Głupota to, czy zaufanie…?

– Ale się wkurzyłem na (tu pada imię koleżanki ) – zaraz po przyjściu do domu, lekko wzburzonym głosem, oznajmił mój własny mąż.

– Byłeś u (tu pada nazwisko bliskich znajomych)–  właściwie nie pytałam tylko  w odpowiedzi stwierdziłam, by następnie usłyszeć, co się wydarzyło.
Mąż w towarzystwie znajomego małżeństwa oraz siostry pana domu wspomniał o propozycji, jaką okazyjnie dostał – spędzenie weekendu na Majorce za niewielkie pieniądze. Pan domu od razu podchwycił temat i oznajmił, że chętnie z moim mężem by się na taki weekend wybrał. Pani domu zaś jak tylko to usłyszała, to wielce wzburzona zaprotestowała, jak to w ogóle mogliby panowie sami pojechać. Ona przecież sama w domu nie zostanie (na co dzień jest sama, bo mąż od rana do  wieczora pracuje) i w ogóle co to za pomysł.  A jeśli (tu pada moje imię) jest taka głupia i ciebie puszcza samego  to do mojego męża ) to nie znaczy, że ona też musi. No i w tym momencie mój mąż się zdenerwował i ostro  zaprotestował. Oczywiście względem mojej głupoty i koleżanki niekonsekwencji, którą jej to wypomniał. A mianowicie jak to na wspólnym z nami wyjeździe, przez cały czas narzekała na własnego męża i zarzekała się, że już nigdy z nim nigdzie nie wyjedzie, bo woli już sama lub z koleżanką, byle by bez chłopa działającego jej na nerwy. Koleżance podobno głupio się zrobiło i jeszcze głupiej się chciała z tego wycofać, twierdząc, że głupia to ja nie jestem, bo szkoły pokończyłam i oczytana też jestem ;)), ale ona nie rozumie, jak my możemy w ogóle osobno wyjeżdżać. W sukurs przyszła siostra jej męża, częsta bywalczyni Półwyspu Iberyjskiego i znawczyni obyczajów tam panujących, czytaj zachowań samotnych mężczyzn, która  kategorycznie stwierdziła, że faceta NIGDY nie puszcza się na samotny wyjazd. Bo przecież wiadomo, co każdy facet na takim wyjeździe wyprawia. Mój mąż w tym momencie jeszcze bardziej się zdenerwował i próbował bronić ród męski, twierdząc, że nie każdy mężczyzna zaraz ogląda się za obcymi kobietami. Z mocnym naciskiem na słowo OBCYMI. Siostra pana domu nie przyjęła tego do wiadomości, twierdząc, że każdego  można zbałamucić. I w tym momencie mój własny mąż miał wrażenie, że ona jest mu gotowa to udowodnić. Więc zamilkł i szybko ewakuował się do domu.
I zaraz mi to wszystko opowiedział.
A ja zareagowałam śmiechem.
By potem zadać sobie pytanie, czy to, że mam zaufanie, zresztą odwzajemnione to świadczy o głupocie? No ja twierdzę, że świadczy zupełnie coś innego, bo nie wyobrażam sobie związku bez zaufania,  takiego, w którym na każdym kroku bym musiała męża kontrolować, a każdy oddzielny wyjazd byłby dla niego zagrożeniem. I szczerze mówiąc, współczuję kobietom, które tego zaufania nie mają i każdego swojego faceta podejrzewają, że zdradzić je może.
No, ale ja  w ich oczach na głupią wyszłam…
Więc…