Człowiek za tym stoi…

  Z żywiołem nie zawsze człowiek potrafi wygrać. Ani się przed nim zabezpieczyć. Gdyby tak było, to na całym świecie nie byłoby kataklizmów tak brzemiennych w skutkach, gdy ludzie tracą swój dobytek, a często i życie. W Polsce wciąż jest duże bezrobocie, a gminy narzekają na brak funduszy. Mieszkańcy mojej gminy dobrze pamiętają czasy,  kiedy  wszelkie melioracyjne roboty wykonywali ludzie w niej zatrudnieni. Mieszkam tu już 20 lat i przez ten czas  nigdy nie były oczyszczane rowy… Walką z bezrobociem są prace interwencyjne, zatrudnionych finansuje Biuro Pracy. Każdy podmiot gospodarczy może się do niego zwrócić o przydzielenie takich pracowników. Gmina też…Oczywiście są limity, w zależności od z zasobów finansowych uzyskanych przez dane Biuro Pracy. Od lat zauważyłam,  przynajmniej w swoim otoczeniu wzrost korzystania z takiej formy zatrudnienia przez małych przedsiębiorców. I nie mam nic przeciw. Mimo że przeważnie są to ci sami, ale przynajmniej obrotni pracodawcy. Ale zastanawiam się, dlaczego urzędnicy w naszej gminie z tego nie korzystają? Może wtedy miałby kto te rowy czyścić ?

Ponad dwa lata temu wycięto lipy wzdłuż dość długiego kawałka ulicy. Protest niektórych mieszkańców nic nie dał, gdyż większość z nich chciała nowego, równego chodnika. Jak można się domyślić, do tej pory go nie zrobiono, a pozostawione wystające pnie nie tylko straszą, ale są niebezpieczne. Można się o nie potknąć i guza nabić,  szczególnie wieczorową porą 😉 Wcześnie ludzie chodzili ulicą, bo nierówny chodnik nie ułatwiał spacerów, a wózkiem to już w ogóle było ciężko przejechać,  teraz robią tak samo. Samo wycięcie drzew więc nic nie dało. W gminie jest zatrudniony na etat budowlaniec.  By położyć taki chodnik, potrzebny jest sprzęt. O ile wiem, w gminie są dwie prywatne firmy, które go posiadają. Wynajęcie sprzętu z obsługą, a do tego kilku pracowników interwencyjnych załatwiłoby problem. Gdy zapytałam się, dlaczego tego nie robią, usłyszałam to, co zwykle, że nie ma pieniędzy. Ale na huczne  3-dniowe obchody dni naszej wsi, jak co roku pieniądze się znajdą. W drugiej wsi należącej do naszej gminy dopiero co oddano salę widowiskowo-sportową. Gmina jak widać postawiła na rozrywkę 😉 Nie mam nic przeciw. Tylko szlag mnie trafia,  że drzewa mogłyby jeszcze wciąż rosnąć. W międzyczasie nawiedziła nas wichura,  kilka dachów zostało mocno uszkodzonych, a jeden całkowicie zerwany.  Nie trudno się domyślić,  że domostw stojących przy ogołoconej ulicy.

To człowiek swymi decyzjami lub  ich brakiem, często pozwala, by natura go pokonała i wyrządziła duże szkody. Tak jest też z terenami, gdzie wezbrana woda je zalewa. One zawsze były. Ale ktoś wydaje decyzje i zmienia infrastrukturę okolicy.

Patrzę w szklany ekran i żal mi ludzi, których dotknęła dotkliwie powódź. Przy takich opadach zapewne nieunikniona. Ale wiele nowych domów na pewnych, a raczej niepewnych terenach nie powinna w ogóle powstać. Ktoś na tych obszarach przecież wydaje warunki zabudowy. I to jest człowiek. Dobrze, gdyby był myślący i przewidujący.

*******************************************************************************

Misiek późną ,wieczorową porą wsiada w pociąg i z zalanego Krakowa wyrusza w stronę, gdzie też pada, ale powodzią nie straszą. A ja się zastanawiam czy gdzieś po drodze rozmokłe tory mu w tym nie przeszkodzą…Nie powiem, żebym się denerwowała, ale odetchnę z ulgą,  gdy na suchszych terenach już będzie…