nocy.Chyba dzień dobry Ci powiem, no bo co? dobranoc?

    Polubienie

    1. O rany…o tej porze to ja leże odłogiem i śpię 😉 Ale ja Ci tych cyferek zazdroszczę, bo przynajmniej choć zmęczona nie czujesz się odsunięta ( zawodowo) na boczny tor. A ja myslę, myślę, myślę i nic nie mogę wymyslić by nie czuć się takim odłogiem no! Buzia i trzymam kciuki by cyferki w piekną logiczną całość się ułożyły i przemieniły się w Twój sukces!

      Polubienie

      1. Niektóre stanęły na bakier. Ale dziś nie mam już pracy w domu. Zaraz idę leżeć. Najstarszy wyjechany, Średnia ma wychodne, a mała śpi po karnawałowym balu, no to wsunę się do niej, tylko kołdrę sobie wyciągnę, bo to już chyba będzie nocne spanie, no chyba żebym nie usnęła :-)A o pracy dużo by…ale to nie to miejsce…

        Polubienie

        1. Wykorzystuj chwile i odpocznij, należy Ci się. A ja kolejne godziny sama, nie licząc jakieś dwa razy po pół godziny obecności taty i męża, a Misiek właśnie oznajmił telefonicznie, że jutro dopiero wraca. I dobrze, bo mgły, bo noc …ech..Na jutro mam inne perspektywy, ale z tego kanapowego punktu siedzenia ja nie wiem czy mam się cieszyć czy nie ;)P.S.Małgoś o tym co można dużo więcej to wiesz gdzie :*

          Polubienie

              1. Wiem, że mrożony to nie to samo, ale gdybyś wcześniej powiedziała przysłałabym Ci trochę mojego świątecznego… naprawdę dobry, a że ugotowało mi się za dużo… tym sposobem miałabyś więcej wolnego :-)Bigos… może jego by tak na obiad…? Pusto widzę dziś moje garnki… Najstarszy wyjechany to nie trzeba nam nic konkretnego. W babskim towarzystwie to i warzywa z patelni starczą 🙂

                Polubienie

                1. Już Cię zaprosiłam 😉 Dorzucam golonkę 🙂 Małgoś tylko się nie śmiej, bigos świąteczny jest w domku rodziców ( 500m) i wystarczyło tam pójść, tylko mnie się nie chciało ;)I nie dlatego, że mrożony, tylko dlatego, że z domu trzeba wyjść! Nawet nie wiesz jak mnie ucieszyła wiadomość, że tata sam choinkę rozebrał ufff Wlazło we mnie coś typu: „dodatkowy wysiłek nie jest wskazany” i wyleź nie chce, ograniczam się do minimum 😉 A Misiek jeszcze w DM czym mnie zdenerwował, choć nie z Jego winy ta obsuwa jest.

                  Polubienie

                2. Proszę, przyślij swojego tatę niech moją choinkę rozbierze… Ona już tylko straszy (właściwie to wcale nie cieszyła w tym roku, a podobno ładna, bo kto zobaczył to tak twierdził). Dziś jej sama jednak nie ruszę, bo będę miała kumulację bałaganu 😉

                  Polubienie

                3. Tatuś stwierdził, że nawet nie nabałaganił, bo systematycznie gałązki ciął i do worka wrzucał 🙂 A moja na ganku stoi i sie przyzwyczaja do chłodniejszych temperatur po tych upałach w domu 😉 Podobno ma zima wrócić i nie wiem czy wyrzucać ją na przyszły mróz czy do wiosny czekać. Raz jak czekałam to mi zakwitła i szyszki urodziła 😉

                  Polubienie

                4. Ja tam choinek nie uprawiam. Ale rozbieram tak jak Twój tata – z sekatorem i czarnym workiem w ręku. Widziałam jak niektórzy wyrzucają przez okno… Dobrze jeśli potem jeszcze wyjdą z mieszkania i to co zostanie do śmietnika wyniosą, ale zdarza się, że takie biedne i gołe, po ostatnim locie, leżą pod blokiem do wiosny.

                  Polubienie

                5. Odkąd pokazały się w doniczce to kupuję właśnie takie, w końcu ziemi u nas pod dostatkiem i zawsze można gdzieś wkopać, o ile przetrzyma szok termiczny. Smutny to widok takiej gołej niechcianej choinki…

                  Polubienie

  3. O widzę, że nie tylko ja mam takowe dni.Pogoda okropna, to i nastrój nie dopisuje.Możemy sobie rękę podać niestety, bo ja też mam jakieś takie dziwne stany przez tą pogodę.Czekam na śnieżne dni.Oby nadeszły jak najszybciej.Trzymaj się cieplutko.__________________________http://www.cale-moje-zycie-blog.blog.onet.pl

    Polubienie

  4. O widzę, że nie tylko ja mam takowe dni.Pogoda okropna, to i nastrój nie dopisuje.Możemy sobie rękę podać niestety, bo ja też mam jakieś takie dziwne stany przez tą pogodę.Czekam na śnieżne dni.Oby nadeszły jak najszybciej.Trzymaj się cieplutko.__________________________http://www.cale-moje-zycie-blog.blog.onet.pl

    Polubienie

    1. Przed chwilą odebrałam telefon z pretensjami, ze się przez kilka dni nie odzywam, a na pytanie o to samo usłyszałam: choróbsko i totalnytumiwisizm, cholera gdzie nie spojrzysz tam zmęczenie materiału. Ciesz się ciesz! I tak trzymaj, czyli jak najdalej od siebie wszelkie bakterie 😉

      Polubienie

  5. :* Jam też przeziębiona, ale w domu zostać nie mogę, a zresztą i tak pewnie tutaj, w tym ciepłym klimacie szybciej wyzdrowieję niż u siebie. Buziaki, wracaj do zdrowia:)

    Polubienie

    1. ja wiem, że opary bigosu i buchającego gorąca, które od wewnątrz mnie trawi mogły moje zwoje mózgowe zdeformować, ale gdzie Ty jesteś???Przecież powinnaś być na naszym biegunie zimna czy kole tego 😉 Buzia:* i dzięki:)

      Polubienie

          1. O geografii to ja też mogę 🙂 Jam na wschodzie – leje okrutnie, świata nie widać. Mnie nie zaleje bo miasto na wzniesieniu. A jeden plus tej sytuacji taki, że śniegu coraz mniej :-)Światłem się pobudzać mówicie…specjalne lampy… nie mam takiej, ale zapaliłabym wszystkie moje żarówki te oszczędne i te starej daty może by coś dało, ale kto mi potem rachunek za energię ureguluje? Już za wodę mam w styczniu 180zł, a przecież nie wylewam bez potrzeby.

            Polubienie

            1. No i pokręciłam 🙂 O świetle to Marzycielka, a nie Niedyskretna pisała… Tak to jest jak się w cudze komentarze zagląda 😉 Sorki za bałagan 😉

              Polubienie

                1. Na skraju Puszczy 🙂 Między Szczecinem a Poznaniem tak gdzieś w polowie 🙂 Jak jesteś blisko to wpadaj na bigos i golonkę 🙂 Kurcze też się znajdzie tyle, że nie pieczone…na razie nie pieczone 😉

                  Polubienie

                2. To tak trochę daleko, ale mnie się wydaje, że ja tak nie całe życie będzie zajęta i w końcu mi jakiegoś kuraka będziesz musiała przyrządzić;)

                  Polubienie

              1. Małgoś dziś zachód wygrywa:) U nas nawet słońce było a co:) A wody mamy juz po dziurki w nosie,a na pewno po cholewki w butach. Od kilku dni pompa cały czas pracuje i zalewa…teściwoej ogródek 😉 A bałagań tu sobie ile wlezie, mnie nie przeszkadza 🙂

                Polubienie

  6. Szare i pochmurne dni powodują w nas właśnie taki nastrój.I mi jest on znany.Dlatego tu w NL w okresie jesiennych i zimowych dni stosuje się leczenie światłem by rozjaśnić codzienną szarość.Roksanno, 1.włącz muzykę ,proponuję pieśni kościelne.i Zygi Szymańskiego np: „Powiedz ludziom,że ich kocham”,” Jezu ufam tobie ‚.ODPRĘŻ SIĘ ! 2.Zacznij snuć piękne plany lub wróć do najmilszych wspomnień. 3.Rozejrzyj się za książką Josepha Murphy pt: ” Potęga podświadomości.’czytaj i wracaj czasem do niej.POWODZENIA !!! Jagoda

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s