W dążeniu do celu…

   Kobiety bywają bardzo ambitne, szczególnie kiedy jakiś cel mają na oku. Potrafią uparcie dążyć do niego, nawet po przysłowiowych…trupach. A gdy tym  celem jest mężczyzna, to  czasem bezczelność, perfidia -gra rolę główną. Szczególnie gdy ów mężczyzna jest już zajęty, bo ma żonę i dzieci.

Ale cóż to za przeszkoda, gdy cel ponętny?
Najpierw pozbyła się ojca swojego dziecka. Łatwo poszło, bo niezwiązana węzłem małżeńskim wystawiła mu za drzwi walizki.
I już była wolna.
Następny krok to zaprzyjaźnienie się z żoną owego celu. Tym łatwiejsze, że znały się już wcześniej, a mąż-cel-  od dłuższego czasu był poza granicami kraju, więc samotność  doskwierała żonie trochę.  Dziewczyny przypadły sobie do gustu, zwierzały się sobie, razem spędzały dużo czasu, również razem balowały w dyskotekach i klubach. Gdy w końcu mąż wrócił w  domowe pielesze, najpierw było radosne i czułe powitanie stęsknionej żony i dziatek, a za dzień lub dwa- wielka awantura z pakowaniem walizek włącznie. Tym razem to mąż spakował, podobno niewiernej żonie. Ile prawdy w tej niewierności było, chyba nikt nie wie, ale skutek był taki, że żona wraz z dziećmi wyniosła się z domu, w którym wspólnie wraz z teściami mieszkali. Nie minęło zbyt wiele czasu, gdy Ona- przyjaciółka- zajęła   miejsce wyrzuconej żony.
Najpierw tylko wizytowała, by pocieszyć zdradzonego męża i ugruntować go w słuszności podjętej decyzji. Wizyty szybko stawały się coraz dłuższe, aż do rana i następnym krokiem było wprowadzenie się  do niego z całym majdanem i dzieckiem. Ku oczywiście wielkiemu zdziwieniu wyrzuconej żony. Nie przewidziała tylko jednego, że żona przejrzy na oczy i postanowi zawalczyć o własne małżeństwo. I to za jej plecami. Ale mimo wielkiego zaskoczenia, że małżonkowie się pogodzili i postanowili spróbować od nowa swoje   wspólne  życie układać, nie dała za wygraną i usunąć się z drogi do małżeńskiego  szczęścia nie chciała. Wprawdzie musiała opuścić  domowe pielesze, które już uważała za swoje, ale  podczas nieobecności  żony, która przecież pracowała, pod pretekstem zabrania swoich rzeczy lub użalania się nad sobą  niedoszłej teściowej, dalej w tym domu codziennie  bywała. Co zresztą do szaleństwa doprowadzało żonę. Aż  w końcu nerwy żony nie wytrzymały, wzięła kobieta garść tabletek psychotropowych.  Pogotowie, szpital, a Ona jak co dzień, wiedząc, że w tych godzinach żona jest w pracy przyjechała po resztę swoich  rzeczy… I znowu ma wyczyszczone pole…i pretekst do pocieszania…
 
Wiem, że nie wszystkie takie ambitne w zdobywaniu jesteśmy. 
I przytoczony przykład jest dość skrajnym zachowaniem.
Jednak występuje w przyrodzie, może nie zawsze z takim prawie tragicznym skutkiem, ale…w dążeniu do celu wielu kobietom  puszczają hamulce.
 A przyjaźń między kobietami często wystawiona jest na próbę, gdy w grę wchodzi jeden obiekt pożądania, czyli ten sam mężczyzna.