50-calowa kość niezgody…

Syn znajomych jest zagorzałym kibicem piłki nożnej. Zresztą jego tatuś również. Znajoma,  jak to kobieta trochę mniej. O ile żadnego meczu  naszej reprezentacji nie przepuści, to wszelkie rozgrywki ligowe ma raczej w nosie. Dlatego z tego powodu ma dodatkowe dwa telewizory z  dekoderami różnych cyfrowych telewizji. Po to, by ze swoimi panami nie wchodzić sobie w drogę i nie wykłócać się, kiedy oni namiętnie oglądają każdy nadawany mecz.  Tak więc w domu są trzy telewizory i jakby nie patrząc, w stosunku do oglądających jest 1:1 😉  Jednak okazuje się, jak to w życiu często bywa, że to nie ilość a jakoś ma znaczenie. Synowi zamarzyło się by tak ważne wydarzenie jakim jest Mundial, obejrzeć w nowej, szerszej perspektywie. Jednak na marzeniach by się tylko skończyło, gdyby nie okazja, która sama wpadła mu w ręce. Teść jego siostry miał do sprzedania prawie nowiutkiego 50- calowego Philipsa, który zapakowany w kartonie stał nieużywany na strychu. Oczywiście w jak najlepszym stanie, bo  wymieniony został po prostu na jeszcze większy model. Cena jaką za niego chciał uzyskać, to połowa sklepowej  w dniu zakupu. Syn znajomych nie miał tyle kasy, więc musiał wtajemniczyć w swe marzenia rodziców. Od razu wiedział, że matkę sobie urobi,  bo od dawna mówiła o zakupie do salonu większego telewizora, więc nawet zaproponowała, że  dorzuci mu z własnej kieszeni.  Okazało się też, że i z ojcem poszło gładko: w końcu perspektywa oglądania meczów z 32 na 50 cali była kusząca ,a jego kieszeń  z tego powodu nieuszczuplona. Decyzja zapadła, i syn pojechał po to wymarzone cudo.  Moment gdy stanął taki okazały na wyeksponowanym w salonie miejscu- napawał wszystkich dumą. Radość jednak skończyła się szybko. Po podłączeniu okazało się, że telewizor owszem gra ale buczy, a kolory jakieś takie niewyraźne. Próby regulacji, zmian dekoderów -spełzły na niczym. Wezwano zięcia, w końcu on ten telewizor znał wcześniej. Zięć nic na to nie  poradził,  nie poradził też co z tym fantem zrobić.
Gdy byłam zaraz po tym fakcie u znajomych i usłyszałam tę opowieść, to pierwsze moje pytanie było: dlaczego od razu przy  sprzedającym, syn nie sprawdził. stan telewizora? Ano dlatego, że swat w tym dniu wyjeżdżał na 3 tygodnie za granicę. A przecież Mundial tuż, tuż i synowi bardzo zależało, i nie było czasu. A teraz ona ma problem jak sprawę w rodzinie załatwić. Nie zadzwoniła do swatowej, bo ta by się tylko zdenerwowała, swata na miejscu nie było,  a na odległość  nie chce załatwiać tej sprawy. No i boi się ich reakcji.   Odpowiedziałam  jej, żeby się to tylko czkawką nie odbiło, że od razu ich nie poinformowali , że z telewizorem jest coś nie tak.
No i wykrakałam.
Swat wrócił i na wstępie  oznajmił, że miał taki dobry dzień, a ta informacja go mu zepsuła. Znajoma jest osobą bardzo wrażliwą i od razu się tym faktem  przejęła. Swat wprawdzie nie zakwestionował i nie wmawiał im: że obraz, dźwięk jest cacy, ale kategorycznie stwierdził, że u niego telewizor  kolorami czarował i do tego grał pięknie. Fakt, że rok stał nieużywany skomentował: że w magazynach sklepowych dłużej stoją i nic im się nie dzieje. Poradził  wezwać fachowca i zmienić dekoder. Na temat przyjęcia zwrotu- milczał. Znajomi się ciut taką reakcją zagotowali, ale że to rodzina, żabę przełknęli  i dla świętego spokoju radę wykonali. Fachowiec  mało odczuwalnie  jakość odbioru poprawił i stwierdził, że matryca już siada ( cokolwiek to znaczy) i coś tam nie nadąża przetwarzać kolorów. Ja się nie znam na tym,  znajoma też w strzępkach tylko potrafiła mi powtórzyć. W każdym razie decyzja o zwrocie, którą podjęli już na samym początku, a nie potrafili tego oznajmić, została  przypieczętowana.
No i tu polka się zaczyna, a stres  panoszy się niemiłosiernie. Znajoma spać nie może, trzęsie się jak galareta, wojny w rodzinie nie chce, ale  wybrakowanego telewizora również. Oczywiście na pole walki wysyła syna, w końcu to jego transakcja. Dziś starcie ostateczne 😉
A ja się tylko dziwię, czemu ludzie tak komplikują sobie życie. Ja na ich miejscu w dniu zakupu i stwierdzeniu, że coś nie gra- od razu bym zwróciła, a przynajmniej poinformowała o tym fakcie sprzedających. Nieważne czy to swat czy obcy. Od swata to bym nawet oczekiwała większego zrozumienia 😉