Wieczór z fotografią w tle…

    Spotkanie było zaplanowane, ot sympatyczny  wieczór u przyjaciół. We czwórkę przy dobrym jedzeniu,  panie  przy winie, panowie przy mocniejszych trunkach.  Znamy się już  tyle lat, a nasza babska  przyjaźń trwa  od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Jesteśmy jak siostry, wiele nas łączy…Mnóstwo  wspólnych wspomnień zawartych  również na starych  już fotografiach. Mąż Przyjaciółki zrobił nam nie lada frajdę, gdy na dużym  ekranie przypomniał dawne momenty naszego życia.

Nasz wspólny czas zatrzymany  na biało-czarnych i kolorowych kliszach teraz został  zgrany na płytę CD. Z ekranu spoglądały na nas dwie młode, roześmiane dziewczyny. Wyższa,  piękna, zgrabna,  czarnowłosa  z zalotnym spojrzeniem i niższa  uśmiechnięta,  która na głowie  w tamtym czasie   miała   wypróbowane chyba wszystkie  fryzury 😉 Zawsze blisko siebie, czasem identycznie ubrane i uczesane 😉  Kilku zdjęć   w ogóle  nie pamiętałam, niektóre widziałam po raz pierwszy,a liczne  sama posiadam w swoim albumie.  Każde wywołało nasz komentarz i lawinę śmiechu, ale też i wzruszenie.  W tych wspomnieniach uczestniczył tez mąż Przyjaciółki, bo dołączył już do nas na początku szkoły średniej. I to jego ręką, starym dobrym aparatem były robione te zdjęcia. Większość z nich   sam wywoływał w ciemni.   Do dziś pamiętam smak, chyba wywoływacza , a może utrwalacza , który smakował jak ziemne orzeszki 😉 Dzięki niemu nasza młodość została  zatrzymana  na wielu fotografiach. Z sentymentem i z uśmiechem wspominałyśmy w ten sposób utrwalone  tamte chwile, zdarzenia i różne okoliczności.

 Nie tylko my byłyśmy młode, ale inni również.  Zdjęcia nie tylko przypomniały nam jak same wyglądałyśmy , ale jak wyglądało też nasze otoczenie i  jak wiele się zmieniło. Bo zmieniły się nie tylko miejsca, ale też ludzie wokół nas. Choć tu muszę przyznać ,ze z wieloma osobami wciąż utrzymujemy kontakty.  Dziś, gdy królują aparaty cyfrowe , gdy możemy zdjęcie robić nawet telefonem i od razu widzieć jak ono wyszło, nie ma żadnego problemu by utrwalić każda dla nas ważną chwilę. Kiedyś to był luksus.  I  niezapomniane wrażenie  gdy z niecierpliwością czekało się by w końcu wziąć do ręki i obejrzeć zatrzymany czas.  Czasem klisze do wywołania czekały kilka tygodni a nawet miesięcy. Dziś gdy mamy możliwość pstryknięcia prawie nieograniczonej ilości zdjęć i natychmiastowy ich podgląd , ba nawet retusz, to myślę ,ze nie wywołują już takiego dreszczyku emocji jak kiedyś.  Zresztą one pokazują naszą rzeczywistość, a te stare sprzed kilku, kilkunastu , nawet kilkudziesięciu już lat przypominają jacy byliśmy… Młodzi i w tej młodości naiwni i beztroscy 🙂  

Jedno jest pewne: nieważne czy to na ekranie czy na papierze są utrwalane nasze wspomnienia. Ważne ,że w każdej  chwili możemy po nie sięgnąć i  wciąż na nie żywo reagować. Bo gdy wzruszają, rozśmieszają, czasem zasmucą , ale wywołują  mnóstwo emocji, to znaczy ,że fajnie przeżyliśmy ten wspólny czas.

Takich  właśnie wspomnień wszystkim życzę…

 

 

      Dziś znowu pędzę do Dużego Miasta na spotkanie, tym razem w szerszym gronie , bo imieninowo 🙂 To już trzeci raz pokonuję te same kilometry w tym tygodniu. Jestem zmęczona porządkami ( remont dobiega końca) i  moje kości domagają się spoczynku na kanapie i nicnierobieniu. Ale właśnie po to by mieć co wspominać zbieram się w sobie i jadę  cieszyć się towarzystwem.  Bo nawet najpiękniejszy widok nie cieszy nas, gdy nie mamy go z kim podziwiać, najlepsze jedzenie spożywane w samotności też nie smakuje tak, jak zwykły hot dog zjedzony w sympatycznym gronie, a bukiet wina dopiero z przyjaciółmi tak naprawdę rozkwita…

 

U mnie na wsi już wiosna :))))) Cieplejszy wieje wiatr i wszystkie takie tam 😉 do szczęścia brakuje może 2 lub 3 stopnie, ale i tak jest cudnie 🙂

Reklamy