Jednak wciąż zaskakuje..;)

    Jedni ją lubią, drudzy nie i pewnie tych drugich jest więcej. Ale prawie każdy narzeka, kiedy musi  zmierzyć się z nią w momencie, gdy  serwuje nam  warunki ekstremalne. Bo co innego szusować na nartach po ośnieżonym stoku, a co innego  zaliczyć „mokry tyłek” gdy wpada się w zaspę na nieodśnieżonym chodniku. Nawet gdy pierwszy śnieg nas zachwyca, bo świat wokół taki czysty i srebrzysty swą bielą bije w oczy, to po kliku dniach  machania łopatą, odśnieżania schodów, samochodów,  przynajmniej właściciele  domów lub innych posesji mają ten zachwycający puch już po…kokardkę. A jak sobie pomyślą, że tak może być jeszcze przez…4 miesiące to mówią zimie- nie!…I najchętniej zapadliby w sen zimowy i obudzili się na wiosnę. Przyznaję, że i ja do nich należę. Bo dobrze wiem, że to białe to białym jest przez chwilę i później tylko  w lesie  i na polach jest piękne, a nas  kuje w oczy brudna brązowa breja. Co tam oczy, przykleja się to do butów i łazi i włazi z nimi wszędzie!

Zima mnie nie zaskoczyła, za długo żyję już na tym świecie…To, że drogowców  co roku zaskakuje, też się do tego przyzwyczaiłam. Bo albo przyjdzie w nieoczekiwanym momencie, albo sypnie tak, że ogarnąć tego nie mogą…Normalka…
Jednak jest coś, co mnie w tym roku mocno zaskoczyło…I nie jest to, że w ubiegły piątek mocno u nas sypało i ślisko było.  Ale to, że w sobotę na Tuśkowej budowie, po dwutygodniowej nieobecności  żadnego żywego ducha…przy opadach śniegu i minusowej temperaturze wjechał sprzęt z…cegłami na dom. Przyjęliśmy to z lekkim zaskoczeniem, zastanawiając się czy te cegły do wiosny nie znikną…za pomocą dwóch lub więcej nóg…Jednak poniedziałkowy dzionek przynajmniej mnie wprawił w ogromne zdumienie, bo choć na dworze mróz, to na budowie gorąco się zrobiło i…mury domu ruszyły w górę…Wczoraj to samo…dziś nie wiem, bo te minus 11 nie zachęca mnie by wyściubić nos z domu.
Mam wrażenie, że budowlańce by ruszyć  z robotą tylko czekali na…zimę. Przyszła, więc robią… I mam teraz zagwozdkę, czy jak odejdzie to oni wraz z nią znikną? Bo jeśli tak, to wbrew sobie, chyba będę musiała chcieć by została jak…najdłużej…W życiu bym nie pomyślała, że to …wypowiem 😉