Piątek sygnałem do picia…?

   Do domu wszedł syn gospodarzy z kolegą. Chłopcy zza pazuchy wyciągnęli piwo i postawili  na ladzie kuchennej. Gospodarz domu spojrzał krytycznym wzrokiem na 6 butelek stojących na blacie  i powiedział:

– Zamiast tego piwa, kupiliby flaszkę wódki, taniej i zdrowiej by ich wyniosło.
Pani domu widząc, jak mnie się robią  okrągłe oczy ze zdumienia, szybko dodała:
– Przecież piątek dzisiaj…
Nie ukrywam,  że reakcja rodziców na  spędzenie przez ich syna  piątkowego wieczoru, trochę mnie zaskoczyła.  Owszem, syn pełnoletni, ale jeszcze nastoletni i uczeń. I nie uważam,  aby standardem było picie alkoholu w każdy weekend.  Mam  syna mniej więcej w tym samym wieku, który  na każdy weekend z Dużego Miasta wraca do domu i  z tego powodu, że nie uczestniczy w imprezach lub wyjściach do klubu, czyli  omija go  potencjalne picie alkoholu, to  nie przynosi go domu, nie siada przed telewizorem czy komputerem i nie pije na oczach rodziców.  Nie chcę wyjść tu na osobę naiwną, mówiąc, że w ogóle alkoholu do ust nie bierze i  że nie chodzi na imprezy. Owszem zdarza się, że w piątek zostanie w mieście, a  w tygodniu  imprezę typu „osiemnastka” zaliczy, ale sam piątek, czyli rozpoczęcie weekendu nie jest dla Niego sygnałem do picia. A dla  wielu młodych ludzi tak właśnie  jest, co potwierdził również program w TVN, w którym  niepełnoletnie dziewczyny opowiadały o swoich  weekendowych imprezach, na których   zaliczały zgon- czyli upijały się do nieprzytomności. A ja się pytam, gdzie są  ich rodzice? Czy nie wiedzą, czy udają, że nie wiedzą, jak  ich dzieci  spędzają wolny czas? Spokojnie  śpią, kiedy ich nastoletnie dziecko, ledwo trzymające się na nogach,  wraca do domu nad ranem ? Czy  jak moi znajomi, akceptują taki stan rzeczy,  bo przecież jest piątek lub  sobota i młodzież musi się wyszaleć?
 Sama jestem matką, która swojej  niepełnoletniej  córce pozwalała chodzić do dyskoteki. Ale zawsze na nią w nocy czekałam lub  często z takiej imprezy odbierałam, wcześniej ustalając, do której godziny może się bawić.  
Nie rozumiem też tych  rodziców, którzy w pełni akceptują zakrapiane weekendy swoich dzieci,  tylko z tego powodu, że  są już pełnoletnie. No i co  z tego, jeśli wciąż mieszkają z nimi, chodzą do szkoły i są na rodziców garnuszku? Czy nie widzą jakie zagrożenie się z tym wiąże, że to prosta droga do uzależnienia? Pomijam już aspekt braku pomysłu na fajne spędzenie wolnego czasu przez młodego człowieka, dla którego tylko  obalenie kolejnej flaszki  pozwala zaliczyć taki weekend za udany. I nie wiem komu tu współczuć, młodemu czy jego rodzicom? Kim potrząsnąć, że piątek przecież nie musi być hasłem do picia…
Filozofia, że gdyby wyszedł z domu to i tak by wypił, więc niech sobie wypije z kolegą  przed telewizorem lub komputerem,  jakoś do mnie nie przemawia…
A do Was?
 

42 myśli na temat “Piątek sygnałem do picia…?

  1. Zawsze byłam przeciwniczka picia i zabaw młodych ludzi. czy tylko pijąc mozna sie bawić…Nie kupowałam mojemu synowi alkoholu nawet jak juz był pełnoletni. Mam brata alkoholika i choc z domu nie wyniósł pica juz jako dorosły człowiek wpadł w ten nałóg balując z kolezkami po pracy…I Choc mój tato prosił , błagał by sie opamietał dopiero ciężka choroba sprawioła ,ze przestał pic ale ile wycierpiała jego zonai córka tego nawet nie da sie opowiedziec…czardasz

    Polubienie

    1. Można sobie tylko wyobrazić, bo zycie z alkoholikiem to zawsze jest koszmar. Każdy ma inną odporność, jeden wyszumi się, za młodu wypije „morze wódki”, a później pójdzie po rozum do głowy, a drugi nie da rady, bo zwyczajnie się zdąży uzależnić i stoczy się. Dlatego warto uruchomić rozum dużo, dużo wcześniej.

      Polubienie

  2. Wiesz, mówi się, że wszystko jest dla ludzi… ale czy zawsze? 🙂 Znajomy znajomych ma około 20 lat. Pije od kilku. Rodzice zabiegani, zapracowani. Matka, żeby uniknąć jak twierdziła szlajania się syna po mieście kupowała mu piwo, żeby pił w domu… bo przynajmniej miała go na oku! Przemawia to do Ciebie? Bo do mnie jakoś nie:)))) buziaki:)

    Polubienie

    1. Wódka niby też, ale dodałabym, że ludzi z rozumiem i rozwagą. Taka matka, którą opisałaś w komentarzu za nic do mnie nie przemawia. I ja zawsze będę wolała jak moje dziecko pić nie będzie nawet na imprezie, czy uroczystości na której alkahol nie jest niczym zdrożnym. W sobotę byłam u znajomych, na 5 osób tylko ja nie wypiłam ani kieliszka (antybiotyk) , bawiłam się wyśmienicie, uśmiałam się strasznie,a później towarzystwo rozwiozłam do domów 😉 Wiem, że zakazać dzieciom nie mogę i nie mam zamiaru, ale zawsze z nimi rozmawiam by z alkoholem nie byli „za pan brat” tylko ostrożnie. Buzia 🙂

      Polubienie

        1. To prawda, ale większym koszmarem byłoby powiedzieć, ze wciąż np. od 5 lat pije. Bardzo dużo osób w młodości ma bujne życie towarzyskie w którym króluje alkohol , niejedna osoba z nim eksperymentuje, bo alkohol -jego picie to synomim dorosłości…dla niektórych oczywiście Bużka 🙂

          Polubienie

          1. Wiesz… może to dziwnie zabrzmi, ale wydaje mi się, że odkąd osiągnął pełnoletność pije mniej. Wydaje mi się, że to że matka przynosiła mu do domu piwo żeby się nie szlajał sprawiało właśnie że pił. A teraz siedzimy nieraz w knajpie, nieraz widzę go z piwem, nieraz z sokiem… czyli jednak potrafi mądrze decydować:) mam nadzieję, że wyjdzie na prostą:))) buziaki

            Polubienie

            1. Jeśli ma kontrolę nad piciem to na pewno wyjdzie o ile już nie wyszedł…Picie dla niego pewnie było czymś zupełnie naturalnym jeśli maiła na nie przyzwolenie w domu…

              Polubienie

        1. Dokładnie i to było żenujące, ze w ogóle publicznie i to w kategori zobacz co osiagnęłam występowały, nie rozumiejąc, ze same w bagno się wciągają i jakie to może mieć konsekwencje oprócz potężnego kaca na drugi dzień, szkoda, że moralnego nie mają…

          Polubienie

  3. Ja też tego nie rozumiem. Moje dzieci na pewno nie będa mogły ! Wino ( lampkę) do obiadu z małą zawartością alkoholu i rozcienczone wodą pewnie tak ..po uzyskaniu pełnoletności bo w Hiszpanii tego nie uniknę ale picie bo piatek to nie..Tak samo,niech no spróbują przy mnie zapalić..Buzka

    Polubienie

    1. W krajach południowych, ale nie tylko, zwyczaj picia wina do obiadu czy kolacji to wręcz tradycja 🙂 W ten sposób można nauczyć się kultury picia, w końcu alkohol jest dla ludzi i lampka czegoś procentowego, ale słabego nie zaszkodzi. Problem polega na tym, ze jest moda na picie i wręcz obowiązek by weekend był mocno zakrapiany( wśród młodzieży), inaczej do udanych nie można go zaliczyć. Ja tez nie wyobrażam sobie by przy mnie moje dzieci zapaliły…Na pewno jeszcze nie teraz. Bużka.

      Polubienie

  4. Wiesz, to różnie bywa, prawdę mówiąc jak do dzieciaka nie dociera żeby tyle nie pić, to z dwojga złego lepiej niech pije w domu niż lata po mieście i robi głupoty… Poza tym od jednego piwa świat się nie wali. Nie odnoszę się tutaj do tych, którzy muszą zgon zaliczyć, bo inaczej impreza jest nieudana… Cóż, nie tylko sobie psują zabawę ale również innym, i tego nie pochwalam.

    Polubienie

    1. Zacznę od przyznania Ci racji, że od jednego piwa świat się nie wali. Bo nie…ale nie uważam, ze 3 wypite przed TV lub kompem, to jest mało, bo jeśli tyle wypija w domu to ile musi wypić na imprezie? Okoliczności też są ważne, bo jeśli rodzice tolerują picie bez okazji, to zaraz będzie pił po szkole. No mnie jednak zwala z nóg akceptacja z powodu tego,ze przecież jest weekend i wypić trzeba i nie sądze, żeby rodzice w ogóle chcieli dotrzeć do niego by temu zapobiec. To się z czegoś bierze, myslę, że to postawa rodziców zachęciła go do swobodnego picia w domu. Brak dezaprobaty Mnie to dziwi i już.

      Polubienie

        1. Mogłabyś czy to robisz? Wiesz, znam kogoś ( kobieta) kto od lat właśnie tak robi i już dziś jedno piwo nie wystarczy. Bardzo lubi ten trunek i tym to tłumaczy. Nie nazwałabym Ją jeszcze alkoholiczką, ale pijaczką już tak. Ona sama nie wie kiedy to jedno, codziennie wypite piwo zamieniło się w dwa, trzy, a w weekend często picie innego alkoholu. Jeszcze ma kontrolę nad alkoholem, ale pije coraz więcej. Nasz organizm różnie się zachowuje, jedni uzależniają się szybko, inni latami dużo piją ale wciąż mają kontrolę nad tym co robią. Tylko czy warto ryzykować? Ja lubię jeść lody i jadłabym je tonami, ale wiem, że mi nie służą na gardło no i w boczki idą. Więc ograniczam je sobie wiedząc jakie zagrożenie dla mnie stanowią 😉 I tak powinniśmy podchodzić do alkoholu;)

          Polubienie

  5. Wyobraź sobie,że do mnie też nie przemawia. Czy już bez picia nie można spędzać wolnego czasu? Z takiego człowieka wkrótce alkoholik się zrobi i my wszyscy będziemy musieli płacić na jego leczenie.

    Polubienie

    1. Sama byłam młoda, chodziłam na imprezy, papierosy nawet zaczęłam palić gdy już miałam 19 lat, ale nigdy przy rodzicach i być może to umożliwło mi późniejsze bez problemowe rzucenie palenia. Gdzieś tam w człowieku paliła się ta „czerwona lampka”, że przeginac nie należy, bo co za dużo to nie zdrowo jest…Dziś wygląda na to, że młodzi mają zielone światło jeśli chodzi o alkohol…Zbyt mało się o tym mówi, a to większy problem niz narkotyki…

      Polubienie

        1. Ale też jest w tym trochę winy rodziców i czasów w jakich żyjemy. Dostęp do wszystkiego i takie parcie by nie odstawać w środowisku. Rodzice nie uczą dzieci asertywności, nie rozmawiają tylko pouczają albo zakazują i tak mało wiedzą co ich dziecko robi poza domem…

          Polubienie

  6. Witam. W wielu domach alkohol jest zupełnie dobrze tolerowany. Ja w domu praktycznie biorąc nie miałam nawet kieliszków. O miałam, dwa, do odciskania ciasta na pierogi. Kiedyś też oglądałam program, gdzie dziewczyny się chwaliły, ile piw potrafią wygrzmocić na dyskotece. Najbardziej atrakcyjne były wypowiedzi, że na każdą dyskotekę zabierają po jednej gumce i w jakich miejscach z nich korzystają. Nie wiem, przecież matki oglądają takie programy. Myślą, że jak córka w telewizji, to od razu zostanie gwiazdą ?

    Polubienie

    1. Ja akurat w kuchni byłam jak leciał ten program, ale uwierz mi, niedobrze mi się zrobiło na samą myśl i odechciało gotowania jak słuchałam. Kiedyś się zastanawiałam po co ludzie występują w takich programach, z drugiej strony czasem człowiek się czegoś nauczy, a może i przestraszy i nie będzie chciał powielać cudzych błędów? Oby…no i tak na koniec poczułam ulgę, że mnie ominęła taka porażka wychowawcza…Dobrej nocki zyczę 🙂

      Polubienie

  7. Do mnie także nie przemawia.Jestem z gatunku osób, które są nauczone do „meldowania się”… Masz być o tej i o tej, jak nie mogłam za tel., że będę później – by staruszkowie się nie martwili. Często tata odwoził mnie z imprez, bym po nocy autobusem się nie tłukła.

    Polubienie

    1. Za moich czasów nie było telefoni komórkowej, ale miałam swobodę na zasadzie, że rodzice musieli tylko wiedzieć z kim, gdzie i o której. Tę samą zasadę stosowałam i stosuję u swoich dzieci, z tym, że teraz jest łatwiej o kontakt. Mnie również tata przywoził, ale przeważnie grupą całą wracaliśmy.I tego uczyłam dzieciaki, idziecie gdzieś razem to razem wracać, nikogo z towarzystwa nie zostawiać…po to by było bezpiecznie. Gdyby mi choć raz wróciło dziecko z imprezy” zalane w trupa”, na pewno nie opowiadałabym w towarzystwie ze śmiechem jako dobry żart…A zdarza mi się czasem słyszeć. No i dziwię się…bo mnie by nie było do śmiechu. Może i by się przytrafiło, ale jak tu sie upić jeśli mama, albo tata w domu czeka? Sama wiem po sobie, że ten fakt był pewnym szlabanem by nie przedobrzyć 😉

      Polubienie

  8. Do mnie też nie.. Niestety przemawiała swego czasu do rodziców Franka.. Choć może bardziej chodziło wtedy o papierosy niż alkohol.. W każdym razie – mnie, owszem, piątek kojarzy się z relaksem a czasami także wiem, że własnie tego dnia będę mogła sobie pozwolić na małe odpłynięcie z pomocą alkoholu… Jednak nie jest dla mnie picie alkoholu odpowiednikiem relaksu… Ale chciałam jeszcze o czymś… Bo piszesz o tych dziewczynach zaliczających zgony itd. i pytasz gdzie byli rodzice. Wiesz, nie dalej jak przedwczoraj z Dorotą wspominałyśmy czas kiedy miałyśmy 16 lat. Kiedy upijałyśmy się niemal do nieprzytomności (choć nigdy do tego ostatecznie nie doszło, film nam się nie urwał) i miałyśmy z tego ogromną frajdę! A gdzie byli nasi rodzice? W pracy byli (a nie pracowali do wieczora, tylko do 16 na przykład) … Bądź w domu, nieświadomi niczego. I wcale nie dlatego, ze się nami nie interesowali – wręcz przeciwnie, wiedzieli gdzie jesteśmy, o której wrócimy, a jak tylko się spóźniałyśmy, czekał nas szlaban. Byłyśmy sprytne, zaczynałyśmy pić wcześnie i piłyśmy zawsze tak, że o 20tej pojawiałyśmy się w domu zupełnie trzeźwe.. Zdarzało się, ze po szkole szłyśmy pića potem… Roksanno, wracałam do domu i odrabiałam lekcje na kolejny dzień, pisałam wypracowania z których dostawałam piątki.. Wiem, że być może to najlepiej o mnie (o nas) nie świadczy. Piszę to wszystko tylko po to, żeby przedstawić też inny punkt widzenia, pokazać, że różne bywają sytuacje.I chciałam jeszcze tylko dodać, że dokładnie pamiętam jaka wtedy byłam, co myślałam i co robiłam. I ja naprawdę wiedziałam co robię i nigdy nie zgodzę się z tym, że to była wina moich rodziców (nie chodzi mi o to, ze Ty tak napisałaś, bo wiem, ze nie o to chodziło, bo to był tylko jeden z aspektów, ale wiem, że czasami, kiedy komuś o tym opowiadam, to próbuje doszukiwać się winy moich rodziców), bo to była tylko i wyłącznie moja wina. Jedynie przywiązując mnie do kaloryfera byliby w stanie zapobiec wszystkim głupotom, jakie robiłam. Uważam, ze lepiej nie mogli mnie wychować.Mam nadzieję, ze cały ten mój wywód jest zrozumiały 🙂

    Polubienie

    1. Margolko po pierwsze dziękuję Ci za ten wpis, a po drugie to oczywiście, że jest zrozumiały. Ja też byłam młoda i po raz pierwszy upiłam się na wagarach, 8 pieter wyżej u kolegi, a popołudniu jak tata wrócił do pracy pojechałam z Nim do ówczesngo DDR na zakupy. I nie zorienował się, ze parę godzin wcześniej piłam alkohol i kręciło mi się w głowie. Jak młody człowiek chce to wypije tak by rodzice o niczym się nie dowiedzieli. I młody człowiek zawsze eskperymentuje, próbuje, ale dobrze wychowany wie kiedy i gdzie tę granicę sobie wyznaczyć. I tylko wtedy gdy trwa to jakiś czas, obowiązki szkolne, domowe nie są zaniedbywane itp…czyli nie trwa to notorycznie przez dłuższy czas. Bo wtedy nie ma takiej opcji by się nie można było zorientować.Dojrzewanie to trudny czas, dla obu stron. W poście podalam przykład rodziców którzy zgadzają się na alkohol w życiu syna tylko z tego powodu, że jest weekend i jakoś go spędzić trzeba. A pytanie o rodziców postawiłam wydaje mi się, że słuszne…bo wątpie czy tym młodym dziewczynom zależało na tym by o ich wyczynach rodzice się nie dowiedzieli. Raczej nie…I trudno przyjśc trzeźwym do domu gdy całą noc się pije…Moi rodzice również o wielu moich sprawkach do dziś nie wiedzą, na niektórych mnie złapali- jak paierosy, ale wiele razy właśnie z ich powodu czerwona lampka mi się zapalała, bo tez uważam, że dobrze mnie wychowali. I tak samo myślę jest teraz, daję sobie głowę uciąć, ze też nie wiem wszystkiego co robiły, robią moje dzieci, ale wiem, ze wygłup może być tyko sporadyczny i bez większych konsekwencji, taką mam nadzieję 😉 Młodość ma swoje szaleństwa, czasem lepiej nie wiedzieć, człowiek jest spokojniejszy, ale tylko wtedy jeśli to jest epizod, krótkotrwały w ich życiu. Nie napisałam, że winni są rodzice tylko dlaczego nie reagują a tak często nawet akceptują. Bo paradoks jest taki, ja wiem jaka sama byłam, wiem ,ze młodośc ma swoje prawa, prawo do eksperymentu z używkami też, ale nigdy we mnie nie będzie akceptacji, choć zrozumienie problemu już tak, dlatego gadam, gadam, gadam ze swoimi i próbuję im wpoić, że alkohol jest dla ludzi ale trzeba potrafić jeszcze mądrze pić 🙂

      Polubienie

      1. Tak, ja wiem, że Ty pisałaś o rodzicach w trochę innym kontekście. Ja po prostu od razu chciałam zaznaczyć, że nie było żadnej winy rodziców w tym, co robiłam, bo już kilka razy mi się zdarzyło, że ktoś o tym wspominał. Poza tym przykład tych dziewczyn z RwT też jest nieco inny – bo jednak to nie jest normalne, że dziewczyny nieletnie na noc do domu nie wracają….Masz rację, ten okres jest trudny i dla rodziców i dla nastolatków. Madrzy rodzice są wtedy bardzo potrzebni. I ja też chyba myślę, ze lepiej, żeby o wszystkim nie wiedzieli :))

        Polubienie

        1. Ja wiem, że Ty wiesz 🙂 No i zgadzamy się 🙂 A posty są po to by każdy mógł coś dla siebie z nich wyciągnąć, a inawet zinterpretować inaczej, bo przynajmniej jest temat do dyskusji i szersze rozwinięcie go. Gdy o czyms piszemy to nie z zamiarem generalizowania, bo się tak nie da, nie da się wszystkich i wszystko jedna miara mierzyć 🙂

          Polubienie

  9. Witaj.Od zawsze byłam przeciwniczką picia razem z dziećmi. Przecież alkoholizm wynosi się z domu rodzinnego.Czasem bezradność, bieda życiowa wciąga w nałóg.Młodzi ludzie mogą rozwijać tysiące pasji, tj : sport, podróże, wolontariat, itd.Rodzice są odpowiedzialnymi za wychowanie dzieci, ale także wiele innych organizacji samorządowych. Młodemu człowieku należy czymś zająć tzw wolny czas. Musi czuć się potrzebnym i zauważonym. A nade wszystko musi mieć przykład z góry.Pozdrawiam serdecznie wieczorowo 🙂

    Polubienie

    1. Oczywiśćie, że przykład również idzie z góry. W domu w którym choć się rodzice nie upijają, ale alkohol ląduje na stole przy byle okazji, to młody człowiek wyrasta z poczuciem, że to normalne. Przyjmowanie chociażby bez dezaprobaty tego co robi, ugruntowuje w nim, że nic złego się nie dzieje. Teraz są takie możliwości spędzenia wolnego czasu, taki wybór, że każdy mógłby znaleźć coś ciekawego dla siebie. Tylko najpierw trzeba chcieć. I tu też jest zadanie dla rodziców .Pozdrawiam i miłego dnia życzę 🙂

      Polubienie

  10. Myślę, że to w dużej mierze kwestia wychowania. Ja jeden jedyny raz w życiu miałam taką sytuację, że mi się na 5 minut film urwał (i było to w czasie Sylwestra, miałam wtedy 18 lat) i myślałam, że się ze wstydu spalę. Do dziś mi głupio, gdy o tym myślę, a co dopiero chwalić się czymś takim przed koleżankami, albo w telewizji :-/Gdy skończyłam 16 lat mama powiedziała mi, że jeśli będę mieć ochotę na piwo, to mam powiedzieć, wtedy Ona zabierze mnie do jakiejś restauracji, czy porządnej knajpy i tam będziemy się mogły piwa napić w ludzkich warunkach i z kulturą. Jakoś mnie do picia nie ciągnęło, z propozycji mamy skorzystałam po raz pierwszy chyba jak miałam 19 lat, z resztą do dziś na palcach jednej ręki mogę zliczyć sytuacje, w których naprawdę nieźle się upiłam. Początek weekendu nigdy nie był dla mnie sygnałem, że rozpoczyna się czas ostrego picia i nocnych hulanek. Tak samo dla moich znajomych – ale wiadomo, że każdy dobiera sobie znajomych pod siebie 😉 Weekend zawsze był dla mnie czasem odpoczynku od szkoły, porządków w domu, spotkań z przyjaciółmi. Nie rozumiem takich sytuacji, jak ta opisana przez Ciebie – żal mi tych młodych ludzi, którzy chyba jeszcze nie zdają sobie sprawy, do czego prowadzi taki piątkowy nawyk… 😦

    Polubienie

    1. W moich opisanych przykładach na pewno tych sytuacji są winni rodzice. Ale Margolka, w komentarzu podając swój przykład, pokazała, że nie zawsze tak jest i trudno z Nią się nie zgodzić,pod warunkiem, gdy eksperyment z alkoholem trwa krótko. Bo kto z nas nie był młody( Wy wciąż jesteście ) i nie próbował? Tylko jak ja przedobrzyłam to miałam wyrzuty sumienia i tak jak Tobie wstyd mi było i martwiłam się tym czy rodzice coś „po mnie zobaczą”, a nie było to czymś do chwalenia się. I tu jest różnica. Są ludzie którzy weekendowe alkoholowe szaleństwa traktują jak uprawianie sportu, im więcej wypije tym lepiej. I o piciu alkoholu opowiadają w taki sposób jakby pil multiwitaminę, a nie coś od czego można szybko się uzależnić.

      Polubienie

    1. Nie jest, absolutnie! Kiedyś taki moment nadejdzie i niezależnie od okoliczności, bo przecież może to być rodzinna impreza, to dziwne uczucie jak dorosłe dziecko po raz pierwszy na naszych oczach bierze kieliszek do ust. Chyba sporo rodziciców wolałoby tego mimo wszystko nie widzieć.

      Polubienie

  11. Ja w ogole nie rozumiem dlaczego wolny czas trzeba spedzac na piciu,albo z kazdej imprezy wyjsc na czworaka.Bez wzgledu na to ile kto ma lat.A jesli dotyczy to ludzi mlodych,to jest to bardzo niepokojace.Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. I dlatego ja nie rozumiem rodziców imprezowiczów, którzy nie odczuwają niepokoju, a w zdumienie mnie wprawia akceptacja tego, ze weekend to hasło do picia.Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s