Po (nie)właściwej stronie…?

Płonne były moje nadzieje, że sezon grzewczy został już zakończony. Padający deszcz, 10 stopni na zewnątrz i długoterminowa prognoza zmusiły nas, by z niedzieli na poniedziałek ponownie uruchomić  piec. Kolejny raz patrząc na mapę z pogodą, pomyślałam sobie, że mieszkam w nieodpowiednich stronach Polski, by móc cieszyć się ładną majową aurą.

Ale to małe piwo,  w końcu pogoda nie świnia i u nas też zaświeci słoneczko i zrobi się cieplej. Gorzej z wrażeniem,  którego pozbyć się nie mogę, że w ogóle stoję po nie właściwej stronie. I z tego powodu nie mogę się nazwać prawą Polką. Z tą Polką to trochę przesada, bo i tak w połowie nią tylko jestem, ale już prawą obywatelką to chciałabym się poczuć tak, jak czuję się prawym człowiekiem. To prawica jest mi bliższa sercu, choć ono leży po lewej stronie. Ale może właśnie dlatego nie uważam wszystkich tych, co mają inne poglądy za nieprawych Polaków. Sprawiedliwość też mi leży na sercu , choć jego poczucie, gdy jest zbyt dominujące, to utrudnia czasem życie. Nie mylić tylko z tym, że wszystkim należy się po równo, nie o to w tym chodzi.;) A połączone samogłoską  „i ” z Prawem często bywa dla mnie niestrawne. Mimo że i tam, jak wśród ich zwolenników jest wielu prawych Polaków. Tylko komuś się wydaje, że ma na nich monopol. I, że inni, którzy się z nimi nie identyfikują, to stoją po niewłaściwej stronie. A z prawością są na bakier.

Płonne były moje nadzieje, że Polska jest tylko geograficznie podzielona …

Reklamy