(Nie)spełnione oczekiwania ;)

Byłam w pracy…

Ugotowałam i podłam pod nos…

Wstawiłam  pranie…uprasowałam Twoje koszule.

A Ty…co Ty dla mnie dziś zrobiłeś???

 

 

Kobiety z natury są wymagające…Przede wszystkim  wobec siebie, ale też i swojego partnera. I jeśli już ma być mężem to najlepiej, żeby był idealny. A jeśli nie jest, to naiwnie sądzimy, że da się wychować. Ale bardzo często same nie wiemy, czego tak naprawdę chcemy, bo to, co w nim nas zachwycało, pociągało wcześniej, w małżeńskiej codzienności się może nie sprawdzić. A my wciąż stawiamy warunki, wysoko poprzeczkę. Bo oczekujemy partnerstwa.

 

Też byłem w pracy…i…

Zjadłem obiad…

I jutro ubiorę Twoją ulubioną koszulę…

 

Mąż domowy…czy wystarczający ?

 

 ********************

 

Jeśli w najbliższym czasie usłyszycie o mordzie na facecie…to będzie moje dzieło ;)…Nie, nie …nie osobistego mam na myśli, ale faceta od….alarmów!  Jego wadliwy sprzęt wygnał mnie spod ciepłej kołderki o czwartej z minutami…a właściwie zrobił to mój osobisty, dzwoniąc, że alarm się włączył. Pytam się który? Kluczowe pytanie, choć oba są w jednym miejscu, ale jeden na pilota, którego jestem w posiadaniu, a drugi na hasło, którego nie znam ;)…On nie wie, ale mam tam pojechać…i wyłączyć …SAMA ???? …Jezusicku a jak tam są złodzieje ??? Cholewka, jak to jest ,że ja zawsze w takich momentach jestem sama w domu…nawet pies musiał się wymknąć, jak mąż wyjeżdżał w nocy i poleciał się łajdaczyć…Ubrałam portki pełne strachu i słysząc  wycie od razu jak tylko wyszłam z domu, odpaliłam samochód i pojechałam…Strach z portek to pod gardło mi podszedł, jak zobaczyłam, że z drugiej, tej ciemniejszej strony gdzie podjazd jest tylko  przez boisko, wyjeżdża jakiś samochód…Nie myśląc dodałam gazu, by zajechać mu drogę….Ufff ulga, bo  samochód znajomy, a kierowca zaprzyjaźniony… Mąż telefonicznie sterował  całą akcją i dał mi wsparcie :)….Pozostało nam tylko uciszyć ten alarm….  co trwało dłuższą chwilę, bo na pilota nie chciał zadziałać, oraz  sprawdzenie jeszcze raz, że to tylko złośliwość rzeczy martwych…i  zaplanowanie mordu…Odpuściłabym, gdybym to jutro miała tak wczesną pobudkę, bo muszę ciemną nocą, co się teraz rankiem zwie, jechać do dużego miasta…ale dziś??? dziś pobudki nie zamawiałam!!!

 

Taaa zachciało mi się partnerstwa …;)

 

 

 

 

55 myśli na temat “(Nie)spełnione oczekiwania ;)

  1. Oj Ty to masz z tymi alarmami 🙂 A co do partnerstwa.. Bardzo to prawdziwe. Rzeczywiście mamy wysokie wymagania wobec siebie i przenosi sie to na partnera. Ale oni chyba nigdy temu nie sprostają. Tylko jak się z tym pogodzic?

    Polubienie

    1. Mam…i sąsiedzi moi też…ja przynajmniej śpię w jakieś odległości od tych wyjców ;)…Kompromisy w związku są potrzebne , alle nie za wszelką cenę, nie można nikogo na siłę zmieniać, więc jeśli czegos nieakceptujemy i nie możemy z tym żyć…to lepiej się porządnie zastanowić ,czy w ogóle warto byc razem…

      Polubienie

        1. Gdy kogoś kochamy, lubimy, szanujemy, to z pewnych przyzwyczajeń możemy zrezygnować dla tego kogoś jesli wiemy ,ze to komus bardzo przeszkadza , ale trzeba mieć swoją przestrzeń i dać ją partenrowi, przyjacielowi…bliskim…Nie ma co się czarować ,ze nagle polubimy łowić ryby , jesli w tym czasie wolimy np wspinaczkę…To jest do ogarniecia, jednak gdy partner(ka) robi coś czego my nie akceptujemy bo to nas rani..to tu już kompromis nie pomoże…Nie można zgadzać się na wszystko…

          Polubienie

  2. oj pobudka o czwartej nad ranem nieciekawie 🙂 a co do partnerstwa to podchodzimy do niego tak jak do życia, zawsze czujemy niedosyt ,jak już coś się spełni to chcemy czegoś innego, a do tego jesteśmy zmienne- przynajmniej ja 🙂 .. pozdrawiam serdecznie. Buziaki *^*

    Polubienie

    1. Mam wrażenie ,że to dotyczy każdej z nas i to o czym i Ty pisałaś, że często oczekujemy aż nasz partner się domyślisz czego chcemy, tylko jak to jż zrobi to my juz tego nie chcemy 😉 Buziaki.

      Polubienie

      1. O właśnie w tym sęk :)) .. ale powiem Ci ,że rzadko się domyśla, a ja już się przyzwyczaiłam, że czuję taki niedosyt tego co moglibyśmy robic wspólnie.. ciężko go namówic na spontaniczne wyjście, czy głupstwo, wszystko dwa razy przemyśli zanim zrobi i to mnie irytuje.. ale może sprowadza mnie na ziemię a ja tego nie doceniam.. hmm. nie wiem :)) Buziaki i udanego weekendu życzę *^*

        Polubienie

        1. Wiesz, był tak moment ,ze sama , a raczej z koleżankami organizowałam różne wyjścia, nie na złość tylko z potrzeby, aż w końcu może trochę z zazdrości o ten czas częściej zaczął i mąż w tych wypadach uczestniczyć, w każdym bądź razie teraz zawsze biorę Jego pod uwagę 😉 Musi być coś wspólnego, obojętnie na jakiej płaszczyźnie…i warto próbować . Miłego tygodnia. Buziaki 🙂

          Polubienie

    1. :)) też tak sądzę ,że niewinna by bym była ;)..Facetom trzeba wszytsko tłumaczyć, nawet kilka razy bo zapominają co się do nich mówi…A tak jak kilka razy usłyszą ro wszytsko jest ok 😉 Usciski.

      Polubienie

  3. Moja teściowa urodziła mojego ślubnego bardzo późno, bo była już po 40-stce, był jej najmłodszym oczkiem w głowie…teściowa zawsze wszystko pod nos, pranie zrobione, wyprasowane, ugotowane, podane…a mój tego nie lubił, drażniło go to, nic nie mógł sam zrobić. Może dlatego w domu chętnie mi pomaga, czasem sam coś z własnej woli dla nas ugotuje, jak dzieci były mniejsze prasował 🙂 Teraz kiedy ja pracuje na zmiany jak nie ma mnie w domu to on wstawia pranie, rozwiesza, zajmuje sie dziećmi, szykuje kolację, a jak wracam czeka na mnie herbatka 🙂

    Polubienie

    1. Kurcze balde no tak powinno być…U mnie tak nie jest, choć mąż pod nos tez miał podtykane , ale szkola srednia w internacie, studia akademik i potrafił wszystko zrobić…a teraz praca, praca praca,a domowe sprawy na ostatnim miejscu…Troszkę usprawiedliwiony jest , ale tylko troszeczkę…Ale dla Twojego mam pełne uznanie, bo nie nasiąknął tym co Mu własna mama serwowała…

      Polubienie

  4. Facetów nie da sie wychować…Pozostaje Nam tylko zaakceptowac i małym i umijetnie nakierowywac oraz prosić o zrobienie::))))ja bym na Twoim miejscu zabiła, posiekała i kotlety usmazyła z Pana od alarmów…::)))Buziaki

    Polubienie

    1. Wystawiłam na pożarcie męzowi i naszej pracownicy, bo też szczerzy sobie na niego zęby…jesli będzie niestrawny to przynajmniej ja tego nie odchoruję 😉 Masz rację ,że trzeba poprosic, oni proszeni i chwleni przełączają w sobie jakiś trybik i od razu wykonują ;)) Buziaczki 🙂

      Polubienie

  5. bardzo fajny blog:) jestem tu pierwszy raz ale bardzo mi sie podoba:)a z tymi alarmami to wiem jak to jest bo moim sasiada czeso sie wlacza sam w srodku nocy i niestety nie da sie tego nie slyszec:):)Pozdrawiamwww.blogowo1818@onet.eu

    Polubienie

      1. Aniołeczek z tej strony…zmiana adresu bloga: zakochana-kobietka.blog.onet.pl, nick Lenka, choć mi samej trudno się do nowego nicka przyzwyczaić, wiec moze się zdarzyć, ze wciaz bede podpisywac sie jako Anioleczek… :*

        Polubienie

    1. Koelga go rozbroił…jak jakąś bombę , a sprżęt miał wysokiej klasy: nóż i nożyczki…;)))a ja dziś w póro a raczej w czcionkę w komputerową się uzbroiłam i pismo do tej firmy właśnie wysmarowałam, bo NIKT do tej pory nie przyjechał a właściciel nie odbiera od wczoraj telefonów..Ot polska rzeczywistość ..na szczęscie już nie wyje 😉

      Polubienie

  6. Widzę, że nie tylko ja mam wątpliwości… Cichy tydzień właśnie minął… bo ja czegoś chcę… bo ja czegoś oczekuję… chcę pomocy, oczekuję współpracy… szkoda, że tak trudno jest to zrozumieć 😦 Giepe.

    Polubienie

    1. Na szczęście u mnie nie ma cichych dni…Tylko mnie po raz któryś nie chce się już gadać…Ja tylko chciałabym mieć więcej sił…Co z tego że to nie z lenistwa tej pomocy nie ma? ani z wygody tylko z braku czasu…a jeśli go nagle dla nas nie bedzie to co wtedy? Chciałabym coś zmienić, ale sam jestem bez szans…Buziaki Gosiu.

      Polubienie

  7. O prawda. Sam fakt, że wiele wymagamy to jeszcze w sumie nic złego. Złą jest sytuacja, w której wymagamy, mężczyzna się stara,a my w ogóle nie zauważamy, że jednak coś robi i wciąż na niego warczymy.

    Polubienie

  8. Roksanno – podziwiamy Cie za taka odwage, w srodku nocy, no nad rankiem – pojechac nie wiedzac dlaczego alarm wlasciwie sie wlaczyl – chyba strach by przewazyl, bez mezczyzny ni rusz.Pozdrawiay cieplo i w nasze blogowe progi zapraszamy

    Polubienie

    1. Tak w 50% wiedziałam,że to fałszywy alarm, bo nie zadzwoniła żadna komórka pod który był podłączony, ale strach był , więc ulżyło jak zobaczyłam ,że na miejscu mam wsparcie 🙂 Pozdrawiam i zaraz biegnę do Was 🙂

      Polubienie

  9. Nie poznaję sama siebie.Mój mąż kręci papierosy z tabaki i rozsiewa ją po podłodze,czasem rzuca ciuchy obok pojemnika na brudną bieliznę zamiast do jego wnętrza,w kuchni podrzuca patelnią z mięsem a tluszcz rozpryskuje się po całej kuchni.A ja nie reaguję,sprzątam po nim ,nic mnie nie denerwuje i patrząc w jego oczy myślę : jak ja go kocham ! Ktoś powiedział;”Kochać tzn nie widzieć wad ” /ha,ha /czy tak może zawsze trwać ?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s