Mamo- nie tak łatwo powiedzieć…

 Mój chrześniak  jest już dwa lata po ślubie, a do swojej teściowej zwraca się wciąż oficjalnie- pani.

I na prośby, że może by w końcu powiedział mamo lub, jeśli mu łatwiej,  to  zwracał się po imieniu – obie matki ( rodzona i nabyta)  w odpowiedzi słyszą, że jemu forma „pani „w niczym nie przeszkadza.
Tu wyjaśniam, że jest to bardzo inteligentny i dobrze wychowany człowiek. Więc skąd ten upór, a właściwie opór się bierze?
Nie wiadomo. No wiadomo tylko tyle, że z rozbrajającą szczerością mówi, iż teściowa  przecież nie jest żadną jego mamą. Teściowa, również  wykształcona i inteligentna osoba, jest  w swoim zięciu zakochana i wszystko mu wybacza, nie robiąc z tego faktu większego problemu.
Tak tylko od czasu do czasu, przy jakieś okazji, najczęściej w żartach próbuje ten fakt zmienić, twierdząc, że jednak głupio się z tym czuje.
Jak na razie- bez rezultatu.
Być może ta oficjalna forma jest zięciowi potrzebna, aby utrzymać odpowiedni dystans? Teściowa jest belferką, taką co lubi czepiać się drobiazgów i truć  zupełnie niepotrzebnie. No i przede wszystkim ma rozbudowane zdanie na wszystko…
Być może…w tym jest szkopuł ?
Żona Chrześniaka od jakiegoś czasu jest na  zagranicznym rocznym kontrakcie. Po ostatniej wizycie u żony Chrześniak przywiózł okulary do naprawy, które miały wrócić do właścicielki przy okazji wakacyjnej wizyty jej matki. Futerał od okularów nie był oryginalny, za to był sporych gabarytów, co natychmiast spowodowało komentarz teściowej. Usilnie i nieustannie narzekając na ten fakt, próbowała wymóc na zięciu, by zapakował okulary w coś mniejszego. Czemu On stawiał stanowczy opór, który jak widać wszedł mu  w krew, bo wypalił:
 
 – Będą w tym, w czym dała (tu pada imię żony Chrześniaka), a jak za dużo miejsca zajmuje, to poupycha pani w nim swoje gacie i skarpetki.
W futerale rzecz jasna 😉
Jak widać, oficjalny zwrot w niczym mu nie przeszkadza… ani nie krępuje…;)
 
   Jednak problem jest, bo wielu świeżych małżonków nie potrafi się od razu przemóc i mówić do teściów: mamo, tato. Czasem potrzebują wiele czasu, by przełamać w sobie ten wewnętrzny, ale naturalny przecież opór. W końcu to mniej lub bardziej, ale jednak wciąż obce  im osoby. I sam ślub, a przez to wejście do rodziny  automatycznie tego nie zmienia…
Forma imienna u nas jest słabo przyjęta, więc przez to wcale nie jest łatwiejsza.
Ułatwieniem jest przyjście na świat dzieci, bo wtedy często można usłyszeć  jak zięć lub synowa do teściów zwracają się: babcia, dziadek.…Co również  nie jest  dobrym rozwiązaniem, bo często teściowie są taką formą urażeni.
Ja tak sobie myślę, że tak naprawdę to zależy od osobowości teściowej, teścia oraz zięcia i synowej. Od ich wspólnych relacji.
Bo choć matkę tak naprawdę ma się jedną, i trudno temu zaprzeczyć, to niektórzy nie mają z tym problemu, by zwracać się w ten sposób do teściowej i naturalnie im to przychodzi…
Innym zupełnie naturalnie wychodzi oficjalne: pani 🙂
A inni chwytają się słowa babcia- jak kola ratunkowego…
 
Więc  teściowym pozostaje  tylko cierpliwość i życzliwość do wszelkich form, aż  w końcu opór może osłabnie 😉
 Przecież same kiedyś to przerabiały…I nie jednej nie mogło przejść przez gardło słowo mama  do teściowej, a przynajmniej nie tak od razu…