100 procent mężczyzny ;)

   Prawdziwy mężczyzna powinien posadzić drzewo, wybudować dom i spłodzić syna.  Nie wiem, czy w tej kolejności jaką przytoczyłam, ale mniej więcej tak to brzmi.  Mówi się też coś o córce – że tak naprawdę ojcem się jest wtedy, gdy  się ją posiada.

Z tego wynika, że mój mąż  jest prawdziwym mężczyzną i 100% ojcem.  Drzewo jest, dom jest i córcia i syn też są.

Za niecałe  4 miesiące Tuśka będzie już miała swoją rodzinę. Na razie tylko dwuosobową.

Ale, żeby przyszły zięć nie był tylko w Jej oczach 100% facetem,  po wspólnych uzgodnieniach postanowiliśmy Jego wizerunek u innych wzmocnić 😉

Podarowaliśmy dzieciom ( przyszłym małżonkom)  działkę. Narzeczony Tuśki   szybko zabrał się do roboty i  posadził na niej 40 lip. Teraz czeka na sadzonki sosny. Projekt domu  już  wybrany i zakupiony. Dzieciaki  biegają po urzędach, aby pozwolenie na budowę zdobyć. A nam pozostało tylko jeszcze weselisko wyprawić i spokojnie czekać.

By ostatni element składający się na 100% mężczyznę w rodzinie się pojawił.

Nacisków nie będzie. Ani na termin, ani na płeć.

Mam tylko nadzieję ,że wnuki  się pojawią zanim  bujny las z tych drzew wyrośnie 😉

 

 

W  czasach, gdy intercyza przedmałżeńska nie jest  podszeptem diabła, ale czymś prawie naturalnym, gdy zanim młodzi powiedzą sobie sakramentalne tak, to wcześniej przez ich głowę przebiegnie myśl, co będzie w razie rozwodu…Stwierdzam co następuje: ufamy córci na 100% ,że dokonała świetnego  wyboru 😉

Nic dziwnego, że gdy z ust pani Notariusz usłyszeliśmy wyraz  „obcy” w stosunku do Narzeczonego, to zabrzmiał w naszych uszach jak fałszywy ton…

Mąż nawet zwrócił na to  głośno uwagę…No, ale cóż, prawo jest prawem 😉