Fenomen Kasi G.

Nie jestem fanką Grocholi, Grocholi jako pisarki. Nie wiem nawet ile książek napisała, ja przeczytałam raptem trzy. Dwie o sfilmowanej Judycie i jeszcze jakąś, której tytuł kojarzy mnie się z Aniołem. Zachwycona nie byłam, szczególnie tymi o Judycie. Ale jeśli chodzi o ekranizację pierwszej części, to muszę przyznać, że Stenka w roli bohaterki była rewelacyjna, a sam film milo się oglądało. Druga część mnie nie zachwyciła, może dlatego, że nie lubię Pawła Deląga? 😉 Ale nie o filmach miało być, ani o książkach tylko o samej Grocholi… Bo nią samą jestem w jakimś stopniu zachwycona. Gdy wpadł mi w oczy wywiad z nią w roli głównej, to po przeczytaniu miałam wrażenie ,ze jest to równa babka z poczuciem humoru i z dużym dystansem do rzeczywistości. Z życiorysem na opowieść lub scenariusz filmowy. Oglądając ją w Tańcu z Gwiazdami mam niezły ubaw i wcale nie chodzi o to czy jej taniec wychodzi czy nie. Riposty na krytykę w jej wydaniu rozbawiają mnie do łez. Autentycznie widać, że program ją bawi ,a widzowie to doceniają głosując na nią. Wiec,  mimo że jest przykładem, że nie każdy tańczyć może, przynajmniej profesjonalnie, to nikomu to nie przeszkadza, wręcz cieszy i stąd te SMS-y , które wyniosły ją na podium. Pewnie dobór partnera, przeuroczego i z dużym poczuciem humoru Czecha, również przyczynił się do tego. Pani w dość zaawansowanym średnim wieku, wyglądając za każdym razem pięknie na parkiecie, dostarczała niezłej rozrywki w programie przecież rozrywkowym, uświadamiając kobietom przed telewizorem, że jeśli ona może tańczyć, to i one również mogą… Nie, nie koniecznie tańczyć, ale pokonywać sztuczne bariery, które często same sobie tworzą. Bo nie wypada, bo są już za stare, bo nie potrafią…Grocholi może jest łatwiej,  bo ma charakter bardzo otwarty na ludzi i różne sytuacje. To widać od razu…No i te nogi…fenomenalne ;))))

Ale warto z takiej postawy brać przykład 🙂

Reklamy