Zgrzyt i zrozumienie…

Mam koleżankę, która żadnej kolorowej gazecie nie przepuści. Tej, co to mało w niej treści, a dużo obrazków z życia innych. Ci inni to tak zwani celebryci. Mnie mówiąc szczerze,  nigdy nie interesowało kto z nich z kim i gdzie aktualnie  sobie chadza 😉 Ale w czym, to  i ja  już lubię  sobie przy okazji  podejrzeć 😉 Może dlatego, że wystawy sklepowe na co dzień nie są w zasięgu mojego wzroku? A może to zwykła babska przypadłość 😉 Ale ja nie  o tym…Wywiady, jeśli już czytam,  to tylko w jednym  miesięczniku,  któremu jestem od lat wierna. Ale bodajże w poniedziałek,  na głównej stronie Onetu kliknęłam wywiad z p. Martą Kaczyńską. Czysty przypadek, że w ogóle znalazłam się w tym czasie  na tej stronie, bo zmieniłam komputer  z powodu awarii laptopa, w którym  strony, na które codziennie wchodzę mam w zakładkach. Pierwszą stronę Onetu więc odwiedzam, ale z rzadka 😉 Ale do rzeczy…to pierwszy wywiad z córką pary prezydenckiej, który przeczytałam. I choć ci, co mnie tu znają i wysnuli słuszne wnioski, że ogólnie PiS i jego przedstawiciele nie są moimi ulubieńcami ani faworytami w grze politycznej, to może teraz się zdziwią moimi słowami, że nie traktuje tego co przeczytałam jako manipulację polityczną. Jasne, że czuję zgrzyt i to potężny, że akurat wywiad się ukazał ( podobno niejedyny) przed wyborami. I być może mają rację ci, co na odległość czują ,że polityka za tym stoi. Bardzo trudno nie mieć takich odczuć, przyznać muszę, ale polityka przezroczysta nie jest i nigdy nie będzie. Więc abstrahując od pobudek, jakimi p. Marta się kierowała, ja uważam, że milczeć,  bo upłynęły tylko 2 miesiące od tragedii, jaka ją spotkała, wcale nie musiała. Dlaczego? Bo jak już kiedyś pisałam o żałobie i czasie jej trwania, to moim zdaniem każdy ma swoją potrzebę jej odczuwania. Jedni chowają się w najdalszy, najciemniejszy kąt , unikając nawet bliskich a co dopiero obcych ludzi, inni wręcz przeciwnie, garną się do nich. Każdy ma własną wrażliwość przeżywania tego, co go spotyka. Na pytanie w wywiadzie czy był u  niej  psycholog, odpowiedziała: po co? od początku byli ze mną przyjaciele. Sama kiedyś  towarzyszyłam Przyjaciółce, gdy umierał Jej ojciec…Była u mnie przez kilka dni,  z dala od tego wydarzenia i pojechała bezpośrednio na pogrzeb. Wiele osób pewnie takie zachowanie by  nie zrozumiało. Tym bardziej, gdyby wiedzieli, że była jedynaczką a ojciec Jej ukochanym tatą. Wielu by nawet potępiło, bo nie zachowała się według przyjętych kanonów. Tylko co lub kto je  tak naprawdę  wyznacza? Czy cierpieć wszyscy musimy w jeden słuszny sposób?
Według mnie p. Marta popełniła błąd, że wywiad nie ukazał się po wyborach. Być może taki miała cel, więc konsekwencje oburzonych głosów z tego powodu sama pewnie poniesie. Ale też trzeba powiedzieć, że jej słowa, o tym co przeżyła mogą  pomóc. Tym, co życie przyniosło podobny scenariusz i  chcą szybko wrócić do normalnego życia, bo jest ono ucieczką od bólu, strachu i beznadziejności. Żona pewnego polityka,  który też zginął w samolotowej katastrofie, publicznie się wypowiedziała, że największy ma żal, że nagle telefon jej zamilkł. Widocznie jej znajomi, przyjaciele słabo Ją  znali ,że nie wiedzieli, że w takiej chwili  potrzebuje ich obecności, tej fizycznej również. Bo nie chce  się zamykać ze swoją rozpaczą  i chce mówić o bliskiej osobie, którą tak nagle utraciła.
Jak widać, zachowujemy się różnie, bo jesteśmy różni. Każdy z nas jest inaczej skonstruowany psychicznie.
Od osób znanych lub ich rodzin oczekujemy więcej…ale przecież to też ludzie, którzy popełniają błędy. Błędy według  tych, co ich oceniają i mają do tego prawo
Bo przecież ocena jest subiektywna , często przez pryzmat własnych zachowań i nietolerancji do zachowań innych..
Podsumowując: gdyby ten wywiad ukazał się po wyborach, pewnie bym nawet o nim nie wspomniała. I gdyby nie wczorajsze imieniny u koleżanki, gdzie temat owy był poruszony, a towarzystwo wielce oburzone, to szybko bym o nim zapomniała.
Ale ja już taka dziwna jestem, że daję przyzwolenie ludziom na różne zachowania, nie tylko na te według przyjętych kanonów.
No a teraz ubieram się w zbroję tolerancji i czekam na słuszne oburzenie…;)
Tylko pamiętajcie, że aspekt polityczny ucięłam w  zarodku 😉
******************************************************************************************************
Oznajmiam, co następuje, a po raz pierwszy nie było to takie oczywiste ,że Misiek jest już w klasie maturalnej i żadna mowa czy gadka szmatka, ba, nawet  pismo w języku obcym mu  w tym nie przeszkodziło 😉 Znowu pokonaliśmy Niemca 😉

Reklamy