Żadna praca nie hańbi…?

 Szukam osoby, która chętnie by sobie zarobiła, dorobiła…Pomyślałam, że nie będę miała ze znalezieniem większego kłopotu, w końcu i bezrobocie, i niska płaca, i …wakacje, które  sprzyjają, by taką osobę znaleźć. O ja naiwna. No dobra, może praca nie jest ambitna, ani prestiżowa, bo chodzi o sprzątanie, a konkretnie zrobienie porządków w jednym domu- wiejskim rodziców- i naszym, ale tu, to tylko taki szlif przed samym weselem. Puściłam wieści przez różnych znajomych i…cisza…Trochę zdziwiona jestem, bo liczyłam, chociaż na młodzież, która stadami  po ulicy od rana do wieczora się wałęsa, o ile nie wylega się nad jeziorem. A przecież pokus jest wiele i fajnie mieć przy sobie jakiś grosz. Fajnie mieć, ale niekoniecznie zarobiony przez siebie…Dziwi mnie to…Ale bardziej mnie dziwi jednak brak odzewu ze strony zdrowych, bezrobotnych pań, które wszem i wobec skarżą się na brak pieniędzy,  niby poszukujących każdej pracy, nawet dorywczej, bo ‚kreska’ w sklepie rośnie i nie ma z czego oddać. Niby- na niby. A może szkopuł tkwi w charakterze pracy? Może to wstyd sprzątać u kogoś, jeszcze pół wsi zobaczy? Ale mieć długi i je nie oddawać, to już nie wstyd, tylko zły los…Co innego  taka praca w dużym mieście, a najlepiej za granicą…Za granicą można wszystko, nikt nie widzi… 

O właśnie! Za granicą to nawet kraść spokojnie można…
Ostatnio, w towarzystwie ktoś się zastanawiał, z czego ta lokalna, dość już wyrośnięta młodzież płci męskiej się utrzymuje. Szybko uzyskał informację od osoby, która wie, co w trawie piszczy, czyli co na wsi się dzieje, że – jak to z czego??… z wyjazdów do Niemiec. I tak proceder sobie kwitnie…Ba, niektórym nawet bardzo dobrze, bo utrzymują z niego rodzinę. Taki delikwent płaci sobie KRUS, bo rodzice o synka zadbali i kawałek ziemi przepisali, niech do emerytury się liczy i w razie gdy na zdrowiu zapadnie- ubezpieczenie mu  się przyda. A gdy ktoś głośno się zastanawia, czemu „stary pryk” nigdzie nie pracuje, to słyszy: przecież płaci KRUS. Mnie  czasami śmiać się chce, do czego ten cały KRUS przykrywką może być;) 
No, ale wracając na własne podwórko…Mam coraz mniejszą nadzieję, że kogoś znajdę do sprzątania. Mam wrażenie, że teraz praca to powinna być lekka i przyjemna i bardzo dobrze płatna, wtedy można negocjować..Tylko, jak tu negocjować jak nie ma z kim? A  stawkę jestem w stanie zapłacić z górnej półki…bo jestem w potrzebie…ech…
Normalnie posucha w chętnych do szybkiego i dobrego zarobku.
A niech to!