Osobno czy w towarzystwie…

  No i mam mętlik w głowie i nie jestem przekonana do własnego zdania. A w czym rzecz? A no w osobach towarzyszących. A właściwie: czy zapraszać gości z nimi, czy też bez? Chodzi tu przede wszystkim o ludzi młodych i bez pary. Jak rok temu koleżanka wydawała za mąż córkę i zapraszała jej liczne kuzynostwo, to od 16. lat wzwyż czy miała dana osoba chłopaka/ dziewczynę, to na zaproszeniu  widniał napis z osobą towarzyszącą. Szczerze? Osobiście uważam, że to przesada. Co innego, jeśli taki młody człowiek, ale nie 16-latek, tworzy już  z kimś długo parę, i wszem i  wobec wiadomo, że są razem. Koleżance w ten sposób liczba gości weselnych drastycznie wzrosła i jednego kuzyna córki, 18-latka zaprosiła samego, wiedząc, że żadnej dziewczyny nie ma. No i była obraza majestatu. A koleżanka głupio się poczuła. Nie rozumiałam wtedy tego. Bo ja ogólnie uważam, że na wesele, jeśli kogoś zapraszamy, to go na tyle znamy, że wiemy, czy jest z kimś, czy nie.  I w głowie mnie się nie mieści, by taki młody człowiek dla towarzystwa wziął ze sobą jakąś koleżankę czy kolegę ze szkoły, czy podwórka. Czy ma 16 lat, czy 20. To w kwestii rodziny. Inaczej myślę, już jest z koleżankami i kolegami pary młodej. Raz, że jest to już starsza młodzież, dwa, z różnych środowisk, często nieznająca bliskich młodych. I tu  myślę, że jest to kwestia do uzgodnienia, jakie zaproszenie chcą dostać. Kiedy ja wychodziłam za mąż, moje trzy koleżanki ze studiów nie miały chłopaków. Więc dobrały się w pary z trzema kolegami z grupy, których i tak bym zaprosiła. Problem został rozwiązany 😉 Dla mnie wesele, to jest zupełnie inna impreza niż np. sylwestrowy bal, gdzie trudno pójść bez osobistego partnera czy partnerki.  To uroczystość rodzinna i dla przyjaciół…Powinna też mieć charakter integracyjny, czyli  wszyscy bawią się ze wszystkimi. Więc brak partnera nie powinien być aż tak odczuwalny, szczególnie dla ludzi młodych. A samo wesele może być okazją, by kogoś interesującego poznać. Takie jest moje zdanie. Ale coraz częściej wokół mnie słyszę zupełnie inne. I że to nie wypada np. chłopakowi który ma 19 lat  wręczyć zaproszenie bez osoby towarzyszącej niezależnie czy ją ma, czy też nie. Ja osobiście bardziej głupio bym się poczuła, gdybym miała wręczyć  zaproszenie z takim wpisem  komuś o kim wiem, że jest z kimś już dość długo. Bo wtedy taka osoba powinna być wymieniona z imienia i nazwiska. No normalnie jakoś nie mam  w ogóle przekonania do tego sformułowania – osoba towarzysząca.  Ech…ale może moje poglądy powinny trafić do lamusa?? A z drugiej strony patrząc, to problem dotyczy tylko ludzi młodych. Bo przecież ciotka rozwódka, czy wujek wdowiec,  którzy nie ułożyli sobie ponownie życia we dwoje, nie idą na wesele z sąsiadem czy koleżanką. No i jeszcze jedno, sprawa zagorzałych singli, którzy coraz częściej w rodzinie się trafiają. Owa rodzina pewnie z utęsknieniem czeka, aż znajdą dla siebie drugą połówkę. I każda spódniczka czy też spodnie u boku takiego delikwenta wywołują spekulacje.  A oni może nie mają na to ochoty lub też możliwości i dając im takie zaproszenie, stawiamy ich w niezręcznej sytuacji. Raz, że wysyłamy sygnał, iż nie powinni być sami i  dwa, niejako zmuszamy, by na gwałt kogoś sobie poszukali. Wiem, mają wybór, ale mnie się wydaje, że takie zaproszenie niezręczne jest…

 

 

 Czas się nie zatrzymał tylko  zwolnił trochę…by znowu zacząć biec swoim rytmem….Nadgoni…a niektórych nawet zostawi w tyle…